"Duża" ustawa medialna w Sejmie. "Narodowe" vs. "reżimowo-partyjne"

TVN24

Aktualizacja:

W Sejmie zakończyło się pierwsze czytanie projektów składających się na tzw. dużą ustawę medialną. - Po raz pierwszy w historii mediów publicznych staną się one całkowicie niezależne od rządu - przekonywała posłanka PiS, Joanna Lichocka. - Wam media potrzebne są po to, by kłamać - odpowiadał poseł PO, Michał Kamiński. Przewodniczący KRRiT Jan Dworak mówił o "próbie ominięcia konstytucji".

Debata dotyczyła projektu tzw. dużej ustawy medialnej, na który składają się trzy projekty ustaw autorstwa PiS: o mediach narodowych; o składce audiowizualnej oraz przepisy wprowadzające ustawę o mediach narodowych i ustawę o składce audiowizualnej.

Podsumowując debatę w imieniu wnioskodawców, Barbara Bubula (PiS) podziękowała za uwagi i zapowiedziała, że w toku prac w komisji i podkomisji "będziemy mieli szansę wprowadzić bardzo ważne korekty do tego projektu".

"Będzie gruntowna debata publiczna"

Wcześniej, w trakcie debaty, Bubula nazwała uchwalenie wspomnianych ustaw "świętą powinnością polskich patriotów". Podkreślała, że media publiczne są "źródłem światła", które jest kluczowe także dla tworzenia obrazu Polski za granicą. Jej zdaniem projekt ustawy o mediach narodowych zawiera misję i zadania nowych mediów, opisujące powinności "stanowiące siłę narodu i państwa".

Oceniła, że sposób powoływania Rady Mediów Narodowych gwarantuje niezależność tych mediów. - Uniezależnienie ich od bieżących wpływów politycznych to jeden z filarów ustawy - mówiła.

Zdaniem Bubuli przyjęcie ustawy o składce audiowizualnej stanowi z kolei sposób na poprawę bardzo złej sytuacji finansowej tych mediów. Jak mówiła posłanka PiS, nowy sposób finansowania składki - z powszechnych wpłat - "podkreśli współwłasność obywateli nad mediami publicznymi".

Przedstawicielka wnioskodawców zapewniła w wystąpieniu, że projekty będą poddane gruntownej debacie publicznej.

15 zł składki na media narodowe?

O kwestii finansowania mediów mówił także w imieniu wnioskodawców poseł PiS Marek Suski, który przekonywał, że państwo musi wspierać "misję" poprzez "powszechną składkę". Suski uznał, że dotychczasowy abonament radiowo-telewizyjny jest rozwiązaniem "archaicznym", gdyż składka powinna być "powszechna, uczciwa i niewysoka".

Złożony przez posłów PiS projekt przewiduje składkę w wysokości 15 zł miesięcznie pobieraną wraz z rachunkiem za prąd. Jednak - jak mówił Suski - wnioskodawcy są skłonni dyskutować o zmianie jej wysokości. Jak mówił, sposób poboru składki i wpłacania jej na konto oddzielne od budżetu państwa będzie gwarancją, że "nie będzie tu ingerencji rządzących".

Nowa składka będzie "gwarantowała niezależność i stabilność mediów publicznych" - zapewniał.

Trzecia przedstawicielka wnioskodawców Elżbieta Kruk z PiS mówiła, że poprzedniej ekipie politycznej "przestało zależeć na mediach publicznych". Zarzuciła byłemu premierowi Donaldowi Tuskowi konsekwentną realizację celu: osłabienia tych mediów. Jej zdaniem osłabienie finansowe doprowadziło media publiczne do skomercjalizowania, a forma spółki akcyjnej, w jakiej działają w tej chwili media publiczne, pozwala "ukrywać za parawanem tajemnicy spółki" grę interesów. Według Kruk media publiczne nie zachowywały obiektywizmu, a wartości i środowiska prawicowe i konserwatywne były przez nie dyskryminowane.

"Dobra zmiana odda media publiczne Polakom"

W ocenie poseł PiS Joanny Lichockiej "przedstawione projekty ustaw medialnych to szansa na najpoważniejszą reformę mediów publicznych po 89 roku".

- To nie tylko możliwość wyrwania mediów publicznych z rąk partyjnych nominatów, bo to od biedy można przeprowadzić bez tak głębokiej zmiany, ale reforma ta to szansa na wyzwolenie mediów publicznych ze sposobu myślenia, który dotąd paraliżował ich rozwój: przekonania, że Telewizja Polska i Polskie Radio to narzędzie do sprawowania władzy, że to instytucje, które mają służyć interesom konkretnych partii, że to także interesy, które mają służyć interesom różnych lobby - podkreśliła Lichocka.

W jej ocenie ta "dobra zmiana odda media publiczne Polakom". Jej zdaniem świadczy o tym zmiana określenia z "mediów publicznych" - która to nazwa zdaniem Lichockiej została skompromitowana - na "media narodowe". Dodała, że "po raz pierwszy w historii mediów publicznych staną się one całkowicie niezależne od rządu w sensie personalnym i finansowym". Posłanka PiS podkreśliła, że media narodowe będą podporządkowane Radzie Mediów Narodowych, w której zagwarantowane będzie miejsce dla przedstawiciela opozycji.

Platforma chce odrzucenia projektów

Wiceszefowa sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) złożyła wniosek o odrzucenie trzech projektów ustaw medialnych w pierwszym czytaniu.

Michał Kamiński (PO) ocenił, że "duża" ustawa medialna to "zamach na prawdę".

- Wam media potrzebne są po to, by kłamać, bo prawdy boicie się najbardziej, bo prawda jest czymś, czego nie chcecie, aby docierało do Polaków. I myślicie, że media narodowe - plugawiąc to słowo "narodowe", święte dla wielu - stając w służbie jednej partii politycznej, zrobią Polakom wodę z mózgu. Nie zrobią - podkreślił Kamiński.

Polityk odniósł się do zarzutów posłów PiS o upolitycznienie mediów w czasach rządów PO.

- Jeżeli dzisiaj z tej trybuny ja słyszałem, jak straszną telewizją była telewizja publiczna przez ostatnie 8 lat, to zadaję sobie pytanie, dlaczego ten katolicki naród nie rzucił się do odbiorników i nie oglądał telewizji Trwam? Jakoś dziwnym trafem telewizja Trwam nie ma wielkiej oglądalności, tak jak dzisiaj oglądalność traci telewizja narodowa kierowana przez partyjnego działacza Jacka Kurskiego - mówił poseł PO.

- Jeżeli Jacek Kurski jest symbolem dla państwa, symbolem człowieka, który nie dzieli narodu, to jest żart, a nie debata - dodał. - Jeżeli chcecie mówić dzisiaj o realnej zmianie, to niestety przypomina się to sformułowanie: czym się różni socjalizm od socjalizmu demokratycznego, tak go nazywano w czasach komunistycznych. Ja je powtórzę: czym się różni normalna zmiana od waszej "dobrej zmiany"? Tym, czym się różni krzesło od krzesła elektrycznego - mówił Kamiński. Zarzucił też, że obecnie media publiczne "opluwają swoich przeciwników politycznych". - Do waszych mediów można odnieść słowa Antoniego Słonimskiego z jego wiersza "Dwie ojczyzny" - to są mądre słowa, które padły w latach 30., kiedy faszyzm był u progu. Antoni Słonimski pisał: w twojej ojczyźnie do obcych w wierze Bóg się nie zniża, w mojej ojczyźnie on wszystkich bierze w ramiona krzyża - mówił poseł PO.

Media partyjne? "Nie ma zgody"

Posłanka ruchu Kukiz'15 Elżbieta Borowska zapowiedziała, że jej klub złoży wniosek o wysłuchanie publiczne w sprawie "dużej" ustawy medialnej.

- Media publiczne to media, które realizują publiczny interes, czyli działają pro publico bono. Jeżeli zmiana "media publiczne" na "media narodowe" ma oznaczać realizację interesu narodowego, to jestem za - mówił z kolei Piotr Liroy-Marzec (ruch Kukiz'15).

- Ale jeżeli nadal mają to być media partyjne, to nie ma na to zgody. Publiczny interes to wielkie działania, które służą naprawie, umocnieniu walącego się państwa, które przybliżają, ułatwiają zrozumienie najważniejszych mechanizmów politycznych, ekonomicznych, społecznych, kulturalnych rządzących naszym życiem, które wreszcie umożliwiają podjęcie realnych działań naprawczych i uzdrowicielskich. Takich mediów oczekują ludzie i takich mediów oczekuje Kukiz'15 - podkreślił.

Projekt zgłoszony "w magiczny sposób"

- Nigdy nie próbowano wywierać tak wulgarnego wpływu na media publiczne, jak teraz. PiS chce skasować Polaków na ponad 2 mld zł tylko po to, by wydać je na nudną, napuszoną i głupią propagandę - ocenił z kolei Grzegorz Furgo (Nowoczesna).

Dodał, że propozycja PiS jest "skandalicznie słaba". Jak zaznaczył, problematyczny jest już sam sposób powstawania projektu.

- Zgodnie z nowym obyczajem politycznym, co prawda projekt powstał w ministerstwie kultury, ale nagle w magiczny sposób został zgłoszony jako poselski (...). Ominięcie drogi przedłożenia rządowego umożliwiło uniknięcie szerokich konsultacji społecznych czy nawet politycznej debaty wewnątrz administracji rządowej - mówił poseł Nowoczesnej. Jak zaznaczył, "projekt choć nie jest jawnie niekonstytucyjny, to w swojej intencji ma ominąć ustawę zasadniczą", w której zapisana jest rola KRRiT jako organu zarządzającego przestrzenią medialną Polsce. Według niego PiS chce ten porządek zmienić. - Nowoczesna chciałby, aby w toku prac parlamentarnych nad ustawą doprowadzić do rozdziału strefy menedżerskiej mediów publicznych od strefy redakcyjnej; ta droga powinna być zarządzana przez zespół pozapolityczny - powiedział Furgo.

- Debata nie dotyczy ustawy medialnej, ale nowego podatku na media reżimowo-partyjne - oceniła Andżelika Możdżanowska (PSL), która zapowiedziała, że ludowcy będą za odrzuceniem trzech projektów medialnych. Według posłanki zebrane środki powinny być dzielone między media publiczne i prywatne.

- Nastały najtrudniejsze czasy dla mediów publicznych od '89 roku - dodała posłanka ludowców.

KRRiT: to próba ominięcia konstytucji

Głos podczas debaty zabrał także przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak.

- Proponowane w projekcie ustawy rozwiązanie narusza konstytucję, gdyż tworzy tzw. konkurencję kompetencyjną dla organu konstytucyjnego, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Powołanie Rady Mediów Narodowych stanowi próbę ominięcia konstytucji RP - powiedział Dworak.

Dodał, że członkowie Rady Mediów Narodowych mają być powoływani przez Sejm, Senat i prezydenta, co nawiązuje do sposobu wyłaniania KRRiT. Dworak mówił, że Trybunał Konstytucyjny 11 lat temu odniósł się do nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji i za akt naruszający normy ustawy zasadniczej uznał rozwiązanie, że przewodniczącego KRRiT wskazuje prezydent.- A w obecnym rozwiązaniu przewodniczącego Rady Mediów Narodowych wybiera marszałek Sejmu - zauważył.

Dworak zaznaczył, że członkiem Rady Mediów Narodowych nie może być przedstawiciel władzy wykonawczej i samorządowej, ale może być poseł, senator czy członek partii. - To rozwiązanie staje się kolejnym zaprzeczeniem niezależności ciała nadzorującego media narodowe - podkreślił.

Później głos zabrał wiceminister kultury Krzysztof Czabański, który zapowiedział "szerokie konsultacje społeczne" w sprawie "dużej" ustawy medialnej.

Media publiczne według PiS

Pakiet projektów przewiduje, że przekształcenie TVP, PR i PAP w instytucje mediów narodowych miałoby nastąpić od 1 lipca. Wyboru władz mediów publicznych miałaby dokonywać 6-osobowa Rada Mediów Narodowych wybierana przez Sejm, Senat i prezydenta na 6-letnią kadencję.

Wśród kandydatów wybieranych przez Sejm jedno miejsce ma być ustawowo gwarantowane dla kandydata z największego klubu opozycyjnego, czyli w obecnej kadencji z PO. Władze poszczególnych mediów, czyli dyrektorzy naczelni, mieliby być wybierani w drodze konkursów jawnych spośród kandydatów zgłoszonych przez organizacje społeczne i stowarzyszenia twórcze.

W mediach publicznych mają powstać Społeczne Rady Programowe, utworzone z kandydatów zgłoszonych przez: organizacje społeczne, związki zawodowe, związki wyznaniowe, stowarzyszenia; mają one oceniać realizację misji przez poszczególne media i będą mogły występować z wnioskami personalnymi.

Nową składkę audiowizualną w wysokości 15 zł miesięcznie pobieraną z rachunkiem za prąd zapłacimy od 1 stycznia 2017 r., zwolnienia obejmą osoby po 75. roku życia, niepełnosprawnych oraz ubogich.

Autor: pk,ts//rzw / Źródło: PAP