"Kaczyński chce się zemścić i zamyka oczy na cierpienie"

TVN24

tvn24Tomasz Nałęcz był gościem programu "Tak jest"

- Moim zdaniem sytuacja jest beznadziejna, bo to jest decyzja najwyższego autorytetu, czyli Jarosława Kaczyńskiego - mówił prof. Tomasz Nałęcz w programie "Tak jest" o ekshumacjach ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. - Moim zdaniem to jest człowiek za wszelką cenę chcący zemścić się politycznie i zamyka oczy na to wielkie cierpienie - dodał.

W czerwcu Prokuratura Krajowa poinformowała o konieczności zbadania wszystkich niespopielonych ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Rodziny 17 ofiar nie godzą się na ekshumację ciał swych bliskich. Część z nich zapowiada złożenie do sądu zażaleń na decyzję prokuratury oraz wniosków o zaniechanie tych działań.

W programie "Tak jest" były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego Tomasz Nałęcz stwierdził, że rodzinom, które nie chcą ekshumacji, potrzebna jest ogromna determinacja.

- Moim zdaniem sytuacja jest beznadziejna, bo to jest decyzja najwyższego autorytetu, czyli Jarosława Kaczyńskiego - zauważył. - Prokurator (Zbigniew) Ziobro i podległa mu prokuratura by sobie nie pozwolił na decyzję o ekshumacji, gdyby nie miał pewności, że Jarosław Kaczyński się temu nie sprzeciwi - przekonywał. - Gdyby w Jarosławie Kaczyńskim była taka determinacja, jak w tych kilkunastu rodzinach: nie ruszajcie moich zmarłych (...), to oczywiście nie byłoby o tym żadnej mowy - ocenił.

- To jest, moim zdaniem, zachowanie potwornie okrutne - uznał prof. Nałęcz. - Wróci w publicznej przestrzeni debata o stanie tych ciał, zostaną wywleczone zdjęcia - przewidywał.

"Zachowanie potwornie okrutne"

Zdaniem Nałęcza prezes PiS chce stworzyć wrażenie, że śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej było nieuczciwe. - Chce mieć mocny punkt oparcia (...). Jarosław Kaczyński chce wzruszyć sprawą smoleńską polską scenę polityczną, zniszczyć Platformę, więc musi mieć punkt oparcia, żeby udowodnić ponad wszelką wątpliwość, że postępowano niestarannie, nieuczciwie; że ta wielka sprawa została potraktowana marginalnie - mówił. - I, oczywiście, ekshumacje potwierdzą tę tezę. To nijak się będzie miało do powodów i przyczyn katastrofy - powiedział.

Nałęcz wskazywał, że po katastrofie smoleńskiej identyfikacje ciał prowadzone były bardzo szybko. - Nie jestem specjalistą od identyfikacji ciał po katastrofach lotniczych, ale wiem, że skoro normalna identyfikacja każdego zachowanego szczątka ludzkiego trwa tygodniami, to jeśli to trwało trzy dni, to musi tak być - mówił o możliwych błędach, które mogły być popełnione w tym procesie.

W opinii byłego prezydenckiego doradcy ten pośpiech brał się "z jak najlepszych chęci i współczucia".

- Jestem przekonany, że zrobiono to z ludzkiego współczucia. Pamiętajmy dokładnie, jaka to była trauma. Kto by w Polsce zrozumiał identyfikowanie kawałków przez miesiąc? - pytał. - Pan sobie wyobraża tę Polskę, która czeka pięć tygodni? Pan sobie wyobraża tę PiS-owską rewoltę? Jak to jest nieudolne państwo, że ono nie potrafi obywateli pochować? - mówił Tomasz Nałęcz do prowadzącego program Andrzeja Morozowskiego.

Zdaniem Nałęcza ówczesne decyzje rządzących nie brały się z kalkulacji politycznej, ale ze współczucia. - Myślę, że Donald Tusk myślał bardziej o pani Dolniak, o pani Rybickiej. Czy te wdowy, córki, matki mają czekać z pogrzebem pięć tygodni? - powiedział.

- Wydaje mi się, że ludzie podejmujący decyzje, Donald Tusk, Bronisław Komorowski czy odpowiedni ministrowie, byli tak zgnębieni tym nieszczęściem i tak się utożsamiali z nieszczęściem tych dziewięćdziesięciu kilku rodzin, że ta żałoba i ludzkie cechy całkowicie wyparły zachowania polityczne - stwierdził.

"Chęć zemsty"

Nałęcz ocenił, że obecne działanie Jarosława Kaczyńskiego "bierze się z chęci zemsty na Tusku i na innych ludziach podejmujących decyzje". Wskazał, że choć Jarosław Kaczyński "rozumie dramat" bliskich ofiar katastrofy, "kładzie na szali ten ból".

- Pewnie tam sobie dorabia w skrytości ducha, w jakimś wieczornym rachunku sumienia, jakąś wielką ideologię, ale moim zdaniem to jest człowiek za wszelką cenę chcący zemścić się politycznie i zamyka oczy na to wielkie cierpienie - powiedział były doradca prezydenta Komorowskiego.

Autor: kg//rzw / Źródło: tvn24