O problemach pasażerów podróżujących w niedzielę do stolicy Litwy poinformował rzecznik Polskich Linii Lotniczych LOT Krzysztof Moczulski. "Z powodu zamknięcia lotniska w Wilnie w związku z obecnością niezidentyfikowanych obiektów w przestrzeni powietrznej samolot SP-LIO, wykonujący rejs LO771, zawraca do Warszawy" - przekazał.
Początkowo zapowiedział, że zarówno dzisiejszy rejs do Wilna jak i rejs powrotny zostają odwołane, a pasażerowie polecą kolejnymi dostępnymi połączeniami.
Planowo maszyna wystartowała z Okęcia o 11.45. Zwykle przelot z Warszawy do Wilna trwa około 43-49 minut. Z zapisu lotu dostępnego w serwisie Flightradar24.com wynika, że samolot został zawrócony, gdy zbliżał się do polsko-litewskiej granicy.
Opóźnione połączenia
Około godziny 13 rzecznik LOT-u przekazał, że lotnisko w Wilnie zostało ponownie otwarte. Zapowiedział, że pasażerowie dotrą dziś do stolicy Litwy, lecz muszą liczyć się z opóźnieniem.
Dodał, że rejs powrotny LO772 również zostanie zrealizowany.
Odwołany alarm
Agencja Reuters podała, że powodem zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Litwą było podejrzenie obecności drona. Operacje lotnicze na lotnisku w Wilnie zostały wstrzymane na 38 minut.
W odpowiedzi poderwane zostały myśliwce NATO z bazy w Szawlach na północy Litwy, gdzie w ramach misji Baltic Air Policing stacjonują włoskie siły powietrzne.
Jak poinformowało Litewskie Krajowe Centrum Zarządzania Kryzysowego, alarm powietrzny został odwołany, gdy myśliwiec NATO dokonał sprawdzenia przestrzeni powietrznej. Okazało się, że niezidentyfikowanym obiektem było stado ptaków.
W komunikacie litewskich służb podkreślono, że ślady jakie pozostawiają ptaki i drony mogą wyglądać podobnie we wstępnych odczytach radarowych.