Służby sprzątnęły ślady krwi i rozbite szkło. Na lotnisku w Hongkongu przywrócono ruch

TVN24


Po starciach demonstrantów z policją międzynarodowe lotnisko w Hongkongu w środę wznowiło działalność. Władze miasta do ochrony portu skierowały dodatkowe siły policji - przekazał Reuters. Przemoc podczas wtorkowych zajść potępił brytyjski rząd, który zaapelował o dialog.

We wtorek demonstranci wdarli się na teren lotniska w Hongkongu, barykadując się na korytarzach przy użyciu między innymi wózków na bagaże. Policja użyła gazu łzawiącego. Po wieczornych zajściach, w nocy w porcie pozostało około 30 manifestantów. Policja twierdzi, że protestujący dopuścili się wielu aktów przemocy i wandalizmu. Aresztowano pięć osób, co zwiększyło do 600 liczbę zatrzymanych od początku protestów w czerwcu.

Dostęp do miejsc, gdzie na lotnisku mogą się zbierać ludzie - jak hala przylotów czy odlotów - podlega obecnie ścisłej kontroli. Wydano zakaz uczestnictwa w jakichkolwiek zgromadzeniach czy demonstracjach na terenie lotniska.

Służby porządkowe usunęły ślady krwi i porozbijane szkło. Rano w środę przed stanowiskami check-in ustawiły się długie kolejki pasażerów, których loty zostały we wtorek odwołane - relacjonuje agencja Reutera.

"Jesteśmy zatroskani tym, co dzieje się w Hongkongu"

We wtorek wieczorem głos w sprawie gwałtownego wzrostu napięcia w Hongkongu zabrał rząd Wielkiej Brytanii.

"Jesteśmy zatroskani tym, co dzieje się w Hongkongu, widząc niepokojące zdjęcia starć policji z protestującymi na lotnisku, potępiamy przemoc i zachęcamy do konstruktywnego dialogu w celu znalezienia pokojowego rozwiązania" - napisał na Twitterze szef brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Dominic Raab.

Protesty na lotnisku

Demonstracje na międzynarodowym lotnisku w Hongkongu rozpoczęły się w miniony piątek, ale początkowo miały pokojowy przebieg.

Nasiliły się w poniedziałek w związku z doniesieniami o brutalnych działaniach policji w czasie niedzielnych starć z demonstrantami na ulicach Hongkongu.

Trwające od czerwca protesty przeciwko projektowi nowelizacji prawa ekstradycyjnego pogrążyły Hongkong w największym kryzysie politycznym od jego przyłączenia do ChRL w 1997 roku.

Pod presją masowych demonstracji władze zawiesiły prace nad projektem, ale nie wycofały go całkowicie, czego domagają się protestujący.

Obawiają się oni, że projekt ten jest zagrożeniem dla praworządności, na której opiera się pozycja Hongkongu jako światowego centrum finansowego, i kolejny przejaw ograniczania autonomii tego specjalnego regionu administracyjnego ChRL przez rząd centralny w Pekinie.

Protesty w Hongkongu w związku z planami zmian w prawie ekstradycyjnym
PAP

Autor: asty,ft//rzw / Źródło: PAP