Upamiętniono rozpoczęcie jednej z największych operacji alianckich

TVN24

Aktualizacja:

Amerykańscy, brytyjscy i polscy weterani oraz członkowie holenderskiej i brytyjskiej rodziny królewskiej upamiętnili 75. rocznicę rozpoczęcia operacji Market Garden, która we wrześniu 1944 roku była ostatecznie nieudaną próbą wyzwolenia północnej Holandii od okupacji nazistowskich Niemiec.

Na polach Ginkel, niedaleko holenderskiej miejscowości Ede, odbyła się inscenizacja lądowania tysiąca amerykańskich, brytyjskich i polskich spadochroniarzy z 17 września 1944 roku. Widowisku przyglądali się weterani oraz brytyjski książę Karol oraz księżniczka Niderlandów Beatrycze.

Lądowanie w Ede było początkiem największej w II wojnie światowej operacji wojsk spadochronowych o kryptonimie Market Garden. Operacja ta została uwieczniona w znanym filmie "O jeden most za daleko" w reżyserii Richarda Attenborough z 1977 roku.

- Bitwa była trudna, brutalna i okrutna - powiedziała holenderska minister obrony Ank Bijleveld podczas uroczystości, upamiętniającej wydarzenia sprzed 75 lat.

- Wszyscy wiemy, że operacja Market Garden nie przyniosła wolności, na którą wszyscy mieli nadzieję - powiedział burmistrz Ede, Rene Verhulst. - Ale były to dni wielkiej odwagi, które zdecydowały o przyszłości naszego kontynentu - dodał.

Wśród tysięcy widzów w sobotę byli weterani, którzy przeżyli ciężkie bitwy w 1944 roku. Niektórzy z nich nawet po raz kolejny wzięli udział w skokach spadochronowych.

Jedna z największych operacji alianckich II wojny światowej

W operacji brali udział żołnierze gen. Stanisława Sosabowskiego, którzy wylądowali w Driel i wyzwolili miasto, 21 września 1944 r., w piątym dniu desantu w ramach tej wielkiej alianckiej operacji w okolicach miasta Arnhem. Operacja w zamyśle jej projektodawcy, marszałka Bernarda Montgomery'ego, zakładała przechwycenie przepraw przez Mozę - odnogi dolnego Renu - wtargnięcie aliantów do Zagłębia Ruhry, co mogłoby znacznie przyspieszyć koniec wojny.

Zadaniem Polaków było wsparcie broniących się na drugim brzegu Renu Brytyjczyków z 1. Dywizji Powietrznej. Cała operacja zakończyła się fiaskiem. Desantowana pod Arnhem brytyjska dywizja nie zdołała opanować kluczowego mostu na Renie i została unicestwiona. Straty po stronie aliantów były ogromne: z ponad 10 tys. brytyjskich spadochroniarzy ocalało jedynie 2800 - reszta zginęła lub dostała się do niewoli. Pozostali wycofali się w nocy z 25 na 26 września na lewy brzeg rzeki pod osłoną brygady polskiej. Niemiecka obrona w tym rejonie znacznie okrzepła. Generał Frederick "Boy" Browning, dowódca brytyjskiego I Korpusu Powietrzno-Desantowego, z chłodnym cynizmem podsumował porażkę: "poszliśmy o jeden most za daleko". Straty polskiej brygady wyniosły 378 poległych, rannych i zaginionych.

Autor: tmw\mtom / Źródło: Reuters, tvn24.pl