Kontrwywiad pokazał nagranie sprzed wylotu tupolewa do Smoleńska

TVN24

SKW przekazało, że oficerowie dotarli do nagrania z OkęciaSKW
wideo 2/17

Służba Kontrwywiadu Wojskowego w przeddzień 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej opublikowała ponad dwuminutowe nagranie z 10 kwietnia 2010 roku. Widać na nim parę prezydencką i część delegacji oraz ostatnie minuty przez startem rządowego Tu-154 M.

Służba Kontrwywiadu Wojskowego napisała w komunikacie na swojej stronie internetowej, że "w ostatnich tygodniach oficerom SKW udało się uzyskać nagranie, na którym zarejestrowane zostały godziny poprzedzające odlot rządowego samolotu Tu-154 M w dniu 10 kwietnia 2010 r. z Wojskowego Portu Lotniczego Warszawa-Okęcie do Smoleńska". SKW opublikowała z pozyskanego nagrania zmontowany, ponad dwuminutowy film. Widać na nim przygotowany do startu samolot Tu-154M a także czekających przed samolotem kapitana Arkadiusza Protasiuka i Dowódcę Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika. W około 30. sekundzie filmu widać grupę pasażerów wsiadających do samolotu, następnie - na ujęciu z kamery sprzed lotniska - widać nadjeżdżającą kolumnę z prezydencką limuzyną, która zatrzymuje się w pobliżu samolotu. Z samochodu wysiadają Lech i Maria Kaczyńscy. Meldunek przed lotem składa prezydentowi gen. Błasik, za którym stoi kpt. Protasiuk. Para prezydencka idzie po schodach. Za nimi widać jeszcze jak szef ochrony prezydenta Paweł Janeczek rozgląda się wkoło, przepuszcza jeszcze kilka osób z kancelarii prezydenta i też wsiada do maszyny. Następnie samolot kołuje na pas startowy i z daleka widać jak odlatuje.

Nowe zarzuty

Okoliczności katastrofy smoleńskiej bada specjalny zespół prokuratorów Prokuratury Krajowej. W początkach kwietnia ubiegłego roku PK po sześciu latach przejęła śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wcześniej Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie.

W poniedziałek prokuratura poinformowała, że sformułowała nowe zarzuty wobec dwóch rosyjskich kontrolerów i trzeciej osoby, przebywającej w wieży kontroli lotów w czasie katastrofy smoleńskiej. Przypisano im przestępstwo umyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym.

Raport Millera

Raport o katastrofie przygotowany przez zespół pod przewodnictwem Jerzego Millera zaprezentowany w 2011 roku jest do tej pory jedynym oficjalnym dokumentem, który wskazuje, jak i dlaczego doszło do katastrofy smoleńskiej. Dokument ma 328 stron i pięć załączników. Został przetłumaczony na język angielski i rosyjski. W raporcie przeanalizowano szereg okoliczności i splot wydarzeń, który doprowadził do tragedii. Nie wskazano jednej konkretnej przyczyny. Nie padają w nim nazwiska winnych. Członkowie komisji podkreślali też, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

We wnioskach końcowych raportu eksperci wskazali, że przyczyną wypadku było:

- zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania,

- przy nadmiernej prędkości opadania,

- w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią - i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg.

"Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią". W raporcie wymieniono sześć głównych czynników, które w opinii ekspertów wpłynęły na to, że doszło do katastrofy oraz osiem okoliczności sprzyjających wystąpieniu katastrofy. Wśród nich znalazły się niekontrolowanie wysokości za pomocą wysokościomierza barometrycznego, brak reakcji załogi na komunikaty PULL UP, czy przekazywanie przez KSL (kierownika strefy lądowania w Smoleńsku) załodze informacji o prawidłowym położeniu samolotu względem progu DS (drogi startowej), ścieżki schodzenia i kursu, co mogło utwierdzać załogę w przekonaniu o prawidłowym wykonywaniu podejścia, gdy w rzeczywistości samolot znajdował się poza strefą dopuszczalnych odchyleń.

Autor: js/tr / Źródło: PAP, tvn24.pl