Budynek miał trzy kondygnacje. Strażacy "cegła po cegle" doszli do "poziomu zero"

TVN24


Akcja ratownicza w Szczyrku jest bardzo trudna. Ze względu na konstrukcję budynku na gruzowisko nie można wprowadzić ciężkiego sprzętu, strażacy pracują ręcznie - powiedział rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak. Jak mówił komendant śląskiej straży pożarnej Jacek Kleszczewski, "praca ciągle jest żmudna", ale strażacy są "na pewno już po połowie prac".

W środę wieczorem doszło do wybuchu gazu w domu w Szczyrku przy ul. Leszczynowej. Budynek uległ całkowitemu zniszczeniu. Pod gruzami odnaleziono ciała ośmiu osób. Nadal trwa akcja ratownicza.

"Akcja jest bardzo trudna. Z tego budynku nie zostało nic"

Rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak podkreślał, że akcja ratownicza w Szczyrku jest bardzo trudna. - Praktycznie z tego budynku nie zostało nic - dodał.

Dodatkowym utrudnieniem dla strażaków jest fakt, że "z uwagi na konstrukcję budynku" nie można użyć sprzętu ciężkiego. - Na nagraniach widać, że pracują tam trzy koparki i ładowarki, ale to sprzęt, który pozwala nam na wywożenie ze strefy, która jest odgruzowywana metr po metrze, cegieł i innych elementów konstrukcyjnych budynku, które są usuwane ręcznie - wyjaśniał Frątczak.

Przekazał, że około godziny 8 rano na miejscu pracowało ponad 30 zastępów straży pożarnej, czyli prawie 200 osób.

Strażacy "walczą z czasem"

Rzecznik mówił, że trwa "walka z czasem". - Na pewno tym elementem, który utrudniał nam pracę, jest spadek temperatury w nocy. Przede wszystkim dla tych osób, które mogą być pod gruzami. Dla nas podmiany ratowników co godzinę nie stanowią problemu. To są grupy kilkunastoosobowe - mówił.

Dodał, że na gruzowisko "w dalszym ciągu nie można wprowadzić psów poszukiwawczych, ze względu na rozgrzane elementy". - Ale to nie znaczy, że nie używamy innych elektronicznych urządzeń, takich jak geofony i kamery wziernikowe - zastrzegł Frątczak.

Strażacy już "na pewno po połowie prac"

Śląski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej Jacek Kleszczewski przekazał w rozmowie z dziennikarzami po godz. 8. rano, że strażacy są już "na pewno po połowie prac". - Te prace szybciej postępują, jest po prostu bezpieczniej. Natomiast praca ciągle jest żmudna, element po elemencie musimy wszystko usuwać. Myślę, że będzie coraz szybciej - powiedział. Pytany o to, na której kondygnacji budynku pracują strażacy, zaznaczył, że można oszacować, że obecnie poszukiwania są prowadzone "na poziomie zero".

- Jesteśmy już bardzo nisko, ale to jest sprasowany materiał, a więc ilość materiałów jest jeszcze z dwóch kondygnacji - powiedział.

Autor: ads/adso / Źródło: TVN24, PAP