Miała wracać do Warszawy, utknęła w Tel Awiwie. "Co godzinę schodzimy do schronów"

natalia
Polka o sytuacji w Tel Awiwie
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Miała wracać do Warszawy, ale utknęła w Tel Awiwie z powodu odwołanych lotów. - O 8 rano obudził nas pierwszy alarm bombowy. W piżamach zbiegliśmy do schronów - relacjonowała pani Natalia. Izrael, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Irak zamknęły w sobotę swoje przestrzenie powietrzne w odpowiedzi na izraelskie i amerykańskie ataki na cele w Iranie.
Kluczowe fakty:
  • W sobotę 28 lutego ministerstwo obrony Izraela podało, że rozpoczęło "prewencyjny" atak na Iran.
  • Prezydent Donald Trump ogłosił później "dużą operację militarną USA w Iranie".
  • Przywódca Iranu Ajatollah Ali Chamenei został ewakuowany z Teheranu.
  • Po ataku irańskie rakiety poleciały w kierunku Izraela.
  • W TVN24 i TVN24+ trwa wydanie specjalne. Wszystkie wydarzenia relacjonujemy również w tvn24.pl.

Pani Natalia miała wracać do Polski w niedzielę. W Tel Awiwie przebywa z partnerem i znajomymi.

- Wszystkie loty są odwołane. Loty z linii lotniczych komercyjnych, na pewno do 7 marca, więc na razie czekamy na informacje, co dalej - powiedziała po południu na antenie TVN24. - Co godzinę schodzimy do schronów, gdy pojawiają się alarmy bombowe. Ta sytuacja jest od godziny 8 rano, gdy obudził nas pierwszy alarm - doprecyzowała.

Polka wskazała, że czeka na dalsze decyzje i informacje, kiedy będzie mogła wydostać się z Tel Awiwu do Polski. - Na ten moment nie wiemy - stwierdziła.

Pani Natalia jest w Tel Awiwie od trzech dni. Jak przyznała wcześniej były informacje od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, że odradzane są wyjazdy, ale miała już kupione bilety i nie było jeszcze zaostrzonych informacji, że należy odwołać pobyt w Izraelu. - Zdecydowaliśmy się przyjechać i jak widać, niestety, sytuacja się zaostrzyła. Stąd też jutrzejszy lot mamy odwołany - powiedziała.

"Trzeba czekać na rozwój wydarzeń"

Polka wskazała, że na razie śledzi informacje przekazywane na stronie MSZ.

- Zalogowaliśmy się na portal Odyseusz, gdzie cały czas dostajemy informacje o sytuacji jaka jest tutaj, w Tel Awiwie i na Bliskim Wschodzie - powiedziała pani Natalia. Jak dodała, na razie nie wiadomo, kiedy zostanie zorganizowany lot powrotny i kiedy zostaną otwarte lotniska. - Póki co, społeczność w Tel Awiwie informuje nas, że trzeba czekać na rozwój wydarzeń. Musimy uzbroić się w cierpliwość, nie wychodzić na zewnątrz - wskazała.

Jak przyznała pani Natalia, poranek był "bardzo chaotyczny". Pracownicy hotelu, w którym przebywa ostrzegali już jednak swoich gości w piątek wieczorem, że sytuacja może eskalować. Polecali spakować się i naładować telefony. Rano, kilkanaście minut po godzinie 8 słychać było pierwsze alarmy. - W piżamach zbiegliśmy do schronów i po pół godziny mogliśmy wrócić do pokoi - doprecyzowała. Dodała, że gośćmi hotelu są również Amerykanie i Włosi, którzy znajdują się w podobnej sytuacji.

Pracownicy hotelu twierdzą, że najlepiej zostać na miejscu. Odradzają przemieszczanie się poza Tel Awiw.

Pięciu Polaków w Iranie, 40 w Libanie i ponad 200 w Izraelu

W systemie Odyseusz jest zarejestrowanych pięć osób w Iranie, 40 w Libanie i ponad 200 w Izraelu - poinformował w sobotę rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Podkreślił, że wśród tych osób są ci, którzy przebywają w tych krajach długoterminowo.

Rzecznik MSZ odnosząc się do tej sytuacji przypomniał, że resort od dłuższego czasu wydaje ostrzeżenia dotyczące sytuacji bezpieczeństwa w regionie Bliskiego Wschodu.

- Apelujemy do obywateli RP przebywających w Iranie o jego opuszczenie. Rekomendujemy również wyjazd z Libanu oraz unikanie wszelkich podróży do całego regionu, w tym do Izraela. W przypadku dalszego pogorszenia sytuacji należy liczyć się z możliwymi zakłóceniami w ruchu lotniczym i ograniczoną dostępnością połączeń - zaznaczył Wewiór. Podkreślił, że resort monitoruje sytuację bezpieczeństwa na bieżąco.

Rzecznik MSZ przekazał, że obecnie nie ma informacji, aby w porannych atakach ucierpieli obywatele Polski. - Sytuacja w regionie pozostaje niestabilna. Jesteśmy przygotowani na różne scenariusze - dodał rzecznik MSZ.

Zamknięto przestrzenie powietrzne

Izrael, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Irak zamknęły w sobotę swoje przestrzenie powietrzne w odpowiedzi na izraelskie i amerykańskie ataki na cele w Iranie. Kilka linii lotniczych, w tym LOT, Lufthansa, KLM czy Wizzair, odwołały loty w regionie Bliskiego Wschodu.

Również PLL LOT zawrócił samolot, który leciał z Warszawy do Dubaju, a wcześniej poinformował o wstrzymaniu lotów do Izraela ze względu na zamknięcie tamtejszej przestrzeni powietrznej.

Izrael i USA zaatakowały w sobotę Iran. Prezydent USA Donald Trump, w nagraniu opublikowanym wkrótce po rozpoczęciu ataków, powiedział, że siły amerykańskie prowadzą "masową i ciągłą operację", wymierzoną w armię Iranu. Wezwał naród irański do przejęcia władzy w kraju. 

Opracowała Katarzyna Kędra

Źródło: tvnwarszawa.pl, PAP
Czytaj także: