Wieszał zdjęcia polityków, zdał egzamin adwokacki. "Ciężko sobie wyobrazić, jak to wytłumaczy"

TVN24

Wiceminister Patryk Jaki stwierdził, że w sprawie Jakuba K. zadecydować powinien jego pracodawcatvn24
wideo 2/3

Jakub K., uczestnik demonstracji, na której na wieszano zdjęcia europosłów na szubienicach, po zdaniu egzaminu adwokackiego nie złożył jeszcze podania o wpis na listę adwokatów – mówi tvn24.pl Roman Kusz, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach, która może odmówić wpisu ze względów etycznych. Decyzję adwokatów po wyczerpaniu procedury może jednak zmienić minister sprawiedliwości.

Jakub K. jest asystentem sędziego w katowickim Sądzie Apelacyjnym. W marcu tego roku tvn24.pl i "Gazeta Wyborcza" ujawniły, że pod koniec 2017 r. brał udział w manifestacji narodowców w Katowicach, pracując w tym czasie w ministerstwie sprawiedliwości, do którego trafił na zasadzie czasowej delegacji z Sądu Rejonowego w Gliwicach.

Jakub K. idzie na zwolnienie i zdaje egzamin adwokacki

Od ujawnienia sprawy - jak pisaliśmy w tvn24.pl – Jakub. K. nie wrócił do pracy w sądzie apelacyjnym w Katowicach (pracuje tam od września 2018 r.). Najpierw był na urlopie wypoczynkowym, potem na urlopie związanym z egzaminem adwokackim, następnie wziął wolne na opiekę nad bliską osobą, a do końca kwietnia jest ponownie na zwolnieniu lekarskim.

Nieoficjalnie od sędziów tego sądu usłyszeliśmy w marcu, że K. może się spodziewać zwolnienia z pracy. - Ma zdawać egzamin adwokacki, do którego już podchodził rok temu i dwa lata temu, ale nie zdał. Gdyby tym razem mu się udało, problem z nim będzie mieć adwokatura – mówił wówczas jeden z nich.

W poniedziałek, jak podała "Gazeta Wyborcza", nazwisko Jakuba K. znalazło się na liście osób, które zdały egzamin adwokacki w Katowicach. Upoważnia go to do złożenia podania o wpis na listę adwokatów.

Jeszcze nie złożył podania

Roman Kusz, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach, podkreśla w rozmowie z tvn24.pl, że podanie nie zostało jeszcze złożone. Zastrzega jednak, że osoby, które zdały egzamin, nie mają na to określonego czasu. – Mogą to zrobić dziś, jutro, ale też za miesiąc albo za pół roku. Nie są ograniczeni w czasie – wyjaśnia adwokat.

Tłumaczy, że razem z wnioskiem składa się życiorys i kartę karną z informacją na temat prowadzonych wobec danej osoby postępowań karnych, a Komisja ds. Rękojmi ocenia osoby, które budzą zastrzeżenia.

- Komisja do spraw etyki zbiera materiały, występuje z zapytaniem do prokuratury i innych organów. Potem taką [wnioskującą] osobę zaprasza na spotkanie, na którym zadaje pytania i przygotowuje opinię na temat kandydata. W oparciu o to na posiedzeniu rady po dyskusji odbywa się głosowanie – tłumaczy Kusz.

Dodaje, że od decyzji przysługuje odwołanie do Naczelnej Rady Adwokackiej, która może uchwałę utrzymać, zmienić, lub uchylić. W tym trzecim wypadku sprawa wróciłaby do rady w Katowicach.

Minister może zmienić decyzje adwokatów

Nieoficjalnie od adwokatów na Śląsku słyszymy, że w przypadku Jakuba K. można się spodziewać negatywnej decyzji. – Ta sprawa jest jednoznaczna – mówi nam jeden z mecenasów. Inny dodaje, że K. będzie musiał przyjść na przesłuchanie przed komisją, która będzie oceniać jego rękojmię. – Jeśli nie przyjdzie, sam się zdyskredytuje. Jeśli się pojawi, to ciężko sobie wyobrazić, jak wytłumaczy, że stał ze zdjęciem na szubienicy – ocenia.

W przypadku podtrzymania w mocy uchwały odmawiającej wpisu na listę adwokatów minister sprawiedliwości może podjąć decyzję o wpisaniu na listę. – Taka osoba zostaje adwokatem na mocy decyzji ministra – wyjaśnia nasz rozmówca. Dodaje, że taka decyzja ministra może być zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a następnie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Sędziowie domagają się zwolnienia Jakuba K.

Negatywnie udział K. w tej demonstracji oceniło zgromadzenie sędziów katowickiego Sądu Apelacyjnego. W przyjętej w kwietniu uchwale uznali oni dalsze jego zatrudnienie jako asystenta sędziego "za niedopuszczalne". Sam K. odmówił nam wtedy komentarza.

Robert Kirejew, rzecznik sądu apelacyjnego w Katowicach, powiedział tvn24.pl, że zgromadzenie domagało się w uchwale zwolnienia Jakuba K., jednak prezes nie mógł podjąć w jego sprawie żądnej decyzji, bo Jakub K. od dłuższego czasu jest na zwolnieniu. – Prezes będzie chciał poznać stanowisko pana Jakuba K. Będzie mogło do tego dojść po długim weekendzie – dodaje rzecznik.

Zdjęcia europosłów na szubienicach

Demonstracja odbyła się 25 listopada 2017 r. na placu Sejmu Śląskiego, gdzie zgromadziło się kilkudziesięciu przedstawicieli środowisk narodowych pod hasłem "Stop współczesnej Targowicy". Kilku z nich, w tym Jakub K., stało z symbolicznymi szubienicami, na których powieszono zdjęcia sześciorga europosłów PO, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie praworządności w Polsce. Kilka dni po manifestacji katowicka prokuratura wszczęła śledztwo, które pod koniec zeszłego roku zostało przedłużone do maja.

W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" podała, że K. miał udzielać porad prawnych Mateuszowi S., pseudonim Sitas, liderowi stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, które organizowało pokazane w reportażu TVN "urodziny Adolfa Hitlera". Jak pisze "Wyborcza", Jakub K. miał zachowywać się jak obrońca Mateusza S. i udzielać mu porad prawnych między innymi w sprawie postępowania prokuratury dotyczącego oferowanych w internecie przez niego naklejek o treściach rasistowskich.

Jakuba K. poprosiliśmy o odniesienie się do sprawy z pośrednictwem Roberta Winnickiego, posła i prezesa Ruchu Narodowego, z którym jest związany. Do czasu publikacji tekstu odpowiedź nie nadeszła.

Autor: Grzegorz Łakomski / Źródło: tvn24.pl, Gazeta Wyborcza