Czasem słońce, czasem deszcz. A Marymont podlewa stadion

Autor:
Katarzyna
Kędra/r
Źródło:
tvnwarszawa.pl
Zraszacze podlewają murawę boisk na Marymoncie
Zraszacze podlewają murawę boisk na Marymoncie
Facebook / Inka
Facebook / InkaZraszacze podlewają murawę boisk na Marymoncie

Z jednej strony widmo suszy i nawoływania do oszczędzenia wody, z drugiej - kilka dni deszczu. A w tle pandemia i brak możliwości uprawiania sportu. Niezależnie od okoliczności, boiska na Marymoncie są ciągle podlewane - zaalarmowała nas czytelniczka.

Stadion RKS Marymont na Żoliborzu. Środa, 29 kwietnia, tuż przed godziną 9 rano. Woda ze zraszaczy leje się bez przerwy i podlewa połowę murawy. Przed południem zraszacze ponownie się włączają, tym razem podlewana jest druga połowa. Tego dnia jest pochmurno, pojawiają się nawet przelotne opady. Po południu podlewane jest także drugie boisko.

Początek majówki - mgła i deszcz, znacznie mocniejszy. Ale murawa i tak jest podlewana. Kamera naszej czytelniczki pokazuje, że zraszacz działa w okolicach jednej z dwóch bramek. Przez mgłę trzeba wytężyć nieco bardziej wzrok. Sytuacja powtarza się też także tydzień później, 8 maja. Tym razem pogoda nawet dopisuje - na filmie widzimy, że słońce wyszło zza chmur. Woda ze zraszaczy i tym razem leje się pod bramką jednego z boisk.

Nagrania dostaliśmy od naszej czytelniczki z Żoliborza. Okna jej mieszkania wychodzą na stadion, który jest podlewany niezależnie nie tylko od pogody, ale i od faktu, że obiekty sportowe były jeszcze wtedy zamknięte z powodu pandemii. - Żadnej oszczędności. Szczególnie, kiedy teraz pada deszcz! - bulwersuje się pani Inka.

Niepokój uzasadniony, szczególnie że od kilku tygodni obserwujemy ciągle niski poziom wody w Wiśle. Władze Warszawy zapewniają, że wody w kranach nie zabraknie. Ale już w podwarszawskim Piasecznie pojawiły się apele o oszczędzenie wody. Od 30 kwietnia władze miasta wprowadziły nawet zakaz podlewania ogródków w ciągu dnia.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Wszystko dla licencji

Rzeczniczka dzielnicy Donata Wancel tłumaczy, że podlewanie wynika z przepisów licencyjnych dla klubów IV ligi i niższych, które ustala Wojewódzki Związek Piłki Nożnej. Boiska muszą być pokryte naturalną trawą, nawierzchnia ma być gładka i równa. Żeby utrzymać ją w takim stanie, potrzeba wody i nawozu. - Nieregularne nawadnianie może skutkować jej degradacją, a w konsekwencji odebraniem licencji uprawniającej do uczestnictwa w rozgrywkach - wyjaśniła Wancel.

Na razie boiska są więc zadbane, ale przez ostatnie dwa miesiące świeciły pustkami. Rząd ogłosił wprawdzie, że mogą być czynne już od 4 maja, ale ostateczną decyzję w tej sprawie podejmuje samorząd. Warszawa czekała na wytyczne Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego. Zdecydowała, że obiekty sportowe otworzy od 14 maja, ale z zachowaniem reżimu sanitarnego. Chodzi głównie o boiska na powietrzu. Hale pozostaną zamknięte.

- Mimo że boiska nie są użytkowane, niezbędne jest prowadzenie stałej pielęgnacji nawierzchni, żeby w momencie ich otwarcia, możliwe było bezpieczne udostępnienie. Na bieżąco badamy stan wilgotności gleby i kiedy nie jest to konieczne, nie jest używany system nawadniania – zapewniała rzeczniczka jeszcze przed decyzją miasta o otwarciu boisk. I przekonywała, że odtworzenie raz zaniedbanej murawy pochłonęłoby nawet cztery razy więcej wody. - Znacznie wzrosłyby także koszty pielęgnacyjne. Dodatkowo konieczność odnawiania murawy spowodowałaby wyłączenie obiektu z użytkowania na kolejny okres i naraziła na straty finansowe - przekonywała.

Czemu jednak woda leje się nawet wtedy, gdy pada deszcz? To rzeczniczka tłumaczyła awarią systemu, która miała miejsce w czasie majówki. - 1 maja rzeczywiście był on włączony do godzin popołudniowych i przez krótki okres czasu działał równolegle z opadami deszczu. Okazało się, że czujnik uległ awarii. Pracownik działu technicznego, jak tylko zauważył, że system nie wyłączył się samoczynnie, wyłączył go ręcznie - zapewniła rzeczniczka.

Grał tu nawet Zidane

Stadion przy Potockiej to miejsce z tradycjami. Lokalny RKS to jeden z najstarszych klubów sportowych w Warszawie. Obiekt, poza głównym boiskiem z trybuną wpisaną w 2016 roku do ewidencji zabytków, ma także drugie, również pełnowymiarowe boisko treningowe. Oba mają naturalną, trawiastą nawierzchnię, a jej drenaż jest dziełem greenkeepera sprowadzonego przez klub w latach 50. z Wielkiej Brytanii.

Na murawie Marymontu karierę trenerską zaczynał selekcjoner reprezentacji Polski Kazimierz Górski, a piłkarską - bracia Żewłakowowie. Jako zawodnicy młodzieżowych reprezentacji swoich krajów grali tu też Zbigniew Boniek i... Zinedine Zidane.

Autor:Katarzyna Kędra/r

Źródło: tvnwarszawa.pl

Źródło zdjęcia głównego: Facebook / Inka

Pozostałe wiadomości