Pozostają u władzy i powiększają przewagę. Premier Modi zwycięzcą

TVN24


Indyjska komisja wyborcza w piątek ogłosiła zwycięstwo Indyjskiej Partii Ludowej (BJP) i jej sojuszu, który zdobył łącznie 353 mandaty. Do stworzenia rządu trzeba 272 posłów. BJP zyskała głosy w stanach na południu i wschodzie, stając się partią panindyjską.

Komisja poinformowała oficjalnie, że koalicja pod przewodnictwem BJP wygrała w 353 okręgach wyborczych. Sama partia zdobyła aż 303 mandaty i mogłaby samodzielnie utworzyć rząd, do którego potrzeba 272 posłów w 552-osobowej niższej izbie parlamentu.

W poprzednich wyborach BJP samodzielnie zdobyła 282 mandaty, a jej koalicja - 336 miejsc w parlamencie.

BJP powiększa przewagę w kraju

Partia premiera Narendry Modiego odniosła przytłaczające zwycięstwo w Gudźaracie, rodzinnym stanie szefa rządu, gdzie zgarnęła całą pulę i Radżastanie na zachodzie, gdzie zdobyła 24 na 25 mandatów. BJP wygrała nie tylko w ludnych północnych i centralnych rejonach kraju, czyli tzw. pasie hindi (od języka, którym posługuje się tamtejsza ludność), ale zyskała wiele głosów również w stanach, gdzie nie miała wcześniej poparcia.

W Zachodnim Bengalu BJP wypełniło próżnię po komunistach, zaciekle zwalczanych przez Mamatę Banerjee z partii Ogólnoindyjski Kongres Trinamool (AITC). Partia Modiego zdobyła aż 18 mandatów na 42 możliwe, co uznawane jest za porażkę partii Banerjee. AITC uzyskał ledwie 22 miejsca w parlamencie, podczas gdy pięć lat temu był czwartą partią kraju z 34 posłami.

BJP ugruntowało swoją pozycję w południowym stanie Karnataka, gdzie zdobyło 25 na 28 mandatów poselskich i zyskało w Telanganie (cztery na 17 mandatów) oraz Orissie (osiem na 21), gdzie nie spodziewano się takiego wyniku.

Stany południowe, mówiące językami drawidyjskimi, są tradycyjnie nieufne wobec polityków i partii z północy kraju, gdzie przeważa hindi. Zdaniem wyborców Delhi zbyt często zapomina o potrzebach mieszkańców południa. Mimo porażki BJP w Kerali i Tamilnadu komentatorzy zgodnie zwracają uwagę na zmianę w postrzeganiu partii na konserwatywnym południu. Modi podczas kampanii podkreślał swoją religijność i przywiązanie do tradycyjnych wartości.

W stolicy biorą wszystko

Opozycyjny Indyjski Kongres Narodowy pod przywództwem Rahula Gandhiego poprawił swój wynik w porównaniu z poprzednimi wyborami. Zdobył mandaty poselskie w 52 okręgach, a koalicja pod jego przewodnictwem w 92 okręgach. W poprzednich wyborach partia ta zdobyła ledwie 44 mandaty. Jeszcze w 2009 r. "Stara Partia", której symbolem byli ojcowie narodu Mahatma Gandhi i Jawaharlal Nehru, miała 206 posłów.

Kryzys ugrupowania łączony jest z utratą zaufania do dynastii politycznej rodziny Nehru-Gandhi, która przez dekady rządziła krajem. Rahul Gandhi, potomek Nehru i syn premiera Rajiva Gandhiego oraz wnuk byłej premier Indiry Gandhi, przegrał wybory w okręgu Amethi w stanie Uttar Pradeś. Porażka jest tym bardziej bolesna, że z tego samego okręgu wybierano tam również jego matkę, ojca i wuja, a sam Rahul był posłem przez trzy kadencje. Lider Kongresu przegrał z kandydatką BJP Smriti Irani.

W całym Uttar Pradeś Kongres zdobył tylko jeden mandat - Sonia Gandhi, matka Rahula, obroniła partyjny bastion w Rae Bareli. W Delhi, gdzie spodziewano się zaciekłej rywalizacji między partią Modiego, Kongresem i Partią Zwykłego Człowieka (AAP), wszystkie siedem mandatów padło łupem BJP.

Wybory parlamentarne w Indiach
PAP

Na drodze do zmiany konstytucji

Zdecydowane zwycięstwo w wyborach do niższej izby parlamentu oznacza, że w 2020 r. BJP może przejąć kontrolę także nad wyższą izbą. Politycy opozycji, w tym reprezentująca dalitów (nazywanych wcześniej niedotykalnymi) Mayawati, ostrzega, że otworzy to drogę BJP do zmiany konstytucji.

W ostatnich latach rośnie fala protestów przedstawicieli wyższych kast, w większości wyborców BJP, przeciw przywilejom niższych kast.

Największa demokracja świata wybrała

Po wyborach w największej demokracji świata, przedstawiciele komisji liczyli głosy oddane w ponad milionie punktów do głosowania. W tegorocznych wyborach uprawionych było ponad 900 mln osób, a frekwencja wyniosła prawie 67 proc. O 543 mandaty w indyjskim parlamencie ubiegało się 8 tys. kandydatów.

Indusi głosowali za pomocą 3,96 mln elektronicznych maszyn głosujących, które będą dodatkowo weryfikowane przez 1,7 mln urządzeń do elektronicznego audytu. Indie całkowicie odeszły od głosowania na papierze na rzecz elektronicznych maszyn do głosowania, aby zredukować liczbę oszustw wyborczych. Podczas wcześniejszych wyborów zdarzały się przypadki porywania urn wyborczych i podrzucania wypełnionych kart do głosowania.

Elektroniczne urządzenia są proste w obsłudze i dostosowane do wymagań osób niepotrafiących czytać. Obok nazwisk kandydatów, zazwyczaj w lokalnym języku, umieszcza się symbol wyborczy partii, fotografie kandydatów oraz duży przycisk. Po naciśnięciu przycisku, generowany jest papierowy bilet z wydrukowanym potwierdzeniem, który głosujący widzi przez 7 sekund zanim bilet spadnie do pojemnika. W wybranych losowo punktach do głosowania, wyborca może jeszcze sprawdzić, czy poprawnie oddał głos. Podczas czwartkowego liczenia część głosów jest dodatkowo weryfikowana przez maszynę do audytu.

Indie. Największe wybory na świecie
PAP

Autor: ft//kg / Źródło: PAP