Marszałek Senatu: nikt nikogo nie zmuszał do zakończenia protestu

TVN24

Stanisław Karczewski w Białogardzietvn24
wideo 2/40

Nie czuję żadnej satysfakcji, ale cieszę się bardzo, że panie zakończyły protest - podkreślił w niedzielę Stanisław Karczewski. Marszałek Senatu skomentował zawieszenie protestu w Sejmie przez rodziców i opiekunów niepełnosprawnych.

Marszałek Senatu spotkał się w niedzielę z mieszkańcami Białogardu w ramach zapowiedzianych i realizowanych wizyt polityków zjednoczonej prawicy w kraju pod hasłem "Polska jest jedna". Przy okazji dowiedział się z mediów o zawieszeniu strajku prowadzonym w Sejmie przez osoby z niepełnosprawnością i ich opiekunów.

- Nie czuję żadnej satysfakcji, ale cieszę się, że panie zakończyły ten protest, bo były duże emocje. Przy dużych emocjach i w korytarzach sejmowych trudno się rozmawia, więc jestem przekonany, że prowadzenie rozmowy bez emocji będzie przynosiło więcej korzyści - podkreślił.

"Nie znam powodu"

Karczewski odniósł się też do wypowiedzi jednej z mam, która mówiła, że zostały zmuszone do zakończenia strajku, bo poczuły się porzucone przez wszystkich: prezydenta, premiera i polityków partii rządzących.

- Nikt nikogo nie zmuszał do zakończenia protestu. Jeśli panie podjęły taką decyzję, to podjęły to same. Nie wiem jaki powód jest zawieszenia strajku. Sądzę, że panie chcą dalej prowadzić rozmowy, rząd także - podkreślił marszałek Senatu.

- Wczoraj byłem w Kamieniu Pomorskim, widziałem kompleksowe rozwiązanie problemów w powiecie osób niepełnosprawnych, aktywizację ich społeczną i zawodową, takie rozwiązania, programy powinno się realizować. Wzorcowy program dla wszystkich powiatów i całej Polski - dodał.

"Przywrócić do aktywności społecznej"

Podczas spotkania poruszane były także inne tematy dotyczące osób z niepełnosprawnością. - Moja córka jest niepełnosprawna. Tylko nie słyszy. Mówię tylko, bo co mam zrobić z pieluchami, które chce dać rząd? - pytała marszałka uczestniczka spotkania. - One mojej córce są niepotrzebne. Potrzebuje aparatów słuchowych. Do tego poszła do pracy i już "500 plus" nie dostaje. Co pan na to? - dodawała.

- Jest program, o którym mówił premier Mateusz Morawiecki - "Dostępność plus". Jestem przekonany, że jeśli jest potrzebny aparat słuchowy, (..) to właśnie z tego programu będzie można skorzystać - odparł Karczewski. - To dobry kierunek. My musimy osoby z niepełnosprawnością przywrócić do aktywności społecznej - dodał.

40 dni na korytarzu w Sejmie

Protest opiekunów osób niepełnosprawnych i ich podopiecznych trwał od 18 kwietnia. Zgłaszali dwa postulaty - zrównania renty socjalnej z minimalną rentą z tytułu niezdolności do pracy oraz wprowadzenia dodatku "na życie", zwanego też "rehabilitacyjnym" dla osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji po ukończeniu 18. roku życia w kwocie 500 złotych miesięcznie.

Protestujący przekonywali, że zrealizowano tylko jeden ich postulat - podniesienie renty socjalnej. Zgodnie z już opublikowaną ustawą wzrośnie ona z 865 złotych i 3 groszy do 1029 złotych i 80 groszy.

Opublikowano również ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w4, dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych i wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Zdaniem jej autorów (posłowie PiS), spełnia ona drugi postulat protestujących i przyniesie gospodarstwom z osobą niepełnosprawną miesięcznie około 520 złotych oszczędności. Protestujący uważają jednak, że ta ustawa to "wydmuszka" i nie realizuje ich żądań w sprawie dodatku.

Pełen emocji powrót do domu. Protest niepełnosprawnych w Sejmie zawieszony
tvn24

Autor: lukl//now / Źródło: tvn24.pl