Katowali dzieci w ośrodku dla ofiar przemocy. "Wyrazili skruchę"

TVN24

Aktualizacja:
Fakty TVNPrzemoc w Ośrodku Dla Ofiar Przemocy

Matka wraz z partnerem katowała swoich synów w ośrodku dla ofiar przemocy. 6-letni Marcel niemal przypłacił to życiem. Teraz oskarżeni chcą dobrowolnie poddać się karze - matka chce dla siebie czterech lat więzienia, jej partner siedmiu. Materiał "Faktów" TVN.

6-letni Marcel razem z matką i rodzeństwem trafił do ośrodka dla ofiar przemocy w Drawsku Pomorskim, gdzie miał znaleźć ochronę przed brutalnym ojcem. Zamiast tego doświadczył w nim jednak przemocy ze strony innej ofiary przemocy. Oprawcą chłopca stała się jego matka i jej nowy partner, który niemal zabił dziecko.

"Są sytuacje wyjątkowe"

6-latek trafił w marcu do szpitala pobity do nieprzytomności, z licznymi złamaniami i śladami długotrwałego maltretowania.

Prokuratura w Drawsku Pomorskim skierowała do sądu akt oskarżenia o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad Marcelem i jego 8-letnim bratem - w ośrodku dla ofiar przemocy, gdzie przed przemocą mieli być chronieni. - Skorzystali z instytucji dobrowolnego poddania się karze, przyznali do czynu i wyrazili skruchę - powiedział o oskarżonych Wojciech Sadowski z Prokuratury Rejonowej w Drawsku Pomorskim.

Matka dzieci chce dla siebie czterech lata więzienia, jej partner proponuje siedem lat. Maksymalna kara za znęcanie ze szczególnym okrucieństwem to 10 lat. - Są sytuacje wyjątkowe, gdy kara musi być surowsza niż siedem lat - twierdzi Roman Nowosielski, adwokat, były sędzia. - Z uwagi na sprawców i to, co spotkało pokrzywdzonych, a także oddziaływanie społeczne kary, ona ma znaczenie wychowawcze dla nas wszystkich - dodaje.

To, że prokurator ustalił z oskarżonymi karę, nie oznacza więc, że sąd też na nią musi się zgodzić.

Zarzutów na razie brak

Teraz prokuratura bada, czy do tragedii nie doszło przez zaniedbania pracowników sądu i pedagogów z ośrodka dla ofiar przemocy. Na razie wszyscy zachowali swoje miejsca pracy, ponieważ w tej sprawie nie przedstawiono jeszcze żadnych zarzutów.

Pracownicy drawskiego ośrodka dla ofiar przemocy i sądowy kurator, który odwiedzał rodzinę, twierdzą, że o katowaniu dziecka nic nie wiedzieli. Wypowiedzenie złożyła natomiast dyrektor ośrodka.

Więcej materiałów na stronie "Faktów" TVN.

Autor: mm\mtom / Źródło: Fakty TVN