Zdjęcie-symbol. Kobieta w białym płaszczu opowiada swoją historię

TVN24

Aktualizacja:

Nawet nie zdążyłam zapytać, za co mnie zatrzymali – opowiada dziennikarzowi niezależnego portalu Meduza Olga Łozina. Zdjęcie kobiety w białym płaszczu, niesionej przez funkcjonariuszy rosyjskiej policji do więźniarki, trafiło do zachodnich agencji i stało się symbolem niedzielnej demonstracji w Moskwie. Zatrzymano podczas niej ponad tysiąc osób.

Zdjęcie zatrzymanej kobiety w białym płaszczu to jedno z najważniejszych ujęć z demonstracji w Moskwie. Dziennikarz portalu odnalazł kobietę w jednym z aresztów w Moskwie. "Wraz z trzydziestoma innymi osobami oczekiwała na pojawienie się funkcjonariuszy Komitetu Śledczego" - relacjonuje Meduza.

Spacer w centrum

Kobieta ze zdjęcia nazywa się Olga Łozina. Jest absolwentką Moskiewskiego Instytutu Fizyczno-Technicznego.

- W niedzielę, wraz z mamą i siostrą, pojechałyśmy do centrum Moskwy na spacer. Wracałyśmy z McDonald'sa i szłyśmy w kierunku stacji metra Bełarusskaja. Zamierzałyśmy wracać do domu. Okazało się jednak, że droga przed nami została zablokowana przez policję – opowiadała Olga Łozina.

Tłum napierał w kierunku stacji metra, a zagubione kobiety - jak tłumaczy Łozina - nie wiedziały, co robić.

– Nagle pojawili się funkcjonariusze OMON (oddziałów specjalnych policji) i zaczęli zatrzymywać ludzi. W pobliżu miejsca, gdzie stałyśmy, był klomb z kwiatami. Stanęłam na nim, by zobaczyć, gdzie kończy się granica tłumu. Funkcjonariusze OMON zażądali, by natychmiast stamtąd zejść. Zeszłam. Wraz ze mną zeszli także inni. Chłopakowi, który zszedł jako ostatni, policjanci skrępowali ręce. Zaczęli go prowadzić do więźniarki. Moja matka zapytała, za co został zatrzymany. W odpowiedzi policja zatrzymała także moją matkę, a później siostrę. Poszłam za nimi – opowiadała Olga Łozina.

30 osób w więźniarce

Kobieta próbowała być jak najbliżej swoich bliskich. – W tym momencie [policjanci - red.] mnie pochwycili i ponieśli. Nie powiedziałabym, że zostałam brutalnie zatrzymana. Poszłabym jednak sama, gdyby powiedzieli, z jakiego powodu mnie zatrzymują. Nawet nie zdążyłam o to zapytać. Wrzucili mnie do więźniarki. Było tam bardzo duszno - mówiła Łozina.

W więźniarce było ponad 30 osób. - Kiedy przyjechaliśmy, długo nie mogliśmy z niej wyjść. Zaprowadzili nas na komisariat i wciąż tu jesteśmy. Niczego nam nie mówią, nie wiemy, kiedy stąd wyjdziemy - opowiadała w niedzielę Łozina.

W niedzielę policjanci zatrzymali w Moskwie łącznie ponad tysiąc osób. W aresztach wciąż pozostaje ponad 120 osób.

Portal Meduza nie podał, czy Łozina znajduje się wśród nich.

Autor: tas\mtom/jb / Źródło: meduza.io