Sankcje na birmańskich wojskowych za czystki etniczne na Rohindżach

TVN24


Głównodowodzący birmańskich sił zbrojnych Mina Aunga Hlainga, jego zastępca Soe Win oraz dwaj inni wysocy rangą wojskowi zostali objęci przez Waszyngton sankcjami w związku z czystkami etnicznymi dokonywanymi na muzułmańskich Rohindżach.

Departament Stanu ogłosił decyzję o nałożeniu sankcji we wtorek.

Jak podkreślił jeden z wysoko postawionych przedstawicieli resortu, "na obecnym etapie władze amerykańskie nie zdecydowały się jeszcze zakwalifikować zbrodni wobec ludności Rohindża jako ludobójstwa".

Departament Stanu USA wyraził nadzieję, że wprowadzając sankcje wobec dowództwa birmańskich sił zbrojnych, skłoni władze cywilne Birmy do wszczęcia dochodzenia w sprawie prześladowań Rohindżów oraz czystek etnicznych prowadzonych w odniesieniu do tej grupy ludności. Sankcjami będą objęci nie tylko wojskowi, ale również ich członkowie ich rodzin.

- Jesteśmy zaniepokojeni faktem, że władzy Birmy nie podjęły żadnych działań, aby pociągnąć do odpowiedzialności osoby odpowiedzialne za przemoc oraz łamanie praw człowieka przez birmańską armię w tym kraju - oświadczył we wtorek szef amerykańskiej dyplomacji, Mike Pompeo. Jest to tym bardziej szokujące, że wszystkie raporty sporządzane przez niezależne organizacje międzynarodowe wskazują wyraźnie na wojskowych jako odpowiedzialnych za akty przemocy w całej Birmie - dodał.

Grupy etniczne w Birmie
PAP/Reuters/tvn24.pl

Masakra Rohindżów

Szczególne oburzenie wywołało wypuszczenie na wolność siedmiu wojskowych odpowiedzialnych za masakrę w wiosce Inn Din w birmańskim stanie Rakhine w ubiegłym roku. Zostali oni skazani na 10 lat więzienia, ale udało im się uniknąć kary.

Masakra w stanie Rakhine (Arakan), gdzie birmańska armia prowadziła operację wymierzoną w mniejszość muzułmańską Rohingja, była badana przez dwóch dziennikarzy agencji Reutera, którzy następnie w grudniu zostali aresztowani i do tej pory nie wyszli na wolność. Są oskarżeni o naruszenie tajemnicy państwowej. Dziennikarzom grozi 14 lat więzienia.

11 lutego, trzy dni po opublikowaniu przez agencję Reutera historii morderstw w wiosce Inn Din w stanie Rakhine, władze powiadomiły, że armia wszczęła wewnętrzne śledztwo w tej sprawie.

W styczniu wojsko oświadczyło, że 10 Rohindżów z wioski Inn Din należało do grupy rebelianckiej, która zaatakowała służby bezpieczeństwa.

Przedstawiciele mniejszości muzułmańskiej Rohindża z wioski Inn Din zostali zaszlachtowani lub zastrzeleni przez żołnierzy i mieszkańców sąsiednich buddyjskich wiosek. Następnie pochowano ich w masowym grobie.

Masakra w stanie Rakhine

Eksodus do Bangladeszu

Od końca sierpnia 2018 roku z Birmy do Bangladeszu uciekło przed prześladowaniami około 700 tys. Rohindżów w następstwie brutalnej operacji przeprowadzonej przez siły zbrojne w północnej części stanu Rakhine (Arakan) na zachodzie kraju. Tzw. operację czyszczenia rozpoczęto po tym, gdy rebelianci z Arakańskiej Armii Zbawienia Rohidżów (ARSA) zaatakowali 25 sierpnia 2017 roku 30 posterunków policji oraz bazę wojskową.

ONZ określił działania birmańskiego wojska jako "klasyczny przykład czystek etnicznych", władze w Naypyidaw utrzymują natomiast, że była to zgodna z prawem odpowiedź na wcześniejsze ataki rebeliantów.

Ponad 700 tysięcy Rohindżów uciekło z Birmy do sąsiedniego Bangladeszu
Shutterstock

Chociaż wielu Rohindżów żyje w Birmie od pokoleń, nie mają obywatelstwa i przez stanowiących większość buddystów są uważani za nielegalnych imigrantów przybyłych z Bangladeszu. Żyją w ubóstwie, mają ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, rynku pracy i edukacji.

Autor: momo/adso / Źródło: PAP