"Ta kandydatura została kolanem przepchnięta przez polityków Prawa i Sprawiedliwości"

TVN24

Politycy o kandydacie na Rzecznika Praw Dzieckatvn24
wideo 2/2

- Jestem chirurgiem. To tak, jakby mi kazali uprawiać nefrologię - mówił senator Tomasz Grodzki z PO. - Są instytucje, które nie powinny być objęte PiS-owskim programem "pierwsza praca" - ocenił Jakub Stefaniak z PSL. To niektóre komentarze po tym, jak komisje sejmowe zarekomendowały kandydata PiS Mikołaja Pawlaka na rzecznika praw dziecka. Zdaniem opozycji nie ma on wymaganego, udokumentowanego doświadczenia w pracy z dziećmi.

Sejmowe komisje zarekomendowały w środę zgłoszoną przez PiS kandydaturę Mikołaja Pawlaka na rzecznika praw dziecka (RPD). To już piąty kandydat na RPD opiniowany od września, a trzeci zgłoszonym przez klub PiS.

Mikołaj Pawlak jest prawnikiem. Od czerwca 2016 roku pełni funkcję dyrektora Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wcześniej pełnił funkcję adwokata przy sądach kościelnych w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Pytania o pięcioletnie doświadczenie

Już podczas posiedzenia komisji pojawiły się wątpliwości, czy kandydat PiS spełnia wymagane kryteria prawne.

Posłanka Magdalena Kochan (PO) przypomniała, że jednym z nich jest posiadanie co najmniej pięcioletniego doświadczenia w pracy z dziećmi lub na ich rzecz. - Ani w życiorysie przedstawiającym kandydata, ani w informacjach, których szukałam sama, nie znajduję potwierdzenia tego faktu – powiedziała. Poprosiła o udokumentowanie spełnienia przez Pawlaka wymogów ustawowych.

Joanna Borowiak (PiS), która przedstawiała doświadczenie zawodowe kandydata, wskazywała, że w czasie odbywania praktyki adwokackiej występował on jako pełnomocnik w sprawach dotyczących dzieci. - Jest to praca na rzecz dzieci – przekonywała.

Pawlak "nie spełnia podstawowego kryterium"

W czwartek kandydaturę Mikołaja Pawlaka komentowali politycy.

- Ja jestem chirurgiem. To tak, jakby mi kazali uprawiać nefrologię, którą się nigdy nie zajmowałem. Też byłbym chętny, że każdego pacjenta przyjmę, zbadam. Tylko nie będę wiedział, jak go wyleczyć. Jeżeli ktoś nie pracował z dziećmi, nie ma doświadczenia ani pedagogicznego, ani wychowawczego, to znaczy, że nie spełnia podstawowego kryterium do zajmowania się tą funkcją - ocenił senator Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej.

Jakub Stefaniak z PSL stwierdził, że "są pewne instytucje w Polsce, które nie powinny być (objęte) PiS-owskim programem 'pierwsza praca'". - Myślę, że rzecznik praw dziecka do takich instytucji należy. Jeśli PiS tego nie rozumie, to może czas abdykować, oddać władzę i iść się dokształcać - dodał.

- Jakby się dobrze przyjrzeć i przeanalizować życiorys kandydata, to w gruncie rzeczy nie spełnia wymogów ustawowych, gdzie wymaga się pięciu lat pracy z dziećmi. Tu można wskazać maksimum dwa, bo zakładamy, że praca nad rozwodami rodziców nie należy do pracy z dziećmi - oceniła Paulina Henning-Kloska z Nowoczesnej. - Ta kandydatura została kolanem przepchnięta przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy wychodzą z jednego, podstawowego założenia: najważniejsze, że to są ich kandydaci, nie muszą spełniać podstawowych wymogów. W ten sposób po raz kolejny pokazują, z jaką lekkością i łatwością łamią prawo - dodała.

PiS: nie dopatrzono się nieprawidłowości

Jan Mosiński z PiS zapewnił, że "nie dopatrzono się żadnych nieprawidłowości". - Kandydat uzyskał rekomendacje, będziemy o tym dyskutować na posiedzeniu Sejmu, przegłosujemy i będziemy mieli rzecznika praw dziecka - stwierdził.

To już kolejna próba wyboru rzecznika praw dziecka. Najpierw, we wrześniu, żaden z dwóch kandydatów nie uzyskał wymaganej bezwzględnej większości głosów. Na stanowisko zostali zgłoszeni: Ewa Jarosz, którą poparły PO, Nowoczesna i PSL oraz Paweł Kukiz-Szczuciński – kandydat Kukiz'15. PiS zgłosiło wówczas Sabinę Zalewską, która jednak dzień przed głosowaniem wycofała zgodę na kandydowanie. Nieudane było też podejście na początku października, kiedy o urząd RPD po raz pierwszy ubiegała się zgłoszona przez PiS Agnieszka Dudzińska. Podczas głosowania w Sejmie nie uzyskała wymaganej większości. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek komentowała później, że na decyzję części posłów wpłynęła "wyrwana z kontekstu" wypowiedź Dudzińskiej o eutanazji, zacytowana chwilę przed głosowaniem przez posłankę PO Magdalenę Kochan. W połowie października Dudzińska została ponownie zgłoszona jako kandydatka na RPD. 24 października Sejm wybrał ją na to stanowisko, jednak dwa dni później na jej powołanie nie wyraził zgody Senat. Marszałek Stanisław Karczewski z PiS tłumaczył wówczas, że nie przekonała do siebie senatorów.

Autor: mjz//rzw//kwoj / Źródło: TVN24, PAP