Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

Nie wypadek a kolizja. Kulisy incydentu z udziałem limuzyny Macierewicza

Warszawa

TVN24Kolizja limuzyny (zdjęcie ilustracyjne)

Antoni Macierewicz podróżował opancerzoną limuzyną Żandarmerii Wojskowej, której kierowca spowodował wczoraj stłuczkę w Warszawie - wynika z informacji tvn24.pl. Były szef MON zaprzecza. - Nie uczestniczyłem w żadnym wypadku. Nic mi na ten temat nie wiadomo - powiedział Macierewicz w Telewizji Republika.

Według notatek policjantów, którzy pojawili się na miejscu kolizji, miała ona miejsce dokładnie o godzinie 9.34 na skrzyżowaniu warszawskich ulic Powązkowskiej i Elbląskiej. Za kierownicą opancerzonego BMW siedział funkcjonariusz żandarmerii, starszy chorąży sztabowy Krzysztof K. Bez należytej ostrożności wykonał skręt w lewo i uderzył w citroena, który prowadziła Agata S.

- Przeprowadzone przez nas czynności wskazują, że sprawcą był kierowca pojazdu Żandarmerii Wojskowej - informował jeszcze w czwartek rzecznik stołecznej policji komisarz Sylwester Marczak.

Policjanci nie chcą się oficjalnie wypowiadać czy pasażerem limuzyny był Antoni Macierewicz, były minister obrony narodowej i szef podkomisji mającej wyjaśnić katastrofę w Smoleńsku. - Osoba pasażera nie miała znaczenia dla zdarzenia - usłyszeliśmy identyczną odpowiedź zarówno w Komendzie Głównej, jak i w Komendzie Stołecznej Policji.

Sam Antoni Macierewicz zapewniał w rozmowie z Telewizją Republika stwierdził: Nie uczestniczyłem w żadnym wypadku. Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Na portalu społecznościowym zaś podał dalej wpis swojego bliskiego współpracownika, byłego asystenta Edmunda Janningera: "Rzekomy wypadek @Macierewicz_A to może najlepszy przykład jak działa #FakeNews".

Kolizja czy wypadek?

Policjanci z KSP, którzy byli na miejscu kolizji, odnotowali obecność byłego ministra w aucie. - W pojeździe BMW przebywał minister Antoni Macierewicz. Po zdarzeniu minister w asyście ochrony odjechał innym pojazdem - funkcjonariusze poinformowali swoich przełożonych.

Według naszego rozmówcy z policji, deklaracje ministra paradoksalnie są prawdziwe. - Antoni Macierewicz zaprzecza, aby brał udział w wypadku. To prawda. Nie było osób rannych, zatem miała miejsce kolizja a nie wypadek - mówi portalowi tvn24.pl oficer. Prośbę o anonimowość tłumaczy krótko: Chcę jeszcze popracować.

Ochrona zgodna z prawem

Na jakiej podstawie Antoni Macierewicz jest chroniony przez funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej, choć od stycznia nie jest już ministrem obrony narodowej? Zgodnie z prawem ochrona, wraz z samochodem, przysługiwała mu do 30 dni po odwołaniu ze stanowiska.

Jednak Macierewicz zachował inną funkcję: szefa podkomisji, która ma wyjaśnić przebieg katastrofy prezydenckiego tupolewa w 2010 roku pod Smoleńskiem. Dlatego jego następca w resorcie obrony Mariusz Błaszczak podjął decyzję o przedłużeniu ochrony Macierewiczowi. Potwierdził to oficjalnie rzecznik prasowy MON podpułkownik Artur Karpienko: "Od dnia 09.02.2018 r. na podstawie decyzji MON wobec Pana Antoniego Macierewicza realizowane są czynności ochronne przez Żandarmerię Wojskową w formie ochrony bezpośredniej. Szczegółowy zakres ochrony jest informacją niejawną".

Ze względu na "niejawny charakter metod ochronnych" ten sam rzecznik odmówił odpowiedzi na pytanie dziennikarzy czy Macierewicz był pasażerem BMW w chwili kolizji.

Limuzyna i ochrona przed podsłuchem

Oprócz ochrony osobistej były minister zachował inny przywilej: do dziś zajmuje biura w reprezentacyjnej siedzibie MON przy ulicy Klonowej. Sam Mariusz Błaszczak swój gabinet przeniósł do budynku ministerstwa przy alei Niepodległości.

W sprawie wyprowadzenia się byłego ministra z siedziby resortu interpelację złożył poseł PO Paweł Olszewski. Pytał w niej, czy prawdziwą przyczyną opuszczenia budynku przy Klonowej przez ministra Błaszczaka nie jest wysoki poziom promieniowania, który może być szkodliwy dla pracowników i samego ministra.

Z pytań posła Olszewskiego wynika, że podniesiony poziom promieniowania to efekt działania urządzeń zabezpieczających przed podsłuchami, które resort miał zainstalować, gdy ministrem był Macierewicz. Wiceminister Wojciech Skurkiewicz nie odpowiedział na żadne z pytań Olszewskiego. W odpowiedzi na interpelację stwierdził jedynie: "...Informuję, że Urząd Ministra Obrony Narodowej w okresie kiedy funkcję Ministra Obrony Narodowej sprawował Pan Antoni Macierewicz nie wydatkował środków finansowych na doposażenie pomieszczeń Ministra Obrony Narodowej we wskazanej lokalizacji w dodatkowe urządzenia ochrony elektromagnetycznej przed podsłuchem".

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL

CZYTAJ TEŻ O KOLIZJI LIMUZYNY NA LUDNEJ, KTÓRĄ PODRÓŻOWAŁ WICEMINISTER MON:

Nagranie z kolizjiTVN24
wideo 2/6

Robert Zieliński (r.zielinski@tvn.pl)