"Słabnącym głosem przekazał, że jest mu bardzo zimno, źle się czuje i za chwilę umrze"

Służby pomogły mężczyźnie w kryzysie bezdomności
Jak podczas mrozów radzą sobie osoby w kryzysie bezdomności? Materiał Marty Kolbus
Źródło: TVN24
Strażnicy miejscy odebrali dramatyczny telefon z prośbą o pomoc. Z szopy na opuszczonej działce uratowali mężczyznę w kryzysie bezdomności. "Siedział skulony, miał lodowate dłonie, był niebieski na twarzy" - opisała strażniczka, biorąca udział w interwencji. Mężczyzna trafił do szpitala.

We wtorek około godziny 6 operator numeru 986 odebrał dramatyczny telefon z Wawra. "Zgłaszający - osoba w kryzysie bezdomności - słabnącym głosem przekazał, że jest mu bardzo zimno, źle się czuje i za chwilę umrze" - przekazali w komunikacie strażnicy miejscy.

Funkcjonariusze byli tam już wcześniej - tej samej nocy około godziny 1.20. Mężczyzna przebywał w szopie na opuszczonej działce. Wtedy miał tam jeszcze nagrzane. Jednak mimo tego strażnicy miejscy próbowali przekonać 40-latka, by opuścił to miejsce i spędził noc w noclegowni. Odmówił.

Służby pomogły mężczyźnie w kryzysie bezdomności
Służby pomogły mężczyźnie w kryzysie bezdomności
Źródło: Straż Miejska Warszawa

Kiedy do strażników miejskich dotarło dramatyczne zgłoszenie, patrol, który był u mężczyzny już wcześniej, właśnie kończył nocną zmianę. - Wiedzieliśmy, że trzeba działać natychmiast - powiedziała, cytowana w komunikacie st. insp. Elżbieta Banaszek z Referatu Patrolowo-Interwencyjnego. W ciągu kilkunastu minut funkcjonariusze na sygnale dotarli pod znany im adres. St. insp. Mariusz Dróżdż, doświadczony ratownik KPP, wziął torbę ratowniczą, jego partnerka z patrolu - defibrylator.

"Miał lodowate dłonie, był niebieski na twarzy"

- Spodziewaliśmy się wszystkiego - relacjonowała dalej strażniczka. - Weszliśmy do szopy. Było widać, że jest źle. Szron na ścianach, nawet na daszku jego czapki. Pan Grzegorz siedział skulony, miał lodowate dłonie, był niebieski na twarzy. Spytaliśmy, dlaczego nie napalił w "kozie" - wyszeptał, że bał się wyjść na mróz. Okryliśmy go, czym się dało, wezwaliśmy pogotowie - opisała strażniczka.

Służby pomogły mężczyźnie w kryzysie bezdomności
Służby pomogły mężczyźnie w kryzysie bezdomności
Źródło: Straż Miejska Warszawa

Strażnicy zebrali suche gałęzie z okolicy, rozpalili ogień i czekali na ratowników. Działanie pomogło, widać było, jak zmienia się kolor skóry mężczyzny. Kiedy przyjechała karetka, mocno przemarznięty trafił do szpitala.

Strażnicy miejscy przez cały rok monitorują pustostany, opuszczone altanki, obozowiska - miejsca, gdzie mogą przebywać osoby w kryzysie bezdomności. "Teraz, gdy temperatura spada znacznie poniżej zera, wiele patroli zaczyna służbę od odwiedzenia tych lokalizacji" - zaznaczyli.

Hipotermia
Hipotermia
Źródło: Maria Samczuk , Adam Ziemienowicz/PAP

Opracowała: Magdalena Gruszczyńska

Czytaj także: