Głosowała za Kornela Morawieckiego "na dwie ręce", została ekspertem w kancelarii premiera

TVN24

Małgorzata Zwiercan o głosowaniu za Kornela Morawieckiego (wideo z 20.04.2016)tvn24
wideo 2/20

Była posłanka Małgorzata Zwiercan rozpoczęła pracę w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - dowiedział się portal tvn24.pl. Ciąży na niej prokuratorski zarzut z artykułu 231 Kodeksu karnego w związku z głośną sprawą "głosowania na dwie ręce". 12 listopada akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu.

O nowy etap w karierze, po nieudanym jesiennym starcie w wyborach parlamentarnych z list Prawa i Sprawiedliwości, próbowaliśmy zapytać samą Małgorzatę Zwiercan. Odebrała telefon, ale gdy usłyszała pytania odparła, że nie może rozmawiać.

Później nie odbierała już kolejnych połączeń.

Informację potwierdziliśmy u szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka. - Jest ekspertem w biurze Prezesa Rady Ministrów – przyznał.

Jeden z urzędników, prosząc o zachowanie anonimowości, powiedział nam: - Nie bardzo wiemy, co będzie robić, coś się jednak wymyśli.

Jest akt oskarżenia

Zwiercan niemal dokładnie od roku jest podejrzana o popełnienie przestępstwa "przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków" za co grozi do trzech lat więzienia. Prokuratura postawiła jej zarzut z artykułu 231 Kodeksu karnego w związku z głośną sprawą "głosowania na dwie ręce".

- Nie przyznała się do zarzucanego jej czynu, skorzystała z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. Postępowanie jest w toku, znajduje się na końcowym etapie – mówił w lutym 2019 roku Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Po upływie siedmiu kolejnych miesięcy śledztwo, co sprawdziliśmy, również znajdowało się na "końcowym etapie", czyli prokuratura nie wniosła jeszcze do sądu aktu oskarżenia. Jak przekazał w piątek portalowi tvn24.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński, "12 listopada prokuratura skierowała w tej sprawie akt oskarżenia".

Małgorzata Zwiercan wystartowała w ostatnich jesiennych wyborach parlamentarnych z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu gdyńsko-słupskim, której liderem był poseł Marcin Horała. Nie zdobyła jednak mandatu. W tym okręgu pierwszy raz w historii przypadł on PSL, czyli reprezentującemu ten komitet wyborczy Markowi Biernackiemu.

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. § 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu zabronionego określonego w art. 228 łapownictwo pełniącego funkcję publiczną. Art. 231 Kodeksu karnego

Nieznajomość prawa

Do "głosowania na dwie ręce" doszło w kwietniu 2016 roku. Filmy z posiedzenia Sejmu jasno pokazywały, że Zwiercan - jeszcze wtedy z Kukiz’15 - oddała głos za Kornela Morawieckiego, również wówczas członka tego klubu. Użyła jego karty, gdy Sejm wybierał sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Sama posłanka tłumaczyła wtedy, że nie wiedziała, iż takie zachowanie jest niezgodne z prawem.

– Pani poseł się pomyliła, w tym sensie, że zrobiła to, co ja bym chciał, jak bym głosował. Ja wyszedłem i ona odruchowo zagłosowała tak, jak chciałem – tłumaczył swoją współpracowniczkę Kornel Morawiecki.

Niedługo potem Małgorzata Zwiercan została dyscyplinarnie usunięta z klubu przez Pawła Kukiza, a Kornel Morawiecki zrezygnował z członkostwa w nim. Stanął na czele nowego klubu Wolni i Solidarni, w którym znalazła się też Zwiercan.

Głosowanie "na dwie ręce"

Dwa poprzednie przypadki "głosowania na dwie ręce" w polskim parlamencie trafiły do sądu z prokuratorskim aktem oskarżenia. Dla dwóch posłów SLD, którzy w 2003 roku oddali głosy za kolegów, oskarżyciel chciał roku więzienia i 5 tysięcy złotych grzywny. Sąd jednak umorzył sprawę warunkowo na okres dwóch lat. Umorzeniem skończyła się też sprawa z 1994 roku, gdy m.in. posłowie PSL, a także ZChN głosowali za nieobecnych kolegów.

Autor: Robert Zieliński, Grzegorz Łakomski / Źródło: tvn24.pl