Trump czy Clinton? Morawiecki: to wybór między dżumą a cholerą

TVN24

tvn24Wicepremier Morawiecki krytycznie ocenił kandydatów ubiegających się o nominacje prezydenckie (wideo z 18 maja)

- Bywali już dużo lepsi kandydaci. Nie chcę brzydko mówić, ale to wybór między dżumą a cholerą - w ten sposób minister rozwoju Mateusz Morawiecki ocenił prawdopodobnych kandydatów na urząd prezydenta USA Hillary Clinton i Donalda Trumpa.

Minister rozwoju komentował w "Kropce nad i" słowa byłego prezydenta USA Billa Clintona, który w piątek na wiecu wyborczym swojej żony powiedział, że Polska i Węgry "chcą przywództwa w stylu Putina".

- Bill Clinton mówi tak, ponieważ ci wszyscy z zagranicy zauważyli, że my bardzo mocno bronimy naszych własnych interesów. I to im się nie podoba - ocenił. - Oni w ten sposób chcą nas wcisnąć do kąta - dodał Morawiecki.

Zapytany, czy w związku z wypowiedzią Clintona Polacy mieszkający w Stanach Zjednoczonych powinni poprzeć Donalda Trumpa, a nie byłą pierwszą damę, Morawiecki odparł, że "Polonia powinna głosować tak, jak im sumienie podpowiada". Na pytanie, który z prawdopodobnych kandydatów dwóch głównych partii byłby dla Polski lepszym rozwiązaniem, odpowiedział: - Nie chcę brzydko mówić, między dżumą a cholerą wybór. Bywali już dużo lepsi kandydaci.

"Przywództwo w stylu Putina"

Były prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton wygłosił w miniony piątek w New Jersey przemówienie, w którym poparł żonę, demokratyczną kandydatkę na prezydenta USA Hillary Clinton i kilka razy z drwiną wypowiedział się o jej rywalu Donaldzie Trumpie.

Mówiąc ironicznie o planach Trumpa w sprawie budowy muru na granicy z Meksykiem w celu powstrzymania migrantów, Clinton oznajmił, że można go wznieść także na granicy z Kanadą, a także przez Atlantyk i Pacyfik. Następnie przeszedł do Polski i Węgier i oświadczył, że oba kraje, "które nie byłyby wolne" bez udziału USA, uznały, że "z demokracją jest za dużo kłopotu".

- Chcą przywództwa w stylu Putina - oznajmił. - Dajcie autorytarną dyktaturę i trzymajcie cudzoziemców z daleka, czy czegoś to nie przypomina? - pytał były amerykański prezydent, czyniąc aluzję do Donalda Trumpa.

Ostatnie sondaże wskazywały, że republikański faworyt w wyścigu do Białego Domu Donald Trump niemal zrównał się pod względem poparcia z Demokratką Clinton. Była sekretarz stanu może liczyć na poparcie 41 proc. prawdopodobnych wyborców, zaś Trump - na 40 proc.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "KROPKA NAD I"

Autor: kg,js/kk / Źródło: TVN24, PAP