Pijany wjechał autem do przejścia podziemnego. Usłyszał zarzuty

TVN24

Kierowca wcześniej świętował z kolegami narodziny dzieckatvn24
wideo 2/5

Zarzuty prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości i posiadania narkotyków postawiono we wtorek 27-latkowi, który dzień wcześniej wjechał samochodem do podziemnego tunelu dla pieszych w Sopocie. Badanie alkomatem wykazało u podejrzanego promil alkoholu w wydychanym powietrzu, znaleziono też przy nim amfetaminę.

O treści zarzutów postawionych 27-latkowi poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Przyznał się do zarzuconych czynów

Jak wyjaśniła, za zarzucone mężczyźnie czyny - prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości i posiadanie niewielkiej ilości narkotyków - Kodeks karny przewiduje do trzech lat więzienia.

Wawryniuk poinformowała, że gdy mężczyzna wjechał do tunelu, nie było w nim pieszych, dzięki czemu uniknął cięższych zarzutów, na przykład sprowadzenia niebezpieczeństwa na inne osoby. Rzeczniczka przekazała, że podejrzany przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów. Dodała, że tłumaczył, iż tego dnia pił z kolegami alkohol, a wjechania do tunelu nie pamięta. Prokuratura zastosowała wobec 27-latka dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju oraz 5000 złotych kaucji.

Kierowca był pod wpływem alkoholu i narkotyków

Do zdarzenia doszło w poniedziałek około godziny 4.30 przy ul. Bohaterów Monte Cassino w Sopocie. Uwagę policjantów, którzy pieszo patrolowali centrum miasta, zwróciła toyota, której kierowca wykonywał dziwne manewry. Funkcjonariusze postanowili zatrzymać auto do kontroli drogowej, ale wtedy kierujący samochodem nagle wjechał do tunelu dla pieszych, biegnącego pod torami kolejowymi i prowadzącego na perony sopockiego dworca. Samochód zatrzymał się w tunelu. Jechało nim czterech mężczyzn, a kierował 27-letni mieszkaniec powiatu kartuskiego. Badanie alkomatem wykazało promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Kierowca został zatrzymany, a samochód odholowano na policyjny parking.

27-latek tłumaczył policjantom, że razem z kolegami wracał do domu po świętowaniu narodzin dziecka jednego z nich.

Autor: akr//rzw//kwoj / Źródło: PAP