Na koncie Kacprzyka czy na koncie szpitala? Sprzeczne informacje w sprawie pół miliona złotych
Pół miliona złotych to kwota, którą Dawid Kacprzyk, do niedawna koordynator SOR w Szpitalu Południowym, zwrócił na konto placówki po skorygowaniu 33 swoich faktur. Informację tę podawał oficjalnie stołeczny urząd miasta.
Podczas poniedziałkowej konferencji, na której poinformowano o wszczęciu dwóch śledztw w sprawie nieprawidłowości w szpitalu, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba odniósł się do kwestii zwrotu pieniędzy.
- Te pieniądze z fakturami korygującymi zostały przelane na rachunek szpitala, ale zostały przez księgowość szpitala osobie wpłacającej zwrócone. Z uwagi na fakt, iż nie było tak zwanej kauzy fiskalnej, nie można było prawidłowo dokonać zaliczenia tych środków na rachunku szpitala - tłumaczył Skiba.
Kwiecień: pieniądze są na koncie szpitala
Parlamentarzyści PiS Anna Kwiecień i Janusz Cieszyński, którzy przeprowadzili we wtorek kontrolę w Szpitalu Południowym, powiedzieli, że rzecznik nie ma racji.
- Zostaliśmy natychmiast przyjęci przez panią prezes - opisywała przebieg kontroli poselskiej Kwiecień. - Najważniejsze pytanie, jakie zostało zadane, to kwestia tego pół miliona złotych, które zwrócił pan Kacprzyk - powiedziała.
- Okazuje się, że pieniądze są na koncie szpitala. Mało tego, analizowane są te faktury i od dzisiaj następuje proces księgowania ich do budżetu szpitala - ujawniła Anna Kwiecień. Zarówno ona, jak i Janusz Cieszyński, zarzucili prokuratorowi Skibie kłamstwo.
Skiba: bazuję na dowodach, sugeruję ponowić kontrolę
Zapytaliśmy Skibę, z czego może wynikać sprzeczność pomiędzy tym, co powiedział w poniedziałek, a informacjami przekazywanymi przez polityków PiS we wtorek.
Prokurator powołał się na zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, sporządzone przez Szpital Południowy 17 czerwca. W rozmowie z nami zacytował je w punkcie odnoszącym się do zwrotu wynagrodzenia przez Dawida Kacprzyka.
"W dniu 16 czerwca 2026 roku lekarz Dawid Kacprzyk dokonał przelewu na konto szpitala środków w wysokości 500 tysięcy złotych tytułem wyrównania wynagrodzenia. Kwota ta została zwrócona lekarzowi Kacprzykowi z uwagi na brak podstawy prawnej do jej zaksięgowania - brak tytułu prawnego. Jednocześnie do lekarza Dawida Kacprzyka skierowano pismo, w którym zwrócono się z prośbą o niezwłoczne przedstawienie szczegółów wyjaśnień dotyczącej podstawy faktycznej i prawnej dokonanej operacji finansowej" - zacytował. I dodał, że do pisma zostały załączone potwierdzenia obu przelewów z 15 i 16 czerwca.
- Ja bazuję na dowodach. Albo kontrola posłów PiS była niedokładnie zrobiona, albo przekazano im informacje fałszywe, albo zmanipulowali informacje w zakresie tego, co uzyskali - skomentował Piotr Antoni Skiba. - Być może pomiędzy 17 czerwca a 23 czerwca pojawiły się jakieś nowe dowody, między innymi wyjaśnienia pana Kacprzyka i ponowny przelew - spekulował prokurator.
Na portalu X, gdzie Cieszyński wprost nawołuje do dymisji rzecznika, Skiba odpowiedział, że informacje o przelewach na rachunek szpitala i zwrocie znajdują się w zawiadomieniu szpitala o możliwości popełnienia przestępstwa (dokładnie na stronie czwartej dokumentu). "Sugerujemy ponowić kontrolę" - napisał prokurator.
Stan faktyczny próbowaliśmy ustalić w Szpitalu Południowym. Jednak telefon rzeczniczki milczy. Odpowiedzi na pytania przesłane mailem nie uzyskaliśmy.
Kto korzystał z pokoju VIP-owskiego?
Janusz Cieszyński zapewnił, że mimo zwolnienia koordynatora SOR w Szpitalu Południowym funkcjonuje dobrze. Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu kontrola poselska będzie kontynuowana. - Będziemy domagali się pełnej listy działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy korzystali z VIP roomu - zapowiedział Cieszyński.
- Otrzymaliśmy informację, że pomieszczenie, które - zdaniem sygnalistów - było przeznaczone dla tak zwanych pacjentów VIP-owskich ma wrócić i spełniać te funkcje, które pierwotnie były zaplanowane w tym pomieszczeniu - wyjaśniła z kolei Anna Kwiecień.