Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Zdradliwy łuk Wisłostrady. Kilkadziesiąt kolizji rocznie

Warszawa

Lech Marcinczak, tvnwarszawa.plNiebezpieczny zakręt na Wisłostradzie

To jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na warszawskiej mapie drogowej. Do kolizji dochodzi tu kilkadziesiąt razy w roku. Kierowcy narzekają, drogowcy obiecują przebudowę. Pojawił się też pomysł ustawienia fotoradaru.

Długa prosta, a później lekki łuk. To właśnie w tym miejscu kilkadziesiąt razy rocznie dochodzi do kolizji. Kierowcy tracą godziny w korkach, a ZDM sukcesywnie wymienia barierki, które są niszczone. Wisłostrada – kierunek Łomianki, przy klubie Spójnia, niedaleko przed Centrum Olimpijskim.

Dziesiątki stłuczek

Jak dowiadujemy się w Wydział Ruchu Drogowego stołecznej policji w 2016 roku odnotowano w tym miejscu 32 kolizje i dwa wypadki, trzy osoby zostały ranne. Rok wcześniej na tym odcinku samochody zderzyły się 18 razy, jedna osoba trafiła do szpitala.

Już w nowym roku, o kolizjach naprzeciwko Cytadeli informowaliśmy kilkanaście razy. - W stosunku do statystyk, realnych kolizji może być tutaj trzy razy więcej, wiele z nich nie zostaje zgłoszonych na policję – ocenia Lech Marcinczak, reporter tvnwarszawa.pl, który codziennie relacjonuje sytuację na warszawskich drogach.

Zauważa, że stłuczki nasilają się, kiedy pada deszcz. - Kierowcy nie zwracają uwagi, nie zachowują ostrożności. Powinniśmy pamiętać o położeniu tego miejsca, bliskość Wisły sprawia, że jest tu większa wilgotność – mówi nasz reporter.

Rowerzyści zagrożeni

Swoje teorie oraz pomysły na poprawę bezpieczeństwa mają najbardziej zainteresowani, czyli kierowcy. Kolizje przekładają się także na korki, które po nich występują.

"Skoro jeździ tamtędy dziennie 40/50 tys. samochodów rozwiązanie jest jedno. Ograniczenie prędkości do 60/70 i radar w obie strony - w drugą stronę jest to samo, tylko przechodnie nie doczekali się tam nawet barierek. Przy 70 nie da się tam wypaść, to i wypadków nie będzie" - twierdzi nasz czytelnik.

"Ten łuk jest zdradliwy, jadąc szybko lewym pasem 120/140 km/h może wynieść niedoświadczonego kierowcę. Polecam odpuścić gaz (przedni napęd) przed łukiem i delikatnie dociągać kierownicę w lewą stronę i nie hamować na samym łuku, bo może zablokować i polecimy na inne auta i bariery energochłonne" - radzi inny internauta.

Do dyskusji dołączają rowerzyści, którzy – mimo że jadą ścieżką rowerową – też czują się zagrożeni.

"Jeżdżę tam regularnie rowerem parę razy w tygodniu i barierka w tym miejscu praktycznie za każdym razem przybiera inne kształty. Kiedyś dojdzie tam do tragedii, jak któryś z tych idiotów zmiecie rowerzystę ze ścieżki, powinno się tam postawić betonową barierę" - pisze jeden z nich.

"Ten zakręt jest bardzo niebezpieczny! Ale nie dla kierowców, których mi nie żal tylko dla rowerzystów którzy mogliby znajdować się w tym czasie na drodze rowerowej. Tam powinny być betonowe zapory bo barierki w tym miejscu są wymieniane co kilka dni" - czytamy w komentarzu.

Wnioskują o fotoradar

To, że w tym miejscu jest niebezpiecznie wie również Zarząd Dróg Miejskich. Wie i planuje zmiany. - Główną przyczyną kolizji jest to, że kierowcy jadą dużo szybciej. Jadąc zgodnie z dopuszczalną prędkością nie ma szansy na kolizję – mówi Mikołaj Pieńkos, rzecznik ZDM.

W jego opinii, najlepszym sposobem na uspokojenie ruchu byłoby egzekwowanie od kierowców ograniczenia prędkości.

– Jeszcze w 2015 roku wystąpiliśmy do Głównego Inspektoratu Ruchu Drogowego o ustawienie w tym miejscu fotoradarów, wciąż czekamy na odpowiedź – informuje.

Ale to nie wszystko. - Drugą rzeczą, którą możemy zrobić jest korekta profilu jezdni, jednak to wymaga zerwania nawierzchni i zamknięcia odcinka Wisłostrady na dłuższy czas, jest to inwestycja rzędu co najmniej miliona złotych – tłumaczy rzecznik.

Zastrzega jednak, że inwestycja jest planowana, ale dopiero po tym, jak swoje roboty wykonają wodociągowcy. – W tym miejscu będzie budowany duży kolektor, więc nawierzchnia zostanie zerwana. Wtedy będziemy mogli przeprofilować jezdnię. To kwestia dwóch lat - twierdzi Pieńkos.

Odnosi się również do zarzutów rowerzystów. Jego zdaniem betonowe barierki nie są najlepszym rozwiązaniem. Dlaczego? - Bo skutki tych zdarzeń mogłyby być jeszcze bardziej dotkliwe niż teraz – podsumowuje.

Niedawno informowaliśmy o karawanie, który rozbił się na barierkach:

Karawan rozbił się na barierach
Tomasz Zieliński/ tvnwarszawa.pl

kz/b