Tysiące na ulicach domagały się reform. Rząd zgodził się na zmiany

TVN24

Aktualizacja:

Libański rząd koalicyjny zgodził się w niedzielę na wprowadzenie pakietu reform ekonomicznych, by załagodzić największe od lat protesty w tym kraju. Gabinet ma przyjąć zmiany w czasie poniedziałkowego posiedzenia.

Demonstracje w Libanie wybuchły z powodu rosnących kosztów utrzymania i planów władz wprowadzenia nowych podatków, w tym opłat za rozmowy przy pomocy komunikatorów, takich jak WhatsApp. Mimo wycofania się przez rząd z propozycji wprowadzenia nowych podatków, demonstranci zaczęli domagać się kolejnych reform.

W niedzielę na ulice miast i wiosek wyszły dziesiątki tysięcy ludzi. Według agencji Reutera, były to największe demonstracje w tym kraju od pięciu lat.

W piątek premier Libanu Saad Hariri dał swoim partnerom w koalicji 72 godziny na wprowadzenie reform ekonomicznych - przekazało BBC. Jak dodało źródło, na które powołał się portal brytyjskiego nadawcy, rząd zgodził się na wprowadzenie zmian w niedzielę.

Wśród reform, których wprowadzenia miał zażądać od swoich ministrów premier, są m.in. zmniejszenie wynagrodzeń byłych i obecnych polityków, a także sprywatyzowanie kluczowych sektorów gospodarki, takich jak telekomunikacja. Szef rządu wymaga także zreformowania kosztownego i podupadłego sektora energetycznego.

Jak przekazał Reuters rząd Harirego ma zatwierdzić reformy na poniedziałkowym posiedzeniu w pałacu prezydenckim w Bejrucie.

Liban to jedno z najbardziej zadłużonych państw na świecie - wynosi ono 86 mld dolarów, czyli ponad 150 proc. PKB. Kraj ten boryka się z trudnościami finansowymi, związanymi ze spowolnieniem napływu kapitału na zaspokojenie potrzeb finansowych rządu i gospodarki zależnej od importu oraz z niskim wzrostem gospodarczym w ostatnich latach. Bezrobocie wśród osób poniżej 35. roku życia wynosi 37 proc., a według Banku Światowego ok. 30 proc. mieszkańców Libanu żyje poniżej granicy ubóstwa.

Autor: ft\mtom / Źródło: BBC, Reuters, PAP