Czego wciąż nie wiemy o sprawie Mariana Banasia?

TVN24

Aktualizacja:
Bertold Kittel o tłumaczeniach Mariana Banasiatvn24
wideo 2/36

Marian Banaś pojawił się w Sejmie na posiedzeniu komisji ds. kontroli państwowej, gdzie rekomendował dwóch kandydatów na wiceprezesów izby, którą kieruje. Pod koniec posiedzenia odczytał oświadczenie, jednak wiele pytań - mimo wyjaśnień prezesa NIK - pozostaje bez odpowiedzi.

Reporter "Superwizjera" TVN Bertold Kittel przyjrzał się oświadczeniu majątkowemu byłego ministra i wiceministra finansów Mariana Banasia, powołanego 30 sierpnia na stanowisko prezesa NIK.

W oświadczeniu brakuje informacji o zabezpieczeniu na kredyt kamienicy w Podgórzu w Krakowie, która według zapisów w księdze wieczystej należała do prezesa NIK. W momencie tworzenia reportażu działał tam hotel na godziny.

16 października CBA poinformowało o zakończeniu trwającej od kwietnia kontroli oświadczeń majątkowych Banasia, obejmującej dokumenty złożone w latach 2015-2019, gdy był kolejno wiceministrem i ministrem finansów. Miał siedem dni na zgłoszenie uwag do ich ustaleń. Dzień później oświadczył, że 16 października zakończył urlop bezpłatny i przystąpił do wykonywania swoich obowiązków.

W ubiegłym tygodniu raport z kontroli oświadczeń majątkowych Banasia otrzymał premier Mateusz Morawiecki. Jego rzecznik Piotr Mueller przekazał w środę w "Rozmowie Piaseckiego" na antenie TVN24, że Morawiecki nie rozmawiał jeszcze z Banasiem ani nie zapoznał się z raportem CBA.

Bez odpowiedzi na pytania, za to z oświadczeniem

W środę Marian Banaś pojawił się na posiedzeniu komisji ds. kontroli państwowej, gdzie rekomendował dwóch kandydatów na wiceprezesów NIK. Pytania były także zadawane Banasiowi. Pozostały jednak bez odpowiedzi.

Banaś zamiast tego odczytał oświadczenie. Mówił między innymi o sprawie krakowskiej kamienicy, jej sprzedaży i okresie wynajmu. Odniósł się do reportażu "Superwizjera".

CZYTAJ WIĘCEJ O OŚWIADCZENIU PREZESA NIK

Czego nie wiemy o sprawie Mariana Banasia?

W sprawie prezesa NIK wciąż brakuje odpowiedzi na wiele pytań. Przedstawiamy wątpliwości.

Dlaczego prezes NIK Marian Banaś nie poinformował w oświadczeniu majątkowym o kredycie na kwotę ponad 2,5 miliona złotych?

W 2016 roku należąca do Banasia kamienica w krakowskim Podgórzu stała się zabezpieczeniem spłaty kredytu bankowego, przekraczającego 2,5 miliona złotych. Kredyt został udzielony firmie, której współwłaścicielem był syn prezesa NIK Jakub Banaś. Siedziba firmy powinna znajdować się w Podgórzu, w Krakowie jednak pod wskazanym adresem nie było śladu biura. Pod numerem telefonu firmy reporter "Superwizjera" uzyskał informację, że trwa przeprowadzka do Warszawy.

Według ustaleń dziennikarzy TVN prezes NIK nie poinformował w oświadczeniu majątkowym o obciążeniu hipotecznym kamienicy.

W reportażu podkreślono, że w 2016 roku Banaś zadeklarował, iż sprzeda kamienicę, ale wówczas do tego nie doszło.

Co łączyło Banasia z krakowskimi przestępcami?

Pytanie o charakter znajomości Mariana Banasia z przestępcami, których krewny wynajmował od niego kamienicę, padło wielokrotnie po emisji reportażu.

W trakcie pracy dziennikarz "Superwizjera" w recepcji hotelu na godziny natknął się na znanego krakowskiego przestępcę, jednego z braci K. - Wiesława, ps. Simon. Razem z bratem Januszem, ps. Paolo, zajmuje się on w stolicy Małopolski prowadzeniem agencji towarzyskich.

W 2005 roku bracia K. brali udział w krwawych porachunkach między grupami sutenerów. Uzbrojeni w niebezpieczne przedmioty bandyci starli się w rejonie krakowskiego Kazimierza. W czasie zajść ranny został policjant. Bracia zostali prawomocnie skazani za udział w krwawych porachunkach grup sutenerskich oraz za groźby karalne użyte przy próbie egzekucji długu.

Wiesław K. w obecności dziennikarza zadzwonił, jak sam zasugerował, "do Banasia", z którym ustalał, co ma odpowiedzieć na pytania. Prezes NIK przyznał jedynie, że odebrał telefon, zaprzeczał także temu, że był to jego bliski znajomy.

Do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku wpłynęło zawiadomienie z Ministerstwa Finansów, które "łączy się podmiotowo i przedmiotowo" z postępowaniem sprawdzającym w sprawie domniemanego zaniżania podatków przez Banasia. Według radia RMF FM w zawiadomieniu może chodzić o "tajemnicze przepływy finansowe" między prezesem Najwyższej Izby Kontroli a braćmi K.

Jak to możliwe, że przy powoływaniu na kolejne ważne funkcje służby nie sprawdziły Banasia?

Marian Banaś od listopada 2005 do początku stycznia 2008 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, a także szefem Służby Celnej. W listopadzie 2015 ponownie objął oba te stanowiska. Pod koniec 2016 roku został sekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów. Gdy w marcu 2017 roku powstała Krajowa Administracja Skarbowa, stanął także na jej czele.

W 2019 został ministrem finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego. W sierpniu bieżącego roku został powołany na prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

Czy Marian Banaś wiedział, jak funkcjonował pensjonat w jego kamienicy?

Wiedza o tym, co działo się w kamienicy Banasia, również jest niewielka. Tuż po emisji reportażu "Superwizjera" z frontu kamienicy zniknęły ślady funkcjonowania pensjonatu na godziny, a jego strona internetowa została zamknięta.

Reporterzy "Superwizjera", by sprawdzić, jak działa wynajem pokoi na godziny w kamienicy w krakowskim Podgórzu, udawali klientów pensjonatu. Pracownica recepcji nie sprawdziła tożsamości reporterów, a transakcja nie została zarejestrowana w kasie fiskalnej.

Przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych prof. dr hab. Adam Mariański wyjaśnił, że paragon z kasy fiskalnej powinien zostać wydany w momencie przyjęcia zapłaty. Niewydanie paragonu - jak tłumaczył Mariański - pociąga za sobą "odpowiedzialność karno-skarbową", a mandat grozi osobie, która przyjmuje zapłatę bez wydania potwierdzenia fiskalnego.

Reporterka TVN24 zapytała Krajową Administrację Skarbową między innymi o to, czy ta sprawdza bądź sprawdziła sprawę braku paragonów w tym pensjonacie. KAS odmówiła udzielenia odpowiedzi na pytania dziennikarki, powołując się na przepisy o tajemnicy skarbowej.

Nie wiadomo, jakie zyski generował biznes prowadzony w kamienicy należącej przez wiele lat do Mariana Banasia, czy odprowadzano od niego odpowiednie podatki.

Na środowym posiedzeniu komisji Marian Banaś tak mówił o prowadzonej w hotelu działalności: - W Krakowie jest wiele hoteli, gdzie można wynająć pokój na godziny po to, żeby na przykład odpocząć w trakcie podróży albo przed nią, lub przygotować się zaplanowanego spotkania. Można to sprawdzić w prosty sposób w internecie. Wyraźnie chcę też podkreślić, że przez cały okres dzierżawy nie otrzymałem żadnych, podkreślam żadnych, sygnałów o jakichkolwiek nieprawidłowościach w kamienicy. Ani od sąsiadów, ani od policji, ani ze strony straży miejskiej.

Czy ABW weryfikując poświadczenie bezpieczeństwa Banasia wiedziała, że w jego kamienicy działalność prowadzą osoby, na których ciążą prawomocne wyroki?

Poświadczenie bezpieczeństwa wydawane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego daje dostęp do najważniejszych tajemnic państwowych. ABW poinformowała, że Marian Banaś posiada je nieprzerwanie od 2001 roku.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, zapytany, kiedy ABW po raz ostatni weryfikowała Mariana Banasia, odpowiedział, że ostatnia weryfikacja odbyła się "w czasie, gdy ABW kierował generał Krzysztof Bondaryk i pułkownik Dariusz Łuczak, czyli w latach 2012-2013".

Później jednak stwierdził, że "brakuje dokładnej daty wydania tego certyfikatu" (dostępu do najważniejszych tajemnic państwowych - red.). Nie wiadomo, dlaczego nie jest znana data wydania certyfikatu Banasiowi.

Według ustaleń dziennikarza RMF FM ostatnio Mariana Banasia sprawdzano trzy lata temu, pod koniec 2016 roku. W tym czasie ABW kierował obecny szef tych służb, Piotr Pogonowski. ABW nie prowadzi żadnego postępowania wyjaśniającego w sprawie certyfikatu dostępu do informacji niejawnych Mariana Banasia - dowiedział się także dziennikarz RMF FM.

Bez odpowiedzi pozostaje zatem pytanie, czy ABW prowadząc weryfikację przed przedłużeniem poświadczenia bezpieczeństwa Banasia wiedziała, że w kamienicy należącej do szefa NIK działalność prowadziły osoby, na których ciążą prawomocne wyroki.

Dlaczego Marian Banaś wynajmował swoje lokale za cenę niższą niż rynkowa?

W ostatnim upublicznionym oświadczeniu majątkowym Banaś zadeklarował, że z wynajmu dwóch mieszkań i 400-metrowej kamienicy w 2018 roku zarobił trochę ponad 65 tysięcy złotych. To oznacza średni miesięczny dochód w wysokości 5475 złotych.

Za wynajem podobnej kamienicy w takiej krakowskiej lokalizacji, według lokalnych biur nieruchomości mógłby uzyskać co najmniej trzy razy więcej - około 15 tysięcy złotych miesięcznie.

Całe oświadczenie Mariana Banasia
tvn24

Autor: akw//kg / Źródło: TVN24, RMF FM