Kradzieże, długi, codzienne wizyty w sklepach. Zakupoholizm dotyka 4 procent Polaków

TVN24

Aktualizacja:
tvn24Zakupy mogą stać się obsesją

Wydają kilkadziesiąt tysięcy na zakupy, zadłużają się. Zakupoholizm może dotykać miliona Polaków, ale wciąż nie jest uznawany za chorobę przez Światową Organizację Zdrowia. Materiał "Czarno na białym".

Bartek i Roman to zakupoholicy. Spotkali się w grupie anonimowych dłużników. Od trzech lat widują się co tydzień w warszawskiej kawiarni.

- Ja w tej chwili ogłosiłem upadłość - mówi Roman, który zadłużył się na 80 tysięcy złotych. Bartek zadłużył się na 45 tysięcy złotych. W długi popadli przez zakupy. - Mam skłonność do takiego marzeniowo-życzeniowego myślenia o świecie finansów - mówi Bartek. Przyznaje, że często zmieniał samochody, wydawał też pieniądze, które dopiero miał zarobić. - Rodzina mi się rozpadła - dodaje.

Roman kradł, aby zaspokoić potrzebę posiadania. - Osoba, która chce zrealizować swoje marzenia, a nie ma środków, też posuwa się do kradzieży - wyjaśnia. - Ja też ukradłem w swoim życiu kilkaset książek - mówi. Zakupoholizm działa jak każde inne uzależnienie. - Jak słabnie ta fascynacja, bo to jakby taki haj, to przychodzi się i szuka czegoś nowego - opowiada o zakupach Roman. Kupił 200 książek o fotografii, najdroższe kursy giełdowe, a także stroje do biegania, chociaż nigdy nie biegał.

Milion uzależnionych w Polsce

Doktor Bohdan Woronowicz, terapeuta, leczy uzależnienia od ponad 40 lat. Twierdzi, że zakupoholizm to choroba niedoceniana. Światowa Organizacja Zdrowia wciąż jej za chorobę nie uznaje. - Tak na pozór ty nikomu nie szkodzisz poza tym, że jeżeli zrobisz zbyt duże zakupy, to później ta rodzina cierpi - wyjaśnia Woronowicz. Opowiada, jak jedna z żon zakupoholika pokazała mu na zdjęciach wejścia do dwóch pokoi. - Tylko drzwi się lekko otwierają, bo tam wszystko jest załadowane - opisuje fotografię. - Okazało się, że jej mąż jest stałym bywalcem różnego rodzaju promocji - dodaje. Są różne typy zakupoholików - jedni nałogowo polują na okazje, inni, tak zwani innowatorzy, tropią najnowsze modele ubrań, czy telefonów. Kolekcjonerzy kupują zaś wszystko do kolekcji. Ci bez pieniędzy uprawiają tak zwany "window shopping" - godzinami oglądają wystawy. Z badań wynika, że problem zakupoholizmu może dotyczyć ponad 4 procent Polaków powyżej 15 roku życia. To ponad milion ludzi. Liczba ta ciągle rośnie.

Rzadziej uzależniają się mężczyźni. Prawie 80 procent zakupoholików w Polsce to kobiety. W ostatnich latach liczba kobiet uzależnionych od zakupów w prawie każdej grupie wiekowej podwoiła się. Najczęściej kupują one ubrania i buty.

"Musiałam mieć nowe trofeum"

33-letnia Marta od dwóch lat walczy z zakupoholizmem, nałóg towarzyszył jej 12 lat. Zaczęło się, kiedy pracowała w Anglii. Jak opowiada, jadła zupki w proszku, bo prawie całe tygodniówki zostawiała w sklepach z odzieżą używaną. - Musiałam z czymś wrócić do domu. Musiałam mieć nowe trofeum - wyjaśnia. - Największą tragedią był powrót do Polski, bo nie byłam w stanie przetransportować tych wszystkich ubrań drogą lotniczą - opowiada i dodaje, że zostawiła je w Anglii. - Ból, ale szybko go nadrobiłam - stwierdza. W Polsce znalazła pracę w sklepie z ubraniami. Mieszkała z rodzicami, więc całą pensję znowu wydawała na ubrania. Kiedy razem z mężem przeprowadziła się na wieś, odkryła, że tęskni za zakupami w galerii handlowej. - Czułam, że czegoś mi brakuje tak wewnętrznie. Wtedy odkryłam zakupy online - mówi. - Kurierzy pukali do moich drzwi codziennie - dodaje. Odkryła też, że w najbliższym miasteczku jest kilkanaście sklepów z używaną odzieżą. Przychodziła do nich codziennie. - Pakowałam synka do wózka, wyjeżdżałam po śniadaniu, wracałam po obiedzie czasami - mówi. - Miałam taki moment otrzeźwienia, kiedy zabierałam córeczkę, wtedy chyba miała cztery latka, do lumpeksu i ona się strasznie nudziła. Byłam poirytowana, że nie mogę dokończyć zakupów - opowiada Marta. Przyznaje, że zakupy wciąż ją kuszą, a ze swojej szafy wciąż wyrzuca kolejne ubrania. Mówi, że radzi sobie bez terapii, bo już wie, że ma problem i wie, co powinna robić.

"Każde uzależnienie będzie w człowieku zawsze"

Właściciele sklepów z odzieżą używaną przyznają, że mają klientki, które przychodzą do nich codziennie. - Myślę, że to też jest choroba - ocenia Agnieszka Sierosławska z Centrum Taniej Odzieży w Tucholi. - Ale uważam, że to też problem pozytywny, bo jeśli nie ma się innych uzależnień, jak na przykład alkoholizm, to samo kupowanie ciuchów to dla mnie radość - dodaje. Terapeuci radzą, aby zakupoholicy nie nosili przy sobie karty kredytowej, robili listy niezbędnych zakupów, a potem kupowali tylko to, co jest na liście i tylko za gotówkę. Dodają, że należy mieć przy sobie tylko odliczoną kwotę pieniędzy. Zakupoholicy powinni też chodzić na zakupy z kimś innym, nigdy samotnie, unikać galerii handlowych, promocji, czy wyprzedaży. - Każde uzależnienie będzie w człowieku zawsze - mówi Marta. Innych przed uzależnieniem od zakupów ostrzega na swoim blogu. Roman nie nosi przy sobie karty kredytowej. - Mam tylko zlimitowaną ilość książek - stwierdza. - W świecie alkoholików jest takie powiedzenie: im dalej od ostatniego kieliszka, tym bliżej do pierwszego - stwierdza Bartek. - To jest aktualne dla wszystkich osób uzależnionych od czegokolwiek - dodaje.

Autor: mart\mtom / Źródło: TVN 24