Po rozmowach w Genewie "pozostaje różnica zdań"

TVN24

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/35

Po wielogodzinnych rozmowach w Genewie szefowie dyplomacji UE, USA, Rosji i Ukrainy przyjęli ustalenia, które zawarli we wspólnym oświadczeniu. Ich pilne wcielenie w życie ma złagodzić kryzys na Ukrainie. Jeden z warunków to powstrzymanie się od przemocy.

Po rozmowach, które trwały ok. siedmiu godzin, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że uzgodniono wezwanie do rozbrojenia nielegalnych zbrojnych grup i do zwrotu okupowanych gmachów na Ukrainie. Wezwał do niezwłocznego rozpoczęcia szerokiego dialogu narodowego na Ukrainie, apelował o decentralizację w tym kraju, szersze uprawnienia regionów i o większą rolę języka rosyjskiego. Powiedział, że Rosja, Ukraina, Unia Europejska i USA ustaliły, że będą kontynuować rozmowy w innych formatach. Zapewnił, że Rosja nie ma zamiaru wysyłać swych wojsk na Ukrainę.

Oczekiwania Amerykanów

Uzgodnienia w sprawie deeskalacji napięć to wynik "owocnego dnia pracy" uczestników spotkania - powiedział z kolei sekretarz stanu USA John Kerry. Dodał, że teraz jednak "słowa muszą zamienić się w czyny", i zapowiedział, że jeśli nie dojdzie w najbliższym czasie do deeskalacji napięcia na Ukrainie i Moskwa nie zrobi w tej kwestii żadnych postępów, USA nałożą na Rosję kolejne sankcje. Na konferencji prasowej amerykański sekretarz stanu podkreślił, że Waszyngton "oczekuje od Rosjan", że dowiodą, iż myślą poważnie o załagodzeniu napięć na Ukrainie, gdzie "nie powinno już dojść ponownie do incydentów".

Uczestnicy rozmów w Genewie ustalili, że specjalna misja monitoringowa Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) powinna odgrywać główną rolę w pomaganiu władzom ukraińskim i lokalnym społecznościom w niezwłocznym wprowadzaniu w życie najpilniejszych środków deeskalacji. USA, UE i Rosja zobowiązały się do wspierania tej misji, w tym do zapewnienia obserwatorów.

"Różnica zdań pozostaje"

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Deszczyca ocenił, że wspólne oświadczenie przyjęte podczas spotkania szefów dyplomacji USA, UE, Rosji i Ukrainy oznacza, że Moskwa będzie sprzyjała uregulowaniu sytuacji w jego kraju.

- Tym oświadczeniem Rosja zgodziła się sprzyjać deeskalacji sytuacji we wschodnich regionach - oznajmił. Oświadczenie to stało się „swoistym testem, który pokazał, na ile szczera jest chęć, przede wszystkim Rosji, do sprzyjania deeskalacji” – powiedział w rozmowie z agencją Interfax-Ukraina. Według relacji Deszczycy w trakcie dyskusji przedstawiciele Ukrainy i Rosji wyraźnie różnili się w ocenie przyczyn obecnego konfliktu, ingerencji Moskwy w ukraińską politykę wewnętrzną oraz aneksji Krymu.

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/35

Autor: kło/kka / Źródło: PAP