"Wysyłając broń na Ukrainę strzelimy sobie przynajmniej w kolano"

TVN24

tvn24Kukiz: ja nigdy nie lekceważyłem Rosji

Paweł Kukiz podczas Majdanu mówił, że „trzeba zrobić wszystko, aby wyrwać Ukrainę spod ruskich szponów”. - W czasach Majdanu tak, ale nie teraz. W tej chwili wysyłając broń na Ukrainę nie ocalimy Ukraińców, tylko możemy sobie strzelić przynajmniej w kolano - powiedział kandydat na prezydenta w "Piaskiem po oczach".

Paweł Kukiz podkreślił, że on sam nigdy nie lekceważył Rosji. - Mój dziadek został zamordowany przez Sowietów. Ojciec w 1946 roku dopiero wrócił z Kazachstanu, jako dziecko został tam zesłany - powiedział gość "Piaskiem po oczach".

Na Majdan z kamizelkami bez broni

- Pojadę i dzisiaj na Majdan. I mogę, tak jak kiedyś pojechać tam z kamizelkami kuloodpornymi. Ale w życiu nie pojadę tam z kałasznikowem, z troski o ludność cywilną. Bo da to pretekst Putinowi, by przypiąć wszystkim „zielonym ludzikom” flagi federacji i wprowadzić regularną armię - stwierdził kandydat na prezydenta.

- Lepsze kałasznikowy mają Anglicy, Francuzi i Amerykanie i niech oni je dadzą. Polacy są związani dyrektywami NATO i jeśli takie dyrektywy dostaną, pójdziemy wspólnie, ale najpierw niech NATO nam postawi tarcze antyrakietowe - powiedział.

Zapytany przez Konrada Piaseckiego, czy mówienie "niech Ukraina jakoś sobie radzi, dajmy im kamizelki kuloodporne" nie jest chowaniem głowy w piasek, Kukiz uciął: "to niech pan rzuci Putinowi piaskiem po oczach".

"Za Komorowozy będziemy oddawać"

Kandydat na prezydenta opowiadał w „Piaskiem po oczach” o swojej kampanii. Poinformował, że ma 200 tys. podpisów. W poniedziałek ma je przewieźć do PKW.

Jak tłumaczył, podpisy zbierane były "systemem obywatelskim". Śląsko-dąbrowska Solidarność zebrała 5 tys. Zapytany, na ile uda mu się powiększyć poparcie w sondażach, a następnie w samych wyborach odpowiedział, że zwiększy je "do ile się da”. - Wszystkie scenariusze są możliwe. Ja jestem skromnym człowiekiem, ale i realistą. Cuda jednak się zdarzają - powiedział Kukiz.

Kandydat przypomniał o różnicy pomiędzy nim a prezydentem ubiegającym się reelekcję czy kandydatem PiS. - Mam 45 tys. na koncie. Duda i Komorowski 40 mln zł - stwierdził Kukiz i odniósł się do wydatków PO na kampanię Komorowskiego - Za "Komorowozy" będziemy oddawać. To nie z budżetu Platformy, tylko z naszych podatków - stwierdził.

"Poseł byłby pracownikiem wyborcy, a nie jego panem"

Kukiz chce „wprowadzenia okręgów jednomandatowych, przywrócenia państwa obywatelom, skończenia z partiokracją”. - Polityk ma być odpowiedzialny przed wyborcą. Poseł byłby pracownikiem wyborcy, a nie jego panem - powiedział. - Wyborca ma prawo, aby zdecydować, czy chce, żeby reprezentował go taki człowiek jak (Radosław) Sikorski - dodał.

Kukiz podkreślił, że zależy mu na tym, żeby „obudził się duch obywatelski, duch prawdy”. - Ruch obywatelski już się właściwie zbudował. Ja jestem tylko tu spoiwem - powiedział.

Jego zdaniem "Polska wymaga ogromnych reform, wymiaru sprawiedliwości, urynkowienia gospodarki". - Ja bym chciał doprowadzić do systemu, że moje dzieci zostaną w Polsce, a nie będą szukać pieniędzy na chleb za granicą - podsumował kandydat na prezydenta.

Autor: geb/r,rzw/kwoj / Źródło: Piaskiem po oczach