"Radary nie wykryły opadów"

Warszawa

fot. Lech Marcinczak/tvnwarszawa.pl

"Gdzie były służby?". "Zima znów zaskoczyła drogowców" - denerwują się kierowcy, którzy utknęli w środę po południu w gigantycznych korkach po tym, jak sparaliżowany został węzeł Marsa. – Solarki wyjechały na ulice, jak tylko dostaliśmy sygnał o śliskich jezdniach – odpierają zarzuty drogowcy.

Zamarzający śnieg zamienił jezdnie na węźle Marsa w jedno, wielkie lodowisko. Tysiące kierowców utknęło w gigantycznych korkach.

Część z nich oskarża drogowców, że znów zaspali i pyta na forum tvnwarszawa.pl: dlaczego zareagowali tak późno?

Rzeczniczka prasowa Zarządu Oczyszczania Miasta, które odpowiada za utrzymanie dróg w czasie zimy przyznaje, że dzisiejsze opady śniegu nie pojawiły się w prognozach dostarczanych do ZOM. – Nasze pogodowe radary nie wykryły tej chmury opadów, która nawiedziła Rembertów i Wawer – przekonuje w rozmowie z nami Iwona Fryczyńska.

Akcja była utrudniona

Jak dodaje drogowcy pierwszy sygnał, że dzieje się coś niepokojącego dostali po godzinie 15. - Wtedy na miasto wysłaliśmy 30 solarek - tłumaczy.

Niestety solarki nie mogły dojechać na węzeł Marsa, bo utknęły w korkach. – Kierowcy nie przepuszczali naszych wozów, dopiero przy wsparciu policji udało się dojechać w najbardziej oblodzone miejsca – opisuje rzeczniczka. Ruch utrudniony był do późnych godzin wieczornych.

CZYTAJ WIĘCEJ O PORALIŻU NA MARSA

bf/par