Przygotuj się na:

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

Tegoroczne obchody Święta Niepodległości wiążą się z ogromnymi utrudnieniami. Bieg Niepodległości przetnie miasto na pół, a wzdłuż trasy marszu narodowców już od samego rana ustawione będą betonowe zapory.

Kolizja w oku kamery. Szukają kierowcy citroena

Warszawa

Magdalena / warszawa@tvn.plZdarzenie na Modlińskiej

W sobotę na ulicy Modlińskiej doszło do kolizji. Jeden z kierowców uczestniczących w zdarzeniu uciekł, ale wszystko zarejestrowała kamera samochodowa. - Bardzo zależy mi na znalezieniu winnego - napisał na warszawa@tvn.pl Robert i przesłał nagranie.

Kolizja miała miejsce w sobotę około godz. 14.30. - Jechałam ul. Modlińską w stronę ronda Starzyńskiego. Na wysokości pętli Żerań kierowca białego citroena berlingo nagle z prawego pasa zaczął skręcać w lewo. Chciałam jechać prosto, ale jak zobaczyłam, że sprawca zjeżdża, próbowałam uciekać – relacjonuje w rozmowie z tvnwarszawa.pl Magdalena, która brała udział w kolizji.

Film dostaliśmy od jej brata, który za pośrednictwem mediów i portali społecznościowych poszukuje drugiego uczestnika zdarzenia.

"Prosił, żeby nie dzwonić na policję"

Według relacji kobiety, w sprawę był zaangażowany jeszcze jeden mężczyzna. - Po zderzeniu, kiedy wyszłam z samochodu, widziałam, jak sprawca kolizji zatrzymuje się na chwilę przy audi, po czym odjeżdża. Kierowca audi wyszedł z samochodu i podszedł do mnie. Bardzo prosił, żebym nie dzwoniła na policję, że on pokryje wszystkie koszty kolizji - relacjonuje Magdalena. - Zadzwoniłam po męża i razem zdecydowaliśmy, że jednak zadzwonimy na policję. Zrobiliśmy również zdjęcie tablic rejestracyjnych audi. Wtedy ten mężczyzna powiedział, że pojedzie po kolegę. Już nie wrócił - dodaje.

Jednak policja, nie przyjechała na miejsce kolizji. - Dyspozytorka powiedziała nam, że kiedy sprawca ucieka z miejsca zdarzenia, funkcjonariusze nie przyjeżdżają - tłumaczy Magdalena.

Policja dostała nagrania

Policjanci zostali poinformowani dopiero następnego dnia. – Pojechałam na komendę. Przekazaliśmy im również film oraz zrobione zdjęcie tablic rejestracyjnych, z których wynika, że samochód nie jest z Warszawy, a z Suwałk - informuje Magdalena.

Kobieta czeka na oficjalną wycenę szkody. Zapytana, skąd pomysł na umieszczenie kamery w samochodzie, odpowiada, że to pomysł małżonka. - Mąż dużo jeździ po Polsce. Sam ma kamerkę. Zamontował mi ją w ramach bezpieczeństwa. Jak widać, przydała się - dodaje.

Tak wyglądał samochód po kolizji.

su/b

Zniszczony samochód po kolizji
Magdalena / warszawa@tvn.pl