"Fikcyjna kontrola" sądów nad służbami? Co zmieni nowa ustawa o policji

TVN24

tvn24Zmiany w ustawach mają wejść w życie już w lutym

Dane telekomunikacyjne wydają się niewinne, bo to nie jest podsłuch. Natomiast wbrew pozorom na ich podstawie można bardzo wiele ustalić - mówił we "Wstajesz i wiesz" Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon. Planowane zmiany w ustawach o policji i służbach specjalnych komentował wraz z nim także Krzysztof Liedel z Collegium Civitas.

Według projektu nowelizacji, który jest już w Sejmie, zarówno funkcjonariusze policji, jak i straż graniczna, żandarmeria wojskowa, służba celna czy CBA będą mogły swobodnie sięgać po rozmowy i billingi telefoniczne, korespondencję - również elektroniczną - oraz podsłuchiwać, co robimy w domu czy samochodzie.

Goście TVN24 tłumaczyli w poniedziałek rano, że nowe przepisy wejdą w życie 7 lutego przyszłego roku. Minie wtedy 18 miesięcy, jakie Trybunał Konstytucyjny dał parlamentowi na dokonanie niezbędnych zmian w ustawach o policji i służbach specjalnych.

- Trybunał w tym wyroku stwierdził, że przepisy, na podstawie których działają nasze służby, w sposób nieproporcjonalny, bezzasadny, pozwalają na głęboką ingerencję w prywatność wszystkich obywateli - tłumaczył Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon.

Dodał, że pierwszy projekt nowelizacji przygotowali jeszcze w poprzedniej kadencji senatorowie PO i to na nim w dużej mierze opierali się twórcy obecnych rozwiązań.

- Tamten projekt był zły, a do tego wprowadzono dodatkowe rozwiązania pogarszające sytuację, w związku ten nie jest zły, a bardzo zły - podkreślił Klicki.

"Fikcyjna" kontrola sądu?

Jak mówił, zmiany zakładają m.in., że kontrola sądowa nad działalnością służb w zakresie zbierania danych telekomunikacyjnych będzie mieć "fasadowy, fikcyjny charakter".

- Rzekomo ma być sprawowana przez sąd, natomiast sąd będzie tylko co pół roku dostawał tabelkę, w której będzie widział, że służby sięgnęły po dane tyle i tyle razy, i będzie mógł, a nie musiał, do tych danych zerknąć - wyjaśniał. Dodał przy tym, że takie dane tylko na pozór wydają się niewinne, bo można na ich podstawie ustalić bardzo wiele, np. to, o której wychodzimy do pracy albo jakie mamy przyzwyczajenia i jak się przemieszczamy.

- Społeczność międzynarodowa nie ma dzisiaj pomysłu nad takim efektywnym systemem nadzoru nad służbami - mówił z kolei Krzysztof Liedel Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas. Dodał przy tym, że gromadzenie danych adresowych czy telekomunikacyjnych to nie jedyny problem.

- Dzisiaj nie ma problemu z tym, aby każdą rozmowę podsłuchać, każdego podejrzeć - przekonywał Liedel. Jednocześnie dodał, że współczesna technologia pozwala wykorzystać do tego każdy telefon lub inne urządzenie podłączone do internetu. Ale, jak mówił, służby potrafią też odczytywać to, o czym się rozmawia, nawet na podstawie drgań szyb czy tych przekazywanych przez kaloryfery.

Autor: ts//gak / Źródło: tvn24