Raperzy podzieleni ws. incydentu na koncercie

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Liroy staje po stronie Pei

Jedni raperzy Pei bronią. Kaczor: "Jeśli miał odwagę pokazywać środkowy palec, powinien również mieć odwagę ponieść konsekwencje". Liroy dodaje: "Agresja zawsze wraca do nas i to jest tego przykład". Drudzy nie chcą sprawy komentować. A kolejni stwierdzają: środowisko sprawę potępia.

- Bez komentarza - usłyszeliśmy od menedżerów O.S.T.R. i Tede. Wienio i Włodi z Molesty dodali: - Nie zabieramy głosu w sprawie oczywistej, którą środowisko potępia.

Jesteśmy chłopakami z osiedla i reakcja był osiedlowa Liroy

"Poszkodowany" jest sam sobie winny

Innego zdania jest Kaczor. - Jeśli doprowadzimy do sytuacji w której tzw. "fani" będą mogli na naszych koncertach bezkarnie nas obrażać, to za chwile granie koncertów dla prawdziwych fanów stanie się zupełnym bezsensem. Cały szum wokół tej sytuacji jest dla mnie zupełnie niezrozumiały, "poszkodowany" jest sam sobie winny i myślę że środowisko hip hopowe zgodzi się z tym, że obecność takich ludzi na koncertach jest niepotrzebna i to tego typu zachowania prowokują agresje - zarówno ze strony występującego artysty jak i jego fanów - napisał w specjalnym oświadczeniu

Jak dodał, jeśli raper poniesie z tego powodu jakiekolwiek konsekwencje prawne, "damy dowód temu, że wolność słowa w tym kraju to nic nie warty slogan."

Reakcja osiedlowa

Liroy z kolei zaznaczył, że jego celem nie jest obrona Pei. - Ja po prostu nienawidzę ludzi, którzy tępo myślą i przychodzą na koncerty artystów, których nienawidzą lub nie mają do nich szacunku. I dlatego zdecydowałem się zabrać głos w tej sprawie - powiedział raper. Zaznaczył również, że prowokując Andrzejewskiego chłopak musiał liczyć się z reakcją. - Agresja zawsze wraca do nas i to jest tego przykład - powiedział jeden z pionierów polskiej sceny rapowej.

Liroy stwierdził także, że po Pei "chłopaku z osiedla", tylko takiej reakcji można było się spodziewać. - Jesteśmy chłopakami z osiedla i reakcja była osiedlowa. Nie ma co ukrywać, że Rychu wywodzi się z takiego środowiska, z jakiego się wywodzi (Peja w jednej z piosenek śpiewa: "reprezentuję biedę", ukończył szkołę podstawową-red.)

Mówmy o ludziach

Zapytany, czy artysta nie powinien dawać przykładu młodzieży, Liroy odpowiedział pytaniem: "Dlaczego zawsze się mówi, że artysta powinien mieć jakąś misję"? - Mówmy o ludziach, bo reakcja Rycha to była reakcja człowieka - powiedział artysta. Dodał, że atmosfera koncertu, to atmosfera stadionowa i wykonawca czuje ten "vibe". - W tym przypadku zawiniła wyłącznie ochrona, bo ja się pytam, gdzie byli ludzie, którzy mieli zabezpieczać tę imprezę przed przejawami agresji. Gdyby ochrona zareagowała na zaczepki tego chłopaka pod adresem Pei, nie doszłoby do tego - ocenił Liroy.

Będę pluł na policję

Raper zapowiedział też, że stanie w obronie Pei, jeśli dojdzie do interwencji policji. - Jeśli Rychowi stanie się coś ze strony policji, to ja będę pierwszym, który będzie w gazetach pluł na policję, bo od czego oni są? - pyta Liroy i zaraz odpowiada: "od tego żeby ochraniać nas przed agresją, a w tym przypadku agresję spowodował uczestnik koncertu".

Jest za co przeprosić

Liroy przyznał jednak, że poznański raper ma za co przeprosić. - Peja może przeprosić za to, że w emocjach zareagował tak jak zareagował i powiedział te kilka słów za dużo, które sprowokowały tłum do działania. Reszta odpowiedzialności leży po stronie tego, który go sprowokował - zakończył Liroy.

kg, kaw//ola//mat

Źródło: tvn24.pl