Starcia demonstrantów z policją w Bejrucie. Ponad 50 rannych

TVN24


Na ulicach Bejrutu doszło w sobotę do zaciętych starć antyrządowych demonstrantów z policją. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i gumowych kul. Kilkadziesiąt osób zostało rannych - informują lokalne media.

Ocenia się, że sobotnie starcia demonstrantów z policją w Bejrucie to najpoważniejsze starcia od czasu rozpoczęcia antyrządowych demonstracji dwa miesiące temu w Libanie. Do akcji przeciwko demonstrantom wkroczyły tysiące policjantów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Użyto gazu łzawiącego i gumowych kul.

Rzucanie kamieniami i racami

Starcia policji z demonstrantami rozpoczęły się podczas przemarszu tysięcy demonstrantów głównymi ulicami Bejrutu, kiedy zamaskowani mężczyźni obrzucili policjantów kamieniami i zapalonymi racami. Niektórzy usiłowali sforsować stalowe bariery otaczające budynek parlamentu i siedziby instytucji rządowych. Starcia trwały do późnych godzin nocnych w sobotę.

Według Libańskiej Obrony Cywilnej i libańskiego Czerwonego Krzyża co najmniej 54 osoby zostały ranne. Ciężej poszkodowanych przewieziono do szpitali.

Protesty w Libanie

Libańczycy wyszli na ulice 17 października protestując przeciwko rządzącej elicie, którą obwiniają o najgorszy od dziesięcioleci kryzys gospodarczy w kraju, w tym szalejącą drożyznę i spadek wartości rodzimej waluty. Protestują też przeciwko planom wprowadzenia nowych podatków.

Demonstranci oskarżają rządzącą krajem elitę o "dojenie kraju" przy pomocy sieci powiązań towarzysko-biznesowych. Wskazują, że krajem rządzą ci sami ludzie od czasów wojny domowej z lat 1975-90.

Rezygnacja rządu

Fala protestów zmusiła 29 października do rezygnacji rząd premiera Saada Haririego. Od tego czasu trwają rozmowy między głównymi partiami na temat sformowania nowego gabinetu, które jednak utknęły w impasie.

Demonstranci domagają się sformowania rządu niezwiązanego z partiami zaliczanymi do politycznego establishmentu.

Agencja Reutera zauważa, że Liban potrzebuje pilnie nowego rządu, który wyprowadziłby kraj z obecnego impasu politycznego i kryzysu gospodarczego. Zagraniczni kredytodawcy są gotowi pomóc krajowi ale tylko kiedy będzie on miał gabinet zdolny do przeprowadzenia niezbędnych reform.

Autor: mart/adso / Źródło: PAP