"CDU stałaby się zbędna". Chadecy wykluczają koalicję z Lewicą i AfD

TVN24


Chadecy w Turyngii, którzy ponieśli dotkliwą porażkę w niedzielnych wyborach landowych, wykluczyli jednoznacznie utworzenie koalicji ze zwycięską partią Lewica. Jeszcze przed wyborami - podobnie jak inne partie - deklarowali także, że nie będą współpracować z Alternatywą dla Niemiec (AfD), która w niedzielnym głosowaniu zajęła drugie miejsce. "Gdyby CDU zawarła koalicję z Lewicą w Turyngii, pogrążyłaby się w sondażowej otchłani również na poziomie federalnym" - komentuje we wtorkowym wydaniu najpoczytniejszy niemiecki dziennik "Bild".

W niedzielnych wyborach partia Lewica zdobyła 31 procent głosów. Na drugim miejscu uplasowała się prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) z 23,4 procent poparcia - głosowało na nią dwa razy więcej wyborców niż pięć lat temu.

Porażkę poniosła CDU, która zajęła dopiero trzecie miejsce. Partia otrzymała 21,8 procent głosów - o prawie 12 punktów procentowych mniej niż w 2014 roku. Straty poniosła także socjaldemokratyczna SPD, która zdobyła 8,2 procent głosów.

Do landtagu weszli także Zieloni (5,2 procent) i liberałowie z FDP (5 procent), którzy zaledwie o pięć głosów przekroczyli próg wyborczy. Wynik niedzielnego głosowania właściwie wyklucza utworzenie jakiejkolwiek politycznie realnej koalicji.

Chadecy zobowiązali się w uchwale, by nie zawierać koalicji z Lewicą

Wszystkie partie jeszcze przed wyborami zadeklarowały, że nie będą współpracować z AfD. W poniedziałek późnym wieczorem szef struktur partyjnych CDU w Turyngii Mike Mohring oznajmił, że jego ugrupowanie nie będzie też wspierać rządu mniejszościowego z dotychczasowym premierem Bodo Ramelowem (Lewica) na czele. - Nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, że rząd Lewicy, SPD i Zielonych, który utracił większość, mógłby zostać ponownie wybrany przy wsparciu CDU. Jest to wykluczone - powiedział Mohring po posiedzeniu landowych władz jego partii. Przypomniał, że CDU przyjęła uchwały zarówno w Turyngii, jak i na szczeblu federalnym, zobowiązując się do niezawierania koalicji z partią Lewica.

"CDU stałaby się zbędna, gdyby zaczęła wchodzić w koalicje z Lewicą czy AfD"

Jak sugeruje we wtorek dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", Mohring został zmuszony do zajęcia jednoznacznego stanowiska przez innych chadeckich polityków. Wcześniej nie był bowiem tak kategoryczny.

W poniedziałek rano w publicznej telewizji ARD polityk z Turyngii mówił, że jest gotów przyjąć odpowiedzialność - "jakkolwiek miałaby ona wyglądać". Zadeklarował też gotowość do rozmów "bez wykluczania czegokolwiek".

Zostało to powszechnie zinterpretowane jako wyrażenie zgody na rozmowy koalicyjne z Lewicą i złamanie chadeckiego tabu. - CDU stałaby się zbędna, gdyby zaczęła wchodzić w koalicje z Lewicą czy AfD - przekonywała Julia Kloeckner, minister rolnictwa RFN. Wtórował jej prominentny poseł chadeków w Bundestagu Carsten Linnemann.- Powinniśmy wreszcie pokazać jasną postawę, a nie dowolnie trajkotać o koalicji z Lewicą - ocenił. Również część działaczy CDU w Turyngii zażądała od swojego przewodniczącego zajęcia jasnego stanowiska. - Jestem bardzo zirytowany pogłoskami o rozmowach koalicyjnych z Lewicą. Nie bez powodu przed wyborami wykluczyliśmy możliwość takiego sojuszu. To partia, która chce przywrócić socjalizm - mówił wiceszef CDU we wschodnioniemieckim landzie Mario Voigt.

Mohring zgodził się na rozmowy z Ramelowem

Chociaż Mike Mohring nie rozważa już współpracy z Ramelowem, to jednak przyjął jego zaproszenie na rozmowy.

"Bodo Ramelow jest miłym człowiekiem. Nie jest też tak politycznie zaślepiony, jak inni w jego partii. Ale nie można traktować Ramelowa w oderwaniu od partii Lewica. Jest to ugrupowanie, które nie chce jednoznacznie nazwać NRD państwem bezprawia. Stare komunistyczne kadry wciąż prowadzą w nim wygodne życie. Lewica paktuje z brutalnymi dyktatorami, takimi jak Nicolas Maduro w Wenezueli i wysyła delegacje do rzeźnika Syrii Asada" - tak sytuację komentuje we wtorek tabloid "Bild". "Gdyby CDU zawarła koalicję z Lewicą w Turyngii, pogrążyłaby się w sondażowej otchłani również na poziomie federalnym. To byłby jej koniec jako partii masowej" - ostrzega najpoczytniejszy niemiecki dziennik.

Autor: akr//kg / Źródło: PAP