Bliski współpracownik Kima "stracony", tłumaczka ze spotkania z Trumpem w więzieniu

TVN24

Aktualizacja:

W Korei Północnej stracono urzędnika odpowiedzialnego za negocjacje nuklearne z USA Kim Hjok Czola i kilku innych dygnitarzy, a Kim Jong Czol, określany jako "prawa ręka Kim Dzong Una", trafił do obozu pracy - poinformował w piątek dziennik "Dzoson Ilbo". Robimy wszystko, żeby sprawdzić te doniesienia – poinformował sekretarz stanu USA Mike Pompeo.

Południowokoreańska gazeta podała, powołując się na anonimowe źródło, że do egzekucji doszło w marcu tego roku w związku z fiaskiem kilka tygodni wcześniejszego, lutowego szczytu z udziałem przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una i prezydenta USA Donalda Trumpa w Hanoi.

Kim Hjok Czol, który prowadził przed szczytem robocze negocjacje z przedstawicielem USA Stephenem Biegunem, został rozstrzelany na lotnisku wojskowym Mirim w Pjongjangu wraz z czterema innymi dygnitarzami - napisał dziennik. Wszyscy zostali oskarżeni o szpiegostwo na rzecz USA.

- Zarzucono mu szpiegowanie dla Stanów Zjednoczonych za to, że źle informował o negocjacjach, nie rozumiejąc intencji USA - powiedział źródło cytowane przez"Dzoson Ilbo" .

Media: doradca Kima rozstrzelany za zdradę

Według "Dzoson Ilbo" czystkę zlecił sam Kim Dzong Un, by uporać się z publicznym niezadowoleniem z powodu niepowodzenia szczytu w Hanoi.

Rzeczniczka południowokoreańskiego ministerstwa ds. zjednoczenia odmówiła komentarza w sprawie doniesień "Dzoson Ilbo". Urzędnik kancelarii prezydenta Korei Pułudniowej Mun Dze Ina ocenił, że niewłaściwe byłoby komentowanie tej informacji, dopóki nie zostanie ona potwierdzona.

Kim Hjok Czol został przedstawicielem Pjongjangu w rozmowach z Waszyngtonem stosunkowo niedawno - o jego mianowaniu na to stanowisko informowała w styczniu południowokoreańska agencja Yonhap. Kim Hjok Czol był wcześniej ambasadorem Korei Północnej w Hiszpanii, ale w 2017 roku został stamtąd wydalony w reakcji na próby jądrowe i rakietowe swojego kraju.

Reżim karze za fiasko rozmów w Hanoi?

Czystka objęła również jednego z najważniejszych dygnitarzy kraju, Kim Jong Czola, który do niedawna uchodził za "prawą rękę" przywódcy. Według źródła "Dzoson Ilbo", Kim Jong Czol trafił do obozu pracy w prowincji Czagang w pobliżu granicy z Chinami.

Do obozu dla więźniów politycznych wysłana miała zostać natomiast Kim Song Hje, która od lat zajmowała się kontaktami z Koreą Południową i blisko współpracowała z siostrą przywódcy reżimu, Kim Jo Dzong, m.in. towarzyszyła jej podczas wizyty przy okazji zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu w 2018 roku.

Według "Dzoson Ilbo" do więzienia trafiła też tłumaczka Kim Dzong Una, Sin Hje Jong, którą oskarżono o "szarganie autorytetu" przywódcy, ponieważ popełniła błąd w tłumaczeniu. Według "Dzoson Ilbo" miała ona m.in. pominąć bliżej nieokreśloną "propozycję", jaką "w ostatniej chwili" miał złożyć stronie amerykańskiej Kim Dzong Un, gdy Trump postanowił wyjść z rozmów.

Czystkę wydaje się potwierdzać niedawny komentarz w partyjnym północnokoreańskim dzienniku "Rodong Sinmun", w którym napisano, że "zdrajcy i renegaci" podejmujący "antypartyjne, antyrewolucyjne działania" nie unikną "surowego osądu rewolucji".

"Dzoson Ilbo" przypomina, że ostatnio podobne sformułowania pojawiły się państwowej prasie Korei Północnej w 2013 roku, gdy Kim Dzong Un nakazał stracenie swojego wuja Dzang Song Thaeka.

Pompeo: USA badają sprawę

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo poinformował w piątek podczas wizyty w Berlinie, że USA sprawdzają doniesienia na temat czystki.

- Widzieliśmy doniesienia prasowe na ten temat. Robimy, co w naszej mocy, żeby je sprawdzić. Dziś nie mam nic więcej do dodania - powiedział szef amerykańskiej dyplomacji.

Niepowodzenie w Wietnamie

Podczas szczytu w Hanoi Trump i Kim nie doszli do porozumienia w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego ani ewentualnego złagodzenia sankcji nałożonych na Pjongjang za jego zbrojenia jądrowe i rakietowe. Od tego czasu dwustronne negocjacje znajdują się w impasie.

Korea Północna domaga się zniesienia międzynarodowych sankcji, które według ekspertów mocno uderzyły w jej gospodarkę. Waszyngton wyklucza jednak ustępstwa, dopóki nie zostaną podjęte konkretne kroki w kierunku "całkowitej, możliwej do zweryfikowania i nieodwracalnej denuklearyzacji" północnokoreańskiego reżimu.

Autor: ft/adso / Źródło: PAP