Jezuici bywali postrzegani jako "Kościół wewnątrz Kościoła"

TVN24

Aktualizacja:
Johann Christoph Handke, kościół w czeskim OłomuńcuFresk przedstawiający Pawła III nadającego statut zakonu Ignacemu Loyoli

Po raz pierwszy papieżem został jezuita. Zważywszy na to, jaką rolę odegrał ten zakon w historii Kościoła, ale też ze względu na jego skomplikowane, czasem złe, relacje ze Stolicą Apostolską, wybór ten jest bardzo ciekawy - pisze "Le Figaro".

"Jezuici są ważnym zakonem, który powstał blisko 500 lat temu i często cieszył się wielkimi wpływami, ale też bywał postrzegany jako 'Kościół wewnątrz Kościoła'" - przypomina francuski dziennik.

Choć założyciel zakonu Ignacy Loyola pragnął, by jezuici byli bezwarunkowo posłuszni papieżowi, to jednak "ambiwalentne relacje między Stolicą Apostolską a Towarzystwem Jezusowym nadawały rytm historii Kościoła - pisze "Le Figaro". "Czasem papież opierał się na jezuitach, korzystając z ich zmysłu politycznego (...). A czasem obawiał się ich potęgi i starał ograniczyć ich wpływy" - dodaje dziennik.

Spięcia, nieporozumienia, kasacja

W historii tych relacji zdarzały się okresy poważnych napięć, których tłem bywały "intrygi polityczne i geopolityczne. W XVIII wieku Rzym opowiedział się wprawdzie po stronie Towarzystwa Jezusowego w jego konflikcie z królem Francji Ludwikiem XIV, ale jednocześnie starał się ograniczyć wpływy jezuitów na Dalekim Wschodzie (a zwłaszcza w Indochinach i Chinach) (...). W 1773 roku, pod presją królów z dynastii Burbonów, którzy wygnali jezuitów z Francji, Hiszpanii i Portugalii papież Klemens XIV rozwiązał zakon (...) Towarzystwu zarzucono 'bezużyteczność'..." - przypomina dziennik.

Towarzystwo Jezusowe "odrodziło się, początkowo dyskretnie, 25 lat później w Europie Środkowej, a 7 lipca 1814 roku (w dniu świętego Ignacego) zakon został oficjalnie znów powołany do życia i jezuici szybko odzyskali wpływy" - pisze "Le Figaro", przypominając, że teolodzy z Towarzystwa Jezusowego brali udział w przygotowywaniu pierwszego soboru watykańskiego.

Słynni jezuici

W XX wieku wielcy intelektualiści jezuiccy, jak Teilhard de Chardin, Henri-Marie de Lubac, kardynał Jean-Guinole-Marie Danielou i Karl Rahner, wywarli znaczny wpływ na życie Kościoła; trzej ostatni należeli do teologów, którzy położyli podwaliny pod drugi sobór watykański. Po wyborze Jana Pawła II zakon, którym wstrząsały wewnętrzne spory stracił wpływy w Watykanie. "Ale oto, wraz z nieoczekiwanym wyborem jednego ze swoich (ojców) na tron Piotrowy, zakon wrócił do Watykanu" - pisze "Le Figaro".

Autor: mtom / Źródło: PAP