Debiut polskich europosłów i zgrzyty na początek. "To będzie najbardziej barwny europarlament"

TVN24

Zgrzyt podczas inauguracji Parlamentu Europejskiegotvn24
wideo 2/3

Posłowie rozpoczęli nową kadencję w Parlamencie Europejskim. Nie zabrakło jednak zgrzytów - podczas uroczystej inauguracji przedstawiciele Partii Brexitu zwrócili się plecami do prezydium podczas odgrywania hymnu Unii Europejskiej. Dwoje polskich europosłów Prawa i Sprawiedliwości - Anna Zalewska i Witold Waszczykowski - nie wstawali przez dłuższą część hymnu. Ryszard Czarnecki przewiduje, że "to będzie najbardziej barwny i najbardziej głośny europarlament". Materiał magazynu "Polska i Świat" w TVN24.

ZOBACZ CAŁY MAGAZYN "POLSKA I ŚWIAT" NA TVN24GO >

Nowe, europoselskie biuro Janiny Ochojskiej z Platformy Obywatelskiej jeszcze nie jest urządzone.

- Wierzę w to, że będę mogła wprowadzić tutaj nieco ruchu. Trochę chciałabym tu, mówiąc w pozytywnym znaczeniu, namieszać - powiedziała Janina Ochojska. Tak jak pozostali europosłowie, rozpoczęła właśnie kadencję w Parlamencie Europejskim. Inauguracyjne posiedzenie odbyło się w Strasburgu.

Deputowani PiS nie wstali do hymnu

Już podczas pierwszego posiedzenia nie obyło się bez zgrzytu. W czasie unijnego hymnu "Ody do radości", brytyjscy posłowie z Partii Brexitu stali do sali plecami. Skrajnie eurosceptyczni Francuzi od Marine Le Pen nie wstali z miejsc, a razem z nimi dwójka polskich europosłów - Anna Zalewska i Witold Waszczykowski z Prawa i Sprawiedliwości. Wstali dopiero na koniec hymnu.

- Powstanie z miejsca jest wyrazem szacunku. To nie musi oznaczać, że podzielacie wartości Unii Europejskiej. Ale jeśli słuchacie hymnu innego kraju, należy wstać - skomentował zachowanie polityków przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani.

Razem z pozostałymi kadencję rozpoczyna pięćdziesięcioro jeden polskich europosłów. Duża część z nich to nowicjusze. Znani z salonów polskiej polityki tu dopiero będą stawiać pierwsze kroki. O czym z radością informują w mediach społecznościowych.

Beata Mazurek z Prawa i Sprawiedliwości oceniła, że pracę w europarlamencie cechuje "dużo formalności". - Dużo więcej niż w polskim parlamencie - dodała.

- Niezależnie od tego, co dzieje się tutaj, jesteśmy też po to, żeby wspierać polski rząd. Bo jesteśmy reprezentantem Polaków w europarlamencie i chcemy, żeby polski głos był słyszany. I będzie słyszany - zapewnia.

Kadencja pełna wyzwań

Prawo i Sprawiedliwość do Parlamentu Europejskiego wysłało wielu dotąd pierwszoplanowych polityków. Platforma Obywatelska też postawiła na znane twarze. Szefem jej delegacji w europarlamencie został Andrzej Halicki.

- Ja bardzo optymistycznie, bardzo zmobilizowany się czuję, bo panuje dobra atmosfera. Otrzymujemy dużo wsparcia od tych, co byli wcześniej, albo od tych, co pracują na zapleczu - powiedział europoseł Platformy Obywatelskiej.

W tej kadencji przed europosłami kilka naprawdę ważnych wyzwań. Niebawem ruszą negocjacje unijnego budżetu. Jest jeszcze temat uchodźców, klimatu i rynku pracy - a to tylko niektóre tematy, którymi zająć trzeba się pilnie.

Zdaniem Elżbiety Łukacijewskiej z PO nie uciekniemy od tematu walki z klimatem. - Elektromobilność, o tym jakby w Polsce zapomniano - dodała.

Z kolei Jadwiga Wiśniewska z PiS uważa, że "potrzebujemy rozsądnej, rozważnej polityki klimatycznej". - Trzeba też sprostać i zmierzyć się z kryzysem migracyjnym - uznała.

Ryszard Czarnecki, również eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, przewiduje, że "to będzie najbardziej barwny i najbardziej głośny europarlament".

Ta kadencja może być też jedną z najbardziej nieprzewidywalnych. Udowodnili to już zwolennicy brexitu. Jeśli dodać do tego rekordową liczbę skrajnych eurosceptyków i nieprzewidywalnych Włochów, można przewidywać, że o europarlamencie będzie w najbliższym czasie głośno.

- Do tej pory Parlament Europejski uznawany był za oazę spokoju i stabilności. Uważam, że to się właśnie kończy - ocenił Czarnecki.

Autor: asty / Źródło: tvn24