Znęcanie się nad zatrzymanym. Sąd uchylił areszt dla dwóch byłych policjantów

TVN24

Wojciech Bojanowski | Fakty TVNByli policjanci stanęli przed sądem (mat. "Faktów" TVN z 21.11.2017)

Sąd w Lublinie uchylił w środę areszt wobec Piotra D. i Łukasza U., oskarżonych w procesie dotyczącym znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Trzeci były policjant, główny oskarżony, Marcin G. pozostanie w areszcie – postanowił sąd.

Według aktu oskarżenia funkcjonariusz III komisariatu lubelskiej policji, 41-letni Marcin G., miał kilkukrotnie porazić nielegalnie posiadanym paralizatorem dwie osoby zatrzymane do wytrzeźwienia podczas Nocy Kultury w tym mieście, na początku czerwca tego roku. Jego koledzy z tego samego komisariatu, 38-letni Piotr D. oraz 36-letni Łukasz U., odpowiadają za niedopełnienie obowiązków przez przyzwolenie na znęcanie się nad zatrzymanym.

Aresztowani od czerwca, nie przyznali się

W środę Sąd Rejonowy Lublin-Zachód kontynuował proces, rozpoczęty poprzedniego dnia. Obrońcy złożyli wniosek o zwolnienie oskarżonych z aresztu, w którym przebywają od połowy czerwca. Argumentowali, że główne dowody zostały już przeprowadzone i nie zachodzi obawa, że mogą oni utrudniać proces. Obrońca Piotra D. złożył poręczenia osobiste ponad 80 funkcjonariuszy policji deklarujących, że D. będzie stawiał się na każde wezwanie sądu i nie utrudni procesu.

Sąd zdecydował, że nie uwzględni wniosku wobec Marcina G. i utrzymał w mocy jego areszt. Sędzia Jarosław Dul podkreślił, iż przeprowadzone dowody wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że popełnił on zarzucane mu czyny, a nie przesłuchano jeszcze jednego z ważnych świadków. Nadal w stosunku do tego oskarżonego zachodzi domniemanie, że z obawy przed grożącą mu surową karą pozbawienia wolności będzie utrudniał postępowanie – uzasadniał sędzia.

- Sąd uchylił areszt Piotra D. i Łukasza U. i zastosował wobec nich dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju. W obecnym stadium procesu istotne dowody wprost dotyczące tych oskarżonych już przeprowadzono. Im zarzuca się zaniechanie, a nie aktywne działanie, stosowanie aresztu wobec nich nie jest konieczne – tłumaczył sędzia Dul.

W czasie dwu dni procesu sąd wysłuchał wyjaśnień oskarżonych i pokrzywdzonych oraz przesłuchał większość świadków. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do popełnienia zarzucanych im czynów.

Sąd ma przesłuchiwać kolejnych świadków

Pokrzywdzeni, 30-letni obywatel Francji Igor C. oraz 24-letni student Rafał K., powiedzieli przed sądem, że zostali przez policjantów potraktowani bardzo brutalnie. Obaj mieli być skuci kajdankami i kilkukrotnie rażeni paralizatorem w genitalia i inne miejsca na ciele, a także wyśmiewani, Igor C. był bity, zaś Rafał K. potraktowany gazem łzawiącym.

Do znęcania się nad Igorem C. miało dojść w policyjnym radiowozie na parkingu przed izbą wytrzeźwień, a nad Rafałem K. – w radiowozie i izbie wytrzeźwień. Rafałowi K. nie udzielono pomocy, choć miał złamaną szczękę po bójce, w której uczestniczył przed interwencją policji.

Sąd przesłuchał kilkunastu świadków, w tym pracowników izby wytrzeźwień oraz policjantów i strażników miejskich, którzy tam byli podczas Nocy Kultury. Niemal wszyscy zeznawali, że nie widzieli, aby ktokolwiek używał paralizatora, nie pamiętali krzyków, wołania o pomoc pokrzywdzonych, ani nie widzieli obrażeń u nich. Tylko jedna pracownica izby wytrzeźwień zeznała, że widziała, jak policjant raził Rafała K. paralizatorem w krocze i słyszała odgłos paralizatora używanego przed budynkiem izby wytrzeźwień.

Sąd odroczył rozprawę do 13 grudnia. Ma wtedy przesłuchiwać kolejnych świadków. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia. Wszyscy trzej zostali wydaleni z policji.

Autor: MKK/sk / Źródło: PAP