Kupowanie głosów, awarie techniczne, przemoc. Problematyczne wybory

TVN24


W sobotę rozpoczęły się w Nigerii wybory powszechne, które wyłonią prezydenta i parlament. Głosowanie miało odbyć się tydzień temu, ale zostało przesunięte w ostatniej chwili z powodu "mnożących się wyzwań". Główni kandydaci to obecnie urzędujący szef państwa Muhammadu Buhari i kandydat opozycji Atiku Abubakar. Warunki do głosowania pozostawiają jednak wiele do życzenia. Brytyjski "Guardian" pisze o zamachach na północy kraju, zabójstwach na południu, awariach technicznych i kupowaniu głosów.

Po odroczeniu o tydzień głosowania początkowo zaplanowanego na 16 lutego przez Komisję Wyborczą, oficjalnie ze względów logistycznych, Nigeryjczycy wybierają obecnie prezydenta wśród rekordowej liczby 73 kandydatów.

Około 78 milionów uprawnionych do głosowania wybierze także na cztery lata parlament (Zgromadzenie Narodowe) - 360-osobową Izbę Reprezentantów i 109-osobowy Senat.

Oficjalnie nie podano, kiedy będą znane wyniki wyborów, lecz generalnie są one ogłaszane w ciągu 48 godzin po głosowaniu.

Kolejne wybory, te same obietnice

Ponad 70-letni kandydaci to weterani nigeryjskiej polityki.

76-letni Buhari, który przewodzi rządzącej partii Kongres Wszystkich Postępowych (APC), był jednym z pierwszych głosujących w swym rodzinnym mieście Daura.

- Do tej chwili wszystko idzie dobrze (...). Wkrótce pogratuluję sobie zwycięstwa. Będę zwycięzcą - oświadczył szef nigeryjskiego państwa.

Dotychczasowy prezydent w swej kampanii wyborczej powtórzył obietnice składane przed czterema laty - ożywienie gospodarcze, wydanie walki korupcji oraz skuteczne zwalczanie ugrupowania dżihadystycznego Boko Haram działającego w północno-wschodniej części ogromnego kraju.

To dzięki nim Buhari wygrał poprzednie wybory, jednak przez minioną kadencję nie udało się osiągnąć w ich realizacji takich postępów, jakie deklaruje rządząca partia - zauważa "Guardian".

Jego główny adwersarz, lider opozycji Abubakar, kandydat Ludowej Partii Demokratycznej (PDP), ma głosować w Yola w stanie Adamawa na północnym wschodzie kraju.

Abubakar, przedsiębiorca naftowy i były wiceprezydent w latach 1999-2007, obiecał wydać walkę bardzo wysokiemu bezrobociu i chronicznemu ubóstwu ludności, które czyni z Nigerii kraj, w którym w warunkach skrajnego ubóstwa żyje większy odsetek ludzi niż w Indiach.

Przemoc i kupowanie głosów

W dniu wyborów w dwóch miastach na północnym wschodzie Nigerii - Geidam i Maiduguri przed otwarciem lokali wyborczych doszło do ataków. Prawdopodobnie dżihadystów z ugrupowania Boko Haram. Mieszkańcy Geidam uciekali z miasta, chroniąc się w buszu. W Maiduguri, które wielokrotnie było celem ataków dżihadystów, słychać było serię eksplozji.

Tego samego dnia, jak podaje nigeryjska prasa, w południowym stanie Rivers zastrzelono sześć osób.

Do incydentów przemocy doszły także problemy techniczne. W niektórych lokalach wyborczych miały pojawić się awarie czytników elektrycznych specjalnych kart identyfikujących wyborców.

- To spowalnia cały proces - skarżył się zirytowany Ibrahim Usman. - Myślałam, że Komisja Wyborcza wykorzysta dodatkowy tydzień na to, by wszystko działało sprawnie - dodaje Aisha Sani.

Według doniesień brytyjskiego dziennika, w niektórych lokalach wyborczych agenci obu rywalizujących partii oferowali głosującym korzyści finansowe w zamian za poparcie.

Kraj z potencjałem, ale w kryzysie

Nigeria jest najbardziej zaludnionym krajem w Afryce, o wiodącej gospodarce i największym na kontynencie eksportem ropy.

Potencjał gospodarczy nie przekłada się jednak na poziom życia mieszkańców. Ogromny procent spośród ponad 200 milionów Nigeryjczyków żyje w w biedzie, bezrobocie w tym kraju wynosi ponad 20 procent. Jednocześnie na szczeblach władzy szerzy się korupcja o szokującej skali.

Trudną sytuację w kraju pogłębia też terrorystyczna działalność dżihadystycznej organizacji Boko Haram, która przez ostatnich dziewięć lat zabiła już ponad 27 tysięcy osób, a ponad dwa miliony zmusiła do opuszczenia miejsc zamieszkania.

Chociaż nigeryjski rząd twierdzi, że od końca 2015 roku Boko Haram zostało w większości pokonane, dżihadyści wciąż są w stanie atakować w Maiduguri, stolicy stanu Borno, i wokół niego, a także na większości obszaru północno-wschodniej Nigerii - pisze Reuters.

Założone w 2002 roku ugrupowanie Boko Haram początkowo stawiało sobie za cel walkę z zachodnią edukacją i europejskim stylem życia. W 2009 roku organizacja rozpoczęła akcję zbrojną na rzecz przekształcenia Nigerii lub przynajmniej jej części w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu.

Autor: momo / Źródło: PAP, Guardian