Polska tłumaczyła się z odmowy przyjęcia uchodźców

TVN24

tvn24Pełnomocnik polskiego rządu po rozprawie w TSUE

Opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie skargi, jaką wobec Polski, Czech i Węgier wniosła Komisja Europejska za odmowę przyjmowania uchodźców w ramach relokacji, zostanie wydana 29 lipca.

Wyrok zapadnie zatem najprawdopodobniej po wakacjach. Polska, Czechy i Węgry podczas środowej rozprawy przed TSUE w Luksemburgu argumentowały, że decyzja o odmowie przyjęcia uchodźców w ramach relokacji miała podstawy w prawie Unii Europejskiej. Odmiennego zdania jest Komisja Europejska, która wskazywała, że Polska, Węgry i Czechy złamały prawo unijne.

Majczyna o braku możliwości weryfikacji tożsamości osób

Reprezentujący Polskę na rozprawie Bogusław Majczyna z MSZ powiedział dziennikarzom tuż po jej zakończeniu, że kwestia interpretacji tego, czy kraje członkowskie mogą powoływać się na przesłanki bezpieczeństwa wewnętrznego, w jakim zakresie i w jaki sposób, budziła podczas rozprawy wątpliwości sędziów Trybunału. - Starałem się (...) przekonać sędziów do tego, że takie możliwości państwo członkowskie posiada - mówił. Jak dodał, wynikają one wyraźnie z przepisów traktatu unijnego. Podnoszony przez polską stronę argument dotyczący bezpieczeństwa wewnętrznego wynikał - jak mówił Majczyna - z braku możliwości weryfikacji tożsamości osób, które miały być relokowane.

- Ten problem nie został przewidziany w treści decyzji relokacyjnych. One opierają się na założeniu, że tożsamość tych osób można ustalić i następnie zbadać, czy poszczególne osoby mogą stanowić jakiekolwiek ryzyko. Natomiast w sytuacji, gdy takiej tożsamości nie można było ustalić, mechanizm przewidziany w decyzjach relokacyjnych nie mógł zostać skutecznie wykorzystany - wskazał.

"Tylko trzy państwa znalazły się na cenzurowanym"

Według Majczyny, Komisja Europejska w sposób nieprzekonujący uzasadniła, dlaczego Polska, Czechy i Węgry zostały zaskarżone do TSUE, a inne kraje, które nie wykonały decyzji relokacji - nie.

- Faktem pozostaje, że bardzo wiele krajów, tylko w minimalnym zakresie i w ostatniej chwili, podjęło się wykonać te decyzje - powiedział. - Tylko trzy państwa znalazły się na cenzurowanym, podczas gdy zdecydowana większość nie - stwierdził. Majczyna uważa, że obecnie nie można zobowiązać Polski, Czech i Węgier do przyjęcia uchodźców w ramach rozdzielnika z 2015 roku. - Nie można wykonywać decyzji, które już od bardzo dawna nie obowiązują - wyjaśnił.

"Wyrok będzie szalenie ważny"

Reprezentująca Komisję Europejską Zuzana Maluskova wskazywała podczas środowej rozprawy w Luksemburgu, że Polska, Czechy i Węgry złamały zarazem zasadę solidarność, na której opiera się Unia Europejska. Podnosiła, że w przyjętych regulacjach były gwarancje, które dawały państwom członkowskim możliwość odmowy przyjęcia konkretnego uchodźcy, jeśli byłoby to właściwie uargumentowane. Chodziło o przedstawienie dowodów, że dana osoba może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. - Wyrok będzie szalenie ważny. Chodzi o to, żeby Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdził, że obowiązki (krajów - red.) muszą być respektowane, to jest fundamentem rządów prawa Unii - mówiła.

"Postępowanie władz polskich było zgodne z prawem unijnym"

Odmiennego zdania był podczas rozprawy Majczyna. Tłumaczył, że argumenty Komisji Europejskiej są bezzasadne. Wskazywał, że zgodnie z traktatami na krajach Unii Europejskiej ciąży obowiązek utrzymania porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego, a akty unijne nie mają wpływu na wykonywanie tych obowiązków. - Postępowanie władz polskich było zgodne z prawem unijnym – przekonywał. Wyjaśnił też, że w grudniu 2015 roku Polska podjęła próbę wykonania decyzji relokacyjnej, zgłaszając liczbę 100 osób, które może przyjąć na swoim terytorium. Jak tłumaczył, okazało się, że nie jest to możliwe ze względu na brak możliwość weryfikacji tożsamości osób, które miały być relokowane do Polski. - Nie jest prawdą, że z góry władze polskie odrzuciły próbę relokacji – powiedział Majczyna. Jak podkreślił, Polska nie uważa, że decyzje o relokacji były nielegalne, tylko że nie było możliwości praktycznego wykonania tych decyzji z uwagi na przeszkody uniemożliwiające wypełnianie zawartych w traktacie przepisów dotyczących ochrony porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego.

Decyzja o rozdzieleniu uchodźców

Zgodnie z decyzją relokacyjną z września 2015 roku państwa członkowskie UE miały w ciągu dwóch lat (do 26 września 2017 roku) rozdzielić między siebie do 120 tysięcy uchodźców. Na Polskę miało przypaść około 7 tysięcy osób.

Autor: js//kg / Źródło: PAP