Prokurator prowadzący sprawę zdjęć na szubienicach nie podpisał się pod umorzeniem

TVN24

Prokuratura umarzyła śledztwo w sprawie portretów europosłów na szubienicach (materiał "Polska i Świat" z 26 listopada)tvn24
wideo 2/4

Pod decyzją o umorzeniu śledztwa w sprawie portretów europosłów na szubienicach nie podpisał się prokurator prowadzący to śledztwo - napisała "Gazeta Wyborcza". Rzeczniczka prokuratury wyjaśniła, że przebywa on od kilku miesięcy na zwolnieniu lekarskim. Zamiast niego postanowienie o umorzeniu wydała wiceszefowa katowickiej prokuratury Iwona Skrzypek.

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie manifestacji zorganizowanej w listopadzie 2017 roku w Katowicach, której uczestnicy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów głosujących za rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie praworządności w Polsce.

W opinii śledczych, uczestnicy zorganizowanego przez środowiska narodowe zgromadzenia pod hasłem "Stop współczesnej Targowicy. Manifestacja w obronie wartości narodowych i patriotycznych", nie dopuścili się przestępstwa. Sposób wyrażania przez nich poglądów prokuratura oceniła krytycznie w kategoriach moralno-etycznych.

Prokurator prowadzący sprawę szubienic nie podpisał się pod umorzeniem

Jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza", pod decyzją o umorzeniu nie podpisał się prokurator, który prowadził śledztwo. Zamiast niego zrobiła to Iwona Skrzypek - prokurator, która awansowała na wiceszefową Prokuratury Okręgowej w Katowicach w czasach "dobrej zmiany" - pisze "GW".

Wersję informatorów gazety potwierdziła rzeczniczka katowickiej prokuratury Marta Zawada-Dybek.

"Z powodu trwającego od kilku miesięcy zwolnienia lekarskiego prokuratora referenta sprawy kilka jego śledztw zostało przydzielonych prokurator Prokuratury Okręgowej w Katowicach Pani Iwonie Skrzypek, w tym wskazana sprawa dot. happeningu, w której prokurator prowadziła czynności, a następnie po analizie zgromadzonego materiału dowodowego wydała postanowienie o jego umorzeniu" - napisała do redakcji "Wyborczej".

Autor: ads/adso / Źródło: Gazeta Wyborcza