W weekend jedną z lokalnych grup na Facebooku obiegła informacja o martwych rybach w Parku Edwarda Szymańskiego na warszawskiej Woli.
"Część z nich leży już przy brzegu, a część pływa w wodzie" - napisał jeden z użytkowników, dołączając do wpisu zdjęcia, na których widać martwe ryby. Zauważył, że zaczynają się rozkładać. "Niestety staw wygląda na zaniedbany przez służby" - ocenił i dodał, że sytuacja może negatywnie wpływać na jakość wody w stawie.
O sprawę zapytaliśmy straż miejską. "Od 1 marca tego roku do straży miejskiej nie wpłynęło żadne zgłoszenie dotyczące martwych ryb w akwenie na terenie Parku Edwarda Szymańskiego" - poinformował w odpowiedzi na nasze pytania referat prasowy straży miejskiej. Strażnicy nie zauważyli śniętych ryb także podczas patroli w tym rejonie.
W poniedziałek w parku był Klemens Leczkowski, reporter tvnwarszawa.pl. - W stawie nie widać martwych ryb, są tylko żywe, w tym parę większych. Dookoła jest dużo kaczek i gołębi. Natomiast część stawu jest zanieczyszczona, nie wygląda atrakcyjnie - opisał reporter.
Urząd: nie zarybiamy
Problem śniętych ryb dostrzegli urzędnicy. Jak przekazała nam Kamila Kozłowska, naczelnik Wydziału Promocji, Komunikacji Społecznej i Funduszy Zewnętrznych Urzędu Dzielnicy Wola, martwe ryby zostały usunięte szybko przez podmiot odpowiedzialny za utrzymanie zbiornika (dokonuje codziennych kontroli). Ponadto zostały zlecone prace porządkowe na stawie. W poniedziałek rano pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska przeprowadzili kontrolę akwenu. Nie stwierdzili obecności martwych ryb. - Zbiornik został uprzątnięty i obecnie jest czysty - zapewniła Kozłowska.
Urzędniczka podkreśliła, że akwen w parku ma charakter "retencyjno-estetyczny", nie jest stawem rybnym. Dlatego też nie jest napowietrzany.
- Dzielnica nie prowadzi zarybiania tego ani innych zbiorników wodnych na swoim terenie. Warunki panujące w stawie w Parku Szymańskiego nie zapewniają możliwości hodowli ryb. W przeciwieństwie do stawów rybnych, zbiornik nie jest wyposażony w osobne urządzenia napowietrzające ani infrastrukturę umożliwiającą utrzymanie odpowiedniego poziomu tlenu w wodzie - podkreśliła Kamila Kozłowska.
Skąd zatem wzięły się te ryby? Według urzędników, najprawdopodobniej zostały wprowadzone przez osoby prywatne bez zgody administratora terenu. W okresie zimowym, przy niskich temperaturach staw zamarzł, co spowodowało niedobór tlenu i śnięcie ryb.
Karpie nie przetrwają
O to, czy ryby mają szansę przetrwać w małym zbiorniku zapytaliśmy eksperta. - Małe ryby ozdobne są w stanie przeżyć, nawet mroźną zimę. Jeśli to byłyby małe ryby ozdobne, takie jak karasie. One przezimują, bo są odporne na zwiększone braki tlenu - wyjaśniła dr Magdalena Fajkowska z Instytutu Nauk o Zwierzętach SGGW. Rybki ozdobne zimą zakopują się w mule, zwalniają metabolizm, w ten sposób sobie radzą.
W zbiorniku wielkości tego w Parku Szymańskiego w gorszej sytuacji są większe gatunki. - Problemy z przetrwaniem mógłby mieć już lin, natomiast jeśli chodzi o większe ryby typu karp, to już będą za duże, by sobie poradzić. Nie przezimują w takim akwenie - zaznaczyła Fajkowska.
Ekspertka stwierdziła, że nie ma sensu zarybiać zbiorników o takich rozmiarach.
- Chyba, że chcemy, żeby była to atrakcja dla okolicznych mieszkańców i były tam wyłącznie rybki ozdobne, kolorowe. Takie gatunki można spotkać w wielu ogrodach - wyjaśniła. Rybom przeżycie w takim stawie ułatwiłaby fontanna, która poruszałaby wodą, by ją napowietrzyć. Zimą pomogłyby przeręble, wykute w lodzie.
Autorka/Autor: Magdalena Gruszczyńska
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Klemens Leczkowski/tvnwarszawa.pl