Budka pyta o pracownika sądu, który wieszał zdjęcia polityków na szubienicach

TVN24

tvn24Poseł Borys Budka skierował pytania do prezesa Sądu Apelacyjnego w Katowicach

Z panem posłem Markiem Wójcikiem złożyliśmy interwencję u pana prezesa Sądu Apelacyjnego w Katowicach - przekazał w poniedziałek poseł PO Borys Budka. Chodzi o sprawę Jakuba K., uczestnika demonstracji, na której wieszano zdjęcia europosłów na szubienicach, a który pracuje w tym sądzie. Budka domaga się od prezesa sądu wyjaśnień dotyczących Jakuba K.

Jak dowiedziała się redakcja tvn24.pl, Jakub K., uczestnik demonstracji z listopada 2017 roku, na której wieszano zdjęcia europosłów na szubienicach, jest asystentem sędziego w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. Wcześniej, biorąc udział w manifestacji narodowców, pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości, do którego trafił na zasadzie delegacji z Sądu Rejonowego w Gliwicach.

"Mieliśmy braki kadrowe, więc szukaliśmy asystentów wszędzie"

Poseł Platformy Obywatelskiej Borys Budka, odnosząc się do sprawy Jakuba K., ocenił w poniedziałek na konferencji zwołanej przed siedzibą Sądu Apelacyjnego w Katowicach, że "te informacje są na tyle bulwersujące, że już sam ten fakt powinien znaleźć wyjaśnienie wśród pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości, wśród jego kierownictwa".

- Liczyliśmy, że minister Zbigniew Ziobro, który jest taki bardzo chętny do występów medialnych, w sposób czytelny, jasny wyjaśni, w jaki sposób pan Jakub znalazł się w Ministerstwie Sprawiedliwości - mówił polityk.

Jakub K., uczestnik głośnej demonstracji, na której wieszano zdjęcia europosłów na szubienicach, jest asystentem sędziego w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach - dowiedziała się redakcja tvn24.pl. Potwierdził to rzecznik sądu Robert Kirejew. K. dostał się do apelacji bez konkursu, bo przeniósł się z gliwickiego sądu rejonowego.

Rzecznik potwierdził w rozmowie w tvn24.pl, że K. jest asystentem w wydziale karnym.

- Mieliśmy braki kadrowe, więc szukaliśmy asystentów wszędzie. Jako sędziowie nie wiedzieliśmy o tym, że jest zaangażowany w działalność Ruchu Narodowego. Gdybyśmy wiedzieli, pewnie staralibyśmy się zaopiniować negatywnie jego kandydaturę. [Skierowanie K. na stanowisko asystenta - przyp. red.] to była decyzja prezesa sądu apelacyjnego w porozumieniu z prezesem sądu w Gliwicach - wyjaśniał Kirejew.

"Liczymy, że pan prezes Mazur szybko ustosunkuje się do tych informacji"

Według naszego innego rozmówcy z katowickiego sądu apelacyjnego zatrudnienie K. odbyło się bez konkursu, co jest normalne w sytuacji, gdy asystent przenosi się z innego sądu. Nietypowy - jak dodaje - jest jednak fakt, że na przeniesienie zgodził się prezes sądu w Gliwicach.

- W sądach teraz brakuje asystentów, bo wielu zostało referendarzami. Fakt, że na przeniesienie zgodził się prezes sądu w Gliwicach, jest zastanawiający. Być może chciał się go pozbyć albo nasz prezes go przekonał - zaznaczył nasz informator.

Borys Budka na konferencji w poniedziałek stawiał między innymi pytanie, "jakie kroki w sprawie Jakuba K. zamierza podjąć prezes Sądu Apelacyjnego w Katowicach jako osoba, która pełni czynności z zakresu prawa pracy wobec asystentów sędziego".

- Liczymy, że pan prezes [Sądu Apelacyjnego w Katowicach, Witold - red.] Mazur szybko ustosunkuje się do tych informacji - dodał poseł PO i były minister sprawiedliwości. W jego przekonaniu "opinia publiczna musi mieć pełną jasność w tej sprawie".

"W tego typu sprawach zarzuty są stawiane bardzo, bardzo szybko"

Budka, odwołując się do doniesień o zatrudnieniu Jakuba K. w katowickim sądzie, podkreślił, "gdyby ta informacja się potwierdziła, nie wyobraża sobie, by prezes sądu mógł nadal zatrudniać osobę, co do której są tego typu medialne zarzuty". - Musimy dowiedzieć się, czy prawdą jest, że pomimo tego, iż resort sprawiedliwości wiedział o tym, czego dopuścił się pan Jakub, ta osoba nadal pracuje jako asystent sędziego - wskazywał Budka.

- Co więcej, (...) należy wyjaśnić, jak to możliwe, że wobec tak mocnego materiału dowodowego, nadal w tej sprawie nie przedstawiono nikomu zarzutów, mimo że jedna z osób, które aktywnie uczestniczyły [w demonstracji - przyp. red.] była zatrudniona w resorcie sprawiedliwości - dodał.

Prokuratura pod koniec 2018 roku przedłużyła śledztwo w sprawie wieszania zdjęć polityków na szubienicach do maja bieżącego roku.

Budka mówił także, że pojawia się pytanie, "czy fakt zatrudnienia w Ministerstwie Sprawiedliwości, (...) fakt pracy dla pana ministra Ziobry mógł w jakiś sposób mieć znaczenie w tym śledztwie, w szczególności wobec tej wielkiej opieszałości prokuratury".

Budka zaznaczył, że "w tego typu sprawach zarzuty są stawiane bardzo, bardzo szybko". - O czym przekonują się działacze KOD-u [Komitetu Obrony Demokracji - przyp. red.], o czym przekonują się kobiety, które próbują protestować, o czym przekonał się Władysław Frasyniuk, którego potrafiono rano z domu wyciągnąć i przewieźć do prokuratury - ocenił poseł Platformy.

Pytania do prezesa Sądu Administracyjnego w Katowicach

Budka zamieścił także na Twitterze zdjęcie skierowanego do prezesa Sądu Apelacyjnego w Katowicach pisma z pytaniami w sprawie Jakuba K.

Autor: akr//now / Źródło: tvn24