Na widok policjantów rzucił się do ucieczki, więc zaczęli go gonić

Warszawa

Andrzejbgc5, Kontakt 24Pościg policyjny

Trwają poszukiwania mężczyzny, którego w piątek ulicami Warszawy aż do Kampinoskiego Parku Narodowego ścigała policja. Kierowca czarnego nissana porzucił auto przy lesie i uciekł pieszo.

W poniedziałek policja nadal poszukuje uciekiniera z nissana. Mężczyzna wcześniej nie zatrzymał się na wezwania z radiowozu. Porzucił auto przy lesie i dalej uciekł pieszo.

- Nadal nie znamy tożsamości mężczyzny, który uciekał przed policyjnym patrolem. Trwają nasze ustalenia. Dzisiaj (w poniedziałek - red.) odbędą się oględziny porzuconego samochodu przez techników z laboratorium komendy stołecznej - informuje nas podinsp. Ewelina Gromek-Oćwieja z komisariatu w Starych Babicach.

Pierwszą informację o policyjnym pościgu przekazał reporter tvnwarszawa.pl Artur Węgrzynowicz. - Jechali ulicami Izabelina oraz wsi Laski. Pościg zakończył się w miejscowości Truskaw. Tam kierowca porzucił samochód i uciekł pieszo - relacjonował.

"Agresywnie wyprzedzał i spychał innych"

Zdjęcia z wydarzenia dostaliśmy również na Kontakt24. "Policja zakończyła policyjny pościg za czarnym nissanem almerą, który odbywał się ulicami Warszawy. Kierowca porzucił samochód i uciekł w stronę lasu. Uciekający bardzo agresywnie wyprzedzał i spychał innych kierowców" - napisał internauta.

Zdarzenie potwierdziła policja. - Na obrzeżach Warszawy policjanci zwrócili uwagę na młodego mężczyznę, który na ich widok wsiadł w samochód i uciekł. Funkcjonariusze chcieli ustalić przyczyny irracjonalnego zachowania kierowcy, ruszyli w pościg - podała Ewa Sitkiewicz z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Dodała, że kierowca uderzył samochodem w drzewo i uciekł. - Teraz policjanci muszą ustalić z czego wynikało zachowanie mężczyzny. Trwa akcja poszukiwawcza - przekazała Sitkiewicz.

kz/mś