Koniec z kilkugodzinnym odrabianiem lekcji? Rzecznik Praw Obywatelskich deklaruje pomoc

TVN24


"Przemyślane zadania domowe, oparte w większym stopniu na kreatywności i współpracy, przyczynią się do lepszej edukacji" - przekonuje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. O poparcie dla promocji "dobrych praktyk" z tym związanych zwrócił się w piątek do ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego. Wspólnie z organizacjami pozarządowymi opracował poradnik, który ma pomóc ten stan zmienić.

PRACE DOMOWE W SZKOŁACH - ZADAWAĆ CZY NIE? CZYTAJ W MAGAZYNIE TVN24>

"Nadmierne obciążenie uczniów obowiązkami szkolnymi ma negatywny wpływ na życie całych rodzin, jest też niezgodne z nowoczesnymi trendami edukacyjnymi" – napisał Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.

W tej sprawie już w przeszłości interweniował u ówczesnej minister edukacji Anny Zalewskiej, jednak nieskutecznie. Na pisma RPO, podobnie zresztą jak na pisma poprzedniego rzecznika praw dziecka Marka Michalaka, Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiadało, że o tym, co i jak zadawać do domu, decyduje nauczyciel, a dobrą organizację zadań domowych należy wypracowywać zawsze na poziomie szkoły.

RPO pomaga i sam prosi o pomoc

Bodnar postanowił szkołom pomóc. Wspólnie z edukacyjnymi organizacjami społecznymi opracował poradnik #zadaNIEdomowe, w którym podpowiada, jak przygotować szkolne reguły dotyczące pracy w domu. Tak, aby była ona rzeczywiście dostosowana do indywidualnych potrzeb i możliwości uczniów.

Uczestnicy projektu wierzą, że problem prac domowych uda się rozwiązać, jeśli w proces zmiany zaangażują się wszyscy członkowie społeczności szkolnej. Przy okazji ma to być lekcja funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego oraz ochrony praw człowieka i obywatela.

Adam Bodnar w piątek zwrócił się z prośbą do ministra edukacji Dariusza Piontkowskiego, by ten wsparł promocję dobrych praktyk w szkołach.

"Wierzę, że kierując się swoją wiedzą i doświadczeniem, osoby odpowiedzialne za kształt polskiej szkoły podzielą przekonanie, że przemyślane zadania domowe, oparte w większym stopniu na kreatywności i współpracy, przyczynią się do lepszej edukacji, a w efekcie do lepszego funkcjonowania naszego społeczeństwa" - napisał Bodnar.

Od lat zadajemy dużo

Problem nadmiernej liczby zadań domowych w polskiej szkole nie jest nowy. "Odrabianie lekcji" było ważną częścią badającego kompetencje 15-latków międzynarodowego badania PISA z 2012 roku.

Okazało się wówczas, że przeciętny polski nastolatek na odrabianiu prac domowych spędzał średnio siedem godzin tygodniowo. Do młodych Chińczyków, którzy zadaniom domowym poświęcali 14 godzin w tygodniu, Polakom było jeszcze daleko. Ale nasza młodzież pracowała nad lekcjami znacznie dłużej niż przeciętnie uczniowie w państwach OECD. Średnia dla najbardziej rozwiniętych regionów świata wynosiła pięć godzin, w stawianej za edukacyjny wzór Finlandii - trzy godziny.

Czy teraz jest lepiej? Najnowsza, opublikowana 3 grudnia edycja badania PISA nie przyglądała się tak wnikliwie zadaniom domowym. Ale z raportu opublikowanego w sierpniu 2018 roku i opracowanego dla Rzecznika Praw Dziecka wynikało, że siódmoklasiści po reformie edukacji pracują jeszcze więcej – nad zadaniami domowymi spędzają średnio trzy godziny, ale dziennie. A do tego, według 30 procent rodziców, dzieci nie są w stanie rozwiązywać zadań bez pomocy dorosłych.

Po co właściwie są te zadania?

Raporty Instytutu Badań Edukacyjnych pokazują, że i nauczyciele mają z zadaniami domowymi problemy. Często prac domowych nie sprawdzają. Nawet nie pytają dzieci, czy miały z nimi kłopoty. Zadają, bo wiedzą, że dziecko trzeba przyzwyczajać do pracy w domu, ale nie zastanawiają się, co to wnosi do procesu dydaktycznego.

A to ważne, bo z publikacji "Prace domowe w świetle badań", opracowanej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i organizację non-profit Evidence Institute, wynika, że na poziomie szkół podstawowych prace domowe nie przynoszą poprawy efektów nauczania. Sens mają tylko wówczas, gdy zostaną sprawdzone i wykorzystane do przekazania informacji. Tymczasem, nauczyciele zwykle sprawdzają tylko to, czy uczniowie zadanie wykonali.

"Zadaję z sensem"

Między innymi dlatego zeszłej jesieni społeczną akcję "Zadaję z sensem" rozkręcili nauczyciele Jacek Staniszewski z Warszawy i Marcin Zaród z Tarnowa. Prowadzą podcast EduGadki, gdzie o szkolne doświadczenia pytają kolegów i koleżanki po fachu. Próbują przekonać innych nauczycieli, że potrzeba namysłu nad tym, ile i po co właściwie zadają.

Z analizy danych Instytutu Badań Edukacyjnych z lat 2010-2014 wynika, że 97 proc. nauczycieli uważało prace domowe za niezbędne, uczące systematyczności i odpowiedzialności. Jednocześnie około 40 proc. badanych nauczycieli przyznawało, że chodzi im też o przerobienie materiału, na który zabrakło czasu w klasie.

Autor: Justyna Suchecka / Źródło: tvn24.pl