Prom stanął w płomieniach, ludzie skakali do wody. Są ofiary

TVN24


W nocy z wtorku na środę na promie płynącym z wyspy Cebu do wyspy Mindanao na południu Filipin wybuchł pożar. Nie wiadomo, ilu pasażerów znajdowało się na pokładzie jednostki, ale straż przybrzeżna informuje o 245 uratowanych. Zginęły co najmniej trzy osoby.

Wśród trzech ofiar śmiertelnych jest roczna dziewczynka.

Jak podaje agencja AP, ogień pojawił się w maszynowni statku. Według relacji świadków, przerażeni pasażerowie w popłochu wyskakiwali za burtę.

Do tej pory udało się uratować 245 osób. Wciąż trwają poszukiwania zaginionych, akcję utrudniają jednak prądy morskie i silny wiatr.

Na ratunek płonącemu promowi

Prom płynął do Dapitanu na Mindanao z miasta Santander na południu wyspy Cebu.

Agencja EFE wyjaśnia, że inny prom przemierzający tę samą trasę zatrzymał się, by udzielić pomocy pasażerom płonącego statku. Cytowany przez EFE świadek zdarzenia, który płynął drugim promem, powiedział, że straż przybrzeżna przybyła na miejsce dopiero po czterech godzinach od wybuchu pożaru.

Według właściciela jednostki na pokładzie były tylko 174 osoby. Straż przybrzeżna poinformowała, że teraz śledczy będą przesłuchiwać właściciela promu i jego kapitana, by dowiedzieć się, skąd wzięła się rozbieżność w liczbach. - Nie mieliśmy w tym rejonie żadnej łodzi patrolowej, więc zawiadomiliśmy pobliskie statki i łodzie, by udzieliły pomocy, ponieważ była to sytuacja kryzysowa - powiedział rzecznik straży przybrzeżnej Armand Balilo. - Dobrze, że tak duża liczba statków odpowiedziała natychmiast. Doceniamy to, co zrobili - dodał.

Do wypadków na morzu dochodzi na Filipinach dość często ze względu na burze, zły stan techniczny statków, ich przepełnienie czy nieprzestrzeganie przepisów dotyczących bezpieczeństwa.

Autor: momo//kg / Źródło: PAP, Gulf News