"W tej chwili, jeżeli będą dobre podstawy, to każdy może właściwie zaskarżyć wyrok"

TVN24

Komentarze po orzeczeniu Sądu Najwyższego związanego z wyrokiem TSUEtvn24
wideo 2/39

Uznanie orzeczenia Sądu Najwyższego oznaczałoby, że w Polsce nie ma już demokracji, tylko jest sędziokracja - mówił w "Kawie na ławę" europoseł Prawa i Sprawiedliwości Patryk Jaki, odnosząc się do czwartkowego orzeczenia Sądu Najwyższego dotyczącego wyroku TSUE. Magdalena Biejat z klubu Lewicy zauważyła, że "w tej chwili, jeżeli będą dobre podstawy, to każdy może właściwie zaskarżyć wyrok, jaki został wydany w danej sprawie". - Powinna powstać ustawa, która likwiduje Izbę Dyscyplinarną - przekonywała była szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

W czwartek Izba Pracy Sądu Najwyższego uchyliła uchwałę nowej Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie z odwołania sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego i oddaliła wniosek prezesa Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o przekazanie tej sprawy do tej Izby. Było to rozstrzygnięcie w pierwszej ze spraw, w których Sąd Najwyższy wystosował w końcu sierpnia 2018 roku pytania prejudycjalne, na które Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej udzielił odpowiedzi 19 listopada 2019 roku.

SN w uzasadnieniu wyroku wskazał, że nowa KRS nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej i jest to punkt wyjścia do oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisła.

"W Polsce nie ma już demokracji, tylko jest sędziokracja"

O wyroku Sądu Najwyższego rozmawiali politycy w "Kawie na ławę" w TVN24.

Europoseł PiS Patryk Jaki mówił, że "problem z sądownictwem jest szerszy". - W mojej ocenie było tak, że władze komunistyczne kombinowały, jak już w systemie kapitalistycznym zachować władzę, wiedząc, że w demokratycznych wyborach mają (na to - red.) niewielkie szanse. Jednym z kluczowych elementów tego planu było to, żeby zachować tak zwane "swoje sądownictwo". Doszło do tego, że w większości krajów, gdzie dokonywana była transformacja, cały wymiar sprawiedliwości pogoniono, a w Polsce oni przeszli bez żadnego problemu do III RP. Powstały dwie grupy w Polsce, gdzie jedna chce zachować ten stary system, a druga chce go zmienić - mówił.

- Uważam, że ta decyzja sędziów Sądu Najwyższego jest de facto tym samym, co było w 1989 roku, to znaczy - Platforma Obywatelska i opozycja zauważyły, moim zdaniem, że nie są w stanie w wyborach demokratycznych przejąć władzy, dlatego kombinują, jak sprawić, aby w sposób niedemokratyczny zachować jak najwięcej władzy w Polsce, przyznając sobie poprzez to orzeczenie (...) uprawnienia władzy ustawodawczej i władzy wykonawczej, czego nie ma w tradycyjnym trójpodziale władzy - powiedział Jaki.

Mówił też, że "jeżeliby uznać to orzeczenie Sądu Najwyższego, to to by oznaczało, że w Polsce nie ma już demokracji, tylko jest sędziokracja".

"W Polsce nie ma już demokracji, tylko jest sędziokracja"
tvn24

"Każdy może właściwie zaskarżyć wyrok, jaki został wydany w danej sprawie"

Do tych słów odniosła się posłanka klubu Lewicy Magdalena Biejat. - Jestem zafascynowana po raz kolejny tym odwoływaniem się do czasów PZPR-u. Mamy 2019 rok i mamy naprawdę realne problemy. Zgadzam się z tym, że do tej pory sadownictwo nie funkcjonowało najlepiej, ale problem jest taki, że państwo (Zjednoczona Prawica - red.) wprowadziliście jeszcze większy chaos i jeszcze większe problemy - mówiła.

Wskazywała, że "trzeba coraz dłużej czekać na wyroki sądu", a "w tej chwili każdy sąd może w zasadzie podważyć wyroki wydawane przez sędziów nominowanych przez obecną KRS". - To jest tak naprawdę trzon wyroku TSUE i Sądu Najwyższego. W tej chwili, jeżeli będą dobre podstawy, to każdy może właściwie zaskarżyć wyrok, jaki został wydany w danej sprawie - zwracała uwagę.

"Każdy może właściwie zaskarżyć wyrok, jaki został wydany w danej sprawie"
tvn24

"W obozie Zjednoczonej Prawicy panuje bardzo nerwowa atmosfera"

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL ocenił, że "w obozie Zjednoczonej Prawicy panuje bardzo nerwowa atmosfera zarówno po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i Sadu Najwyższego". Wskazywał, że orzeczenie SN ma dwa aspekty - polityczny i prawny.

- Polityczny - mówił Zgorzelski - gdzie całkowicie została obnażona porażka prezydenta Andrzeja Dudy i Prawa i Sprawiedliwości, bo przecież to prezydent Duda był współautorem projektu (ustawy - red.) o Izbie Dyscyplinarnej i o systemie dyscyplinowania sędziów.

Mówiąc o prawnym wymiarze tego orzeczenia, wicemarszałek zauważył, że "mamy coraz bardziej do czynienia z dychotomicznym wymiarem sprawiedliwości". Tłumaczył, że z jednej strony jest system "konstytucyjny, który odnosi się do wartości osadzonych w europejskiej myśli prawnej już od XVI wieku i któremu sprzyja opozycja". Z drugiej strony wymienił "PiS-owski porządek prawny, oparty na wymiarze sprawiedliwości, gdzie sędziowie orzekają zgodnie z oczekiwaniami władzy".

"W obozie Zjednoczonej Prawicy panuje bardzo nerwowa atmosfera"
tvn24

"Powinna powstać ustawa, która likwiduje Izbę Dyscyplinarną"

Była szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer przekonywała, że "wyrok Sądu Najwyższego jest całkowicie jasny". - Mówi dość jednoznacznie, że praktycznie nie mamy w tej chwili KRS i Izby Dyscyplinarnej - wskazywała.

Zwracała uwagę, że "właściwie nie wiadomo, za co tym ludziom w Izbie Dyscyplinarnej będzie się płacić, bo ich wyroki, decyzje nie będą respektowane przez pozostałe sądy". - W związku z tym dość oczywiste wydaje się, że powinna powstać ustawa, która likwiduje Izbę Dyscyplinarną, jeżeli ta Izba Dyscyplinarna nie ma w tej chwili żadnego umocowania prawnego - podkreślała.

- Pogrążyliście cały system sprawiedliwości w chaosie - zwróciła się do przedstawicieli obozu rządzącego.

"Powinna powstać ustawa, która likwiduje Izbę Dyscyplinarną"
tvn24

"Jeżeli na fatalny system nałożymy fatalna reformę, to będziemy mieli fatalizm do kwadratu"

Jakub Kulesza z Konfederacji zauważył, że konflikt wokół reformy wymiaru sprawiedliwości "narósł już być może do rozmiaru problemu nierozwiązywalnego". Ocenił, że jest to "konflikt dwóch stron, w którym jedna ma rację co do tego, że wymiar sprawiedliwości jest fatalny, że brakuje tam sprawiedliwości, czego Platforma Obywatelska do końca nie rozumie".

- Rację ma też druga strona, że ta reforma przeprowadzona w ciągu ostatnich czterech lat też jest fatalna, bo sprowadza się do kwestii personalnych. Jeżeli na fatalny system nałożymy fatalną reformę, to będziemy mieli fatalizm do kwadratu - wskazywał.

Jakub Kulesza komentuje orzeczenie Sądu Najwyższego po wyroku TSUE
tvn24

Mucha: sędziowie niech się nie zajmują polityką

Minister Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta mówił, że "elementem reformy wymiaru sprawiedliwości w ramach zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym jest kwestia wprowadzenia tam Izby Dyscyplinarnej". - Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym to jest taka bardzo czytelna reguła, że jest zero tolerancji dla przewinień dyscyplinarnych sędziów - stwierdził.

- Nie ulega wątpliwości, że mieliśmy wiele (...) przypadków rażąco niesprawiedliwych, niesłusznych wyroków, jeżeli chodzi o kwestie dyscyplinarne, kiedy mieliśmy ewidentnie do czynienia z popełnieniem czynu zabronionego (a - red.), nie było sankcji, nie było odpowiedzialności - przekonywał.

- Państwo chcecie dzisiaj być obrońcami tego, żeby nie było rzetelnego sądownictwa dyscyplinarnego w Polsce, chcecie być obrońcami tego, żeby sędziowie się angażowali w politykę - mówił do przedstawicieli opozycji.

- Sędziowie niech się nie zajmują polityką. Niech się zajmują orzekaniem w sprawach cywilnych, karnych, sądownictwa administracyjnego - dodał Mucha.

Mucha: sędziowie niech się nie zajmują polityką
tvn24

Autor: mjz/adso / Źródło: tvn24