Jechał bez prawa jazdy, wypadł z jezdni, uderzył w trzy samochody

Skutki wypadku na Wirażowej
Skutki wypadku na Wirażowej
Źródło: Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl
Stołeczna drogówka bada zderzenie czterech samochodów osobowych. Naklejka na jednym z aut i reakcje w mediach społecznościowych, a przede wszystkim szokujące nagranie kolizji, wskazują, że mogła być ona pokłosiem nielegalnego wyścigu.

Do zdarzenia doszło we wtorek późnym wieczorem na ulicy Wirażowej na Okęciu. Serwis Miejski Reporter opublikował nagranie, na którym widać moment wypadku z dwóch perspektyw.

W pierwszej jego części widzimy skrzyżowanie z ulicą Poleczki i święcące się na sygnalizatorze czerwone światło. Samochód, z którego nagrano zdarzenie, stoi przed sygnalizatorem. W pewnym momencie z prawej strony mija go z dużą prędkością samochód osobowy. Kierowca przejeżdża na czerwonym świetle. Tuż za nim na skrzyżowanie wjeżdża pojazd marki Mini. Jego kierowca traci panowanie nad rozpędzonym samochodem, zjeżdża na przeciwległą jezdnię ulicy Wirażowej, koziołkuje i uderza w stojące przed skrzyżowaniem auta.

W dalszej części nagrania widać całe zdarzenie z bliższej perspektywy - osób stojących na przejściu dla pieszych (częściowo na azylu, a częściowo już na jezdni). Na filmie widać, że koziołkujący pojazd i stojące osoby dzieli niewielka odległość, wręcz uchylają się od przelatującego auta.

Sprawca nie miał prawa jazdy

Aspirant Kamil Sobótka z Komendy Stołecznej Policji przekazał, że zgłoszenie o tym zdarzeniu wpłynęło do służb około godziny 23.35.

- Doszło tam do zderzenia czterech pojazdów: Mini, Audi, Renault i Mercedesa. Sprawca zdarzenia - kierujący Mini nie miał uprawnień do kierowania. Pozostali uczestnicy zdarzenia posiadają prawo jazdy. Wszyscy byli trzeźwi. Nikt nie odniósł obrażeń - poinformował policjant.

Wobec kierującego Mini zostanie sporządzony wniosek o ukaranie do sądu.

Nielegalne wyścigi

Na zdjęciach z miejsca zdarzenia widać, że na jednym z aut uczestniczących w zdarzeniu (Audi, w które uderzyło koziołkujące Mini) umieszczona jest naklejka organizacji WNR (Warsaw Night Racing), urządzającej na ulicach Warszawy nielegalne wyścigi.

Wysoka prędkość i styl jazdy, z jakimi poruszały się samochód osobowy, który nie uczestniczył w kolizji, a został uwieczniony na nagraniu oraz jadące tuż za nim Mini, sugeruje, że oba pojazdy mogły uczestniczyć w takim wyścigu.

Reporter tvnwarszawa.pl Artur Węgrzynowicz nieoficjalnie ustalił, że we wtorek WNR zorganizował wyścig po prostej w stałym miejscu czyli przy ul. Wirażowej. - Samochód koziołkował w bliskiej odległości od organizatorów tego wyścigu - dowiedział się nasz reporter.

Stołeczni policjanci również wskazują ulicę Wirażową jako jedną ze stałych lokalizacji, gdzie organizowane są nielegalne wyścigi.

Sprawa WNR w prokuraturze

W październiku 2024 roku aktywiści z Miasto Jest Nasze złożyli zawiadomienie na Warsaw Night Racing, zarzucając naruszenie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Wskazali, że WNR organizuje swoje zgromadzenia bez wymaganych zgłoszeń i bez spełnienia szeregu wymogów bezpieczeństwa.

17 lutego 2025 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ odmówiła jednak wszczęcia dochodzenia. Aktywiści złożyli zażalenie do sądu, zwracając uwagę na błędne ustalenie prokuratury, że całokształt okoliczności faktycznych sprawy uzasadniał odmowę wszczęcia postępowania. Według nich nie odniesiono się do przedstawionych w zawiadomieniu dowodów.

W lipcu sąd postanowił uchylić zaskarżone postanowienie i przekazać sprawę asesorowi Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ w Warszawie do dalszego prowadzenia.

Czytaj także: