Przez głupi żart nie mogła wrócić do domu

Warszawa Okęcie, Lotnisko Chopina, opóźnione loty
Lotnisko Chopina (wideo ilustracyjne)
Źródło wideo: Tomasz Zieliński / tvnarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
62-letnia Polka na stałe mieszkająca w Hiszpanii, podczas odprawy bagażowej powiedziała, że ma walizce "dwie bomby". Interweniowała straż graniczna. Kobieta żartowała, ale do samolotu do Malagi już nie wsiadła.

Do zdarzenia doszło w czwartek na Lotnisku Chopina w Warszawie. Funkcjonariusze straży granicznej otrzymali zgłoszenie dotyczące pasażerki, która podczas odprawy biletowo-bagażowej miała powiedzieć, że w swoim bagażu posiada dwie bomby.

Kontrola nic nie wykazała

"Funkcjonariusze natychmiast udali się na miejsce. Pracownik stanowiska odprawy potwierdził, że pasażerka użyła takich słów podczas odprawy. Kobieta, 62-letnia obywatelka Polski mieszkająca na stałe w Hiszpanii, została wycofana przez przewoźnika z rejsu do Malagi" - przekazała Dagmara Bielec z Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Kobietę i jej bagaż sprawdzono pod kątem posiadania przedmiotów niebezpiecznych. Kontrola nic nie wykazała. 62-latka przyznała, że wypowiedziane przez nią słowa były żartem. Została ukarana mandatem w wysokości 500 złotych.

Na lotnisku tak się nie żartuje

"Na lotnisku nie ma miejsca na takie żarty. Każda informacja dotycząca posiadania bomby lub innego niebezpiecznego przedmiotu musi zostać potraktowana, jako realne zagrożenie i skutkuje natychmiastową reakcją służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo lotnictwa cywilnego. Nawet, jeśli osoba wypowiadająca takie słowa nie miała zamiaru spowodowania zagrożenia, jej zachowanie może uruchomić procedury bezpieczeństwa i zakłócić funkcjonowanie lotniska" - podkreśla przedstawicielka SG.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: