Wyprowadzał psy na autostradzie. Szukany za złe parkowanie i brak smyczy

Warszawa

TVN24Wyprowadzał psy na autostradzie

Trwają poszukiwania mężczyzny, który pojawił się w niedzielę na autostradzie A2 razem z dwoma psami. Obecność zwierząt doprowadziła do wypadku, mimo to kierowca nie odpowie za stworzenie na drodze groźnej sytuacji. Materiał programu "Polska i Świat".

Nagranie z A2 otrzymaliśmy na KONTAKT 24

Do zdarzenia doszło w niedzielę rano pomiędzy węzłami Wiskitki i Grodzisk Mazowiecki w okolicach wsi Feliksów. Na nadesłanym do nas nagraniu widać, jak na pasie zieleni pomiędzy jezdniami zaparkowano samochód. Mężczyzna stojący obok pojazdu był razem z dwoma psami, z których jeden błąkał się po autostradzie.

W pewnym momencie w jedno z hamujących aut uderzył inny samochód, który następnie przekoziołkował kilka razy. Poobijany kierowca pojazdu trafił do szpitala.

Złe parkowanie i... brak smyczy

Policja poszukuje już mężczyzny, który był prawdopodobnie właścicielem zwierząt. Pomóc w ustaleniu jego tożsamości może autostradowy monitoring.

Jeżeli uda się zidentyfikować mężczyznę, sprawa trafi do sądu. Ale nie będzie wniosku o ukaranie go za spowodowanie groźnej sytuacji na drodze. Funkcjonariusze ścigają go za... złe parkowanie i brak smyczy.

- Za zatrzymanie się na autostradzie, które jest niedopuszczalne w takim przypadku, a także za nieostrożne trzymanie psa - precyzuje asp. Agnieszka Ciereszko z policji w Żyrardowie.

Nie wiadomo, dlaczego poszukiwany zdecydował się wypuścić zwierzęta właśnie na autostradzie. Tym bardziej, że nieopodal miejsca, gdzie doszło do zdarzenia, znajduje się przeznaczony m.in. do takich celów parking.

Awaryjne hamowanie

- Za coś takiego ja bym osobiście odbierał prawo jazdy - tak sprawę komentuje Maciej Wisławski, pilot rajdowy i ambasador bezpiecznej jazdy. Jego zdaniem takie nagrania jak to z autostrady A2, to dowód na to, że kierowca zawsze i wszędzie musi zachować czujność.

W razie podobnego zagrożenia, Wisławski zaleca tzw. awaryjne hamowanie, czyli jednoczesne wciśnięcie i hamulca, i sprzęgła.

- Nawet jeśli jedziemy 140 km/h po autostradzie, to ten pies nam nagle nie wyrasta z asfaltu. Tego psa widzimy i już musimy się przygotować się do tego, żeby lekko zwolnić, przygotować się na jakiś manewr - tłumaczy Wisławski.

CZYTAJ TAKŻE NA WWW.TVN24.PL

Łukasz Wieczorek, "Polska i Świat"

tvn24.pl/ts/mtom